Olga Frycz dopiero co powitała na świecie synka Jasia, a już musi mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami. Aktorka podzieliła się z obserwatorami mniej radosnymi kulisami pierwszych dni po porodzie. Okazuje się, że w jej domu zapanowała prawdziwie szpitalna atmosfera.

10 lutego 2026 r., Olga Frycz i Albert Kosiński ogłosili szczęśliwą wiadomość — na świecie pojawił się ich synek. Zakochani opublikowali w mediach społecznościowych kadr z sali porodowej, na którym wyraźnie poruszona aktorka tuli nowo narodzonego chłopca. Do zdjęcia dodali krótki, lecz pełen emocji opis: “Nasze serca są pełne. Jasiu 6 lutego 2026”.
Olga Frycz zaniepokoiła wyznaniem. “Mamy szpital w domu”
Od czasu porodu córka Jana Frycza dzieli się w mediach społecznościowych urywkami z nowej rzeczywistości. Jak się jednak okazuje, poza wielką radością w jej domu nie brakuje obecnie też niestety trosk. Na Instagramie pokazała, że młodsza córeczka zmaga się z infekcją i potrzebuje inhalacji.
“A w międzyczasie mamy szpital w domu” — napisała na jednym ze stories. Na kolejnym widać było dziewczynkę podczas zabiegu, opatrzone krótkim: “Zosina #inhalacje”. W tle codzienność — gotowanie rosołu i rozmowy o lekach, które kupił w aptece Albert.
Poród Jasia był dla aktorki wyjątkowym momentem — to jej trzecie dziecko i trzecia historia miłosna. Ojcem chłopca jest Albert Kosiński, który świeżo upieczone ojcostwo łączy z intensywnymi przygotowaniami do nowej edycji “Tańca z gwiazdami”, w której wystąpi z Izabellą Miko
Choć pierwsze dni po narodzinach synka nie są wolne od stresu, Olga Frycz pokazuje, że nawet w domowym “szpitalu” stara się zachować spokój i ciepłą, rodzinną atmosferę.