Pod koniec ubiegłego roku życie Małgorzata Ostrowska wywróciło się do góry nogami. Wokalistka musiała zmierzyć się z bolesną stratą: śmiercią ukochanego męża, Jacek Gulczyński. Artystka w wywiadzie ze Światem Gwiazd opowiedziała o ostatnim pożegnaniu ukochanego.

Gdy pod koniec ubiegłego roku Małgorzata Ostrowska straciła ukochanego męża, wielu fanów zastanawiało się, czy jeszcze zobaczą ją w pełnej energii i z błyskiem w oku. Artystka jest silna, ale jednocześnie naznaczona stratą. Jej wyznanie o ostatniej woli Jacek Gulczyński porusza i zaskakuje jednocześnie.
Małgorzata Ostrowska o śmierci męża
W rozmowie ze Świata Gwiazd piosenkarka zdecydowała się na osobiste wyznanie. Zapytana, czy po śmierci męża czuje jego obecność, odpowiedziała wprost. — Czuję i to jest przedziwne, ponieważ jestem człowiekiem niewierzącym i nie wierzę w żadne reinkarnacje— wyznała.
Małgorzata Ostrowska szczerze o wierze i przemijaniu

Artystka w tej samej rozmowie otwarcie powiedziała, jak postrzega ludzkie istnienie. Jej słowa mogą dla wielu zabrzmieć surowo, ale są spójne z tym, co podkreśla od lat. — Wierzę w to, że człowiek po prostu kończy swoje życie. Jesteśmy takimi robaczkami w tym kosmosie, które rodzą się i kończą swoje życie — wyjaśniła.
Pochówek Jacka Gulczyńskiego. “Nie ma nagrobka, nie ma grobu”
Okazuje się, że ostatnia wola Jacka Gulczyńskiego była jednoznaczna. — Zresztą, wolą Jacka było, żeby go rozsypać gdzieś. Jest w Lesie Pamięci. Mamy w Poznaniu dwa takie (…) Nie ma nagrobka, nie ma grobu. Zasila rosnące tam drzewa. Tak chciał. Uważam, że to jest doskonałe. Też bym tak chciała — zdradziła.