
Od prawie 15 lat ich drogi przecinają się głównie na sądowych korytarzach, gdzie toczą batalie o opiekę i alimenty. Tym razem połączyła ich jednak rodzinna tragedia. Aneta Zając, niedoszła synowa, i Mikołaj Krawczyk stanęli ramię w ramię nad urną jego ojca, Mirosława Krawczyka, a lodowata cisza między nimi mówiła wszystko.
Na gdańskim Cmentarzu Srebrzysko spotkali się ci, którzy od lat unikają się jak ognia. Aneta Zając i Mikołaj Krawczyk, których burzliwe rozstanie i wieloletnie spory sądowe stały się pożywką dla mediów, musieli stawić czoła bolesnej chwili. Pojawili się na pogrzebie ojca aktora, by wspierać swoich synów, Michała i Roberta, w pożegnaniu ukochanego dziadka. Jak donoszą świadkowie, choć stali blisko siebie, dystans psychiczny był ogromny. Lodowaty mur, budowany przez lata wzajemnych oskarżeń i walki o alimenty, nie stopniał nawet w obliczu śmierci seniora rodu. Byli gwiazdorzy serialu “Pierwsza miłość” nie zamienili ze sobą ani jednego słowa.
Mimo fatalnych relacji z byłym partnerem, Aneta Zając pokazała niezwykłą klasę. Aktorka od lat dbała o to, by jej synowie mieli kontakt z dziadkami. Miała świetne relacje z Mirosławem Krawczykiem i jego żoną Marią, co sprawiło, że jej obecność na ceremonii była naturalnym i wzruszającym gestem. To właśnie ona, odkładając na bok prywatne urazy, pożegnała niedoszłego teścia w poruszający sposób. W mediach społecznościowych opublikowała jego czarno-białe zdjęcie z krótkim, ale wymownym podpisem:
Dziadek Mirek
Ten prosty hołd pokazał, jak ważną postacią w życiu jej synów był zmarły aktor. Dla Michała i Roberta był to czas pożegnania z bliską osobą, a ich matka zrobiła wszystko, by mogli przeżyć to w spokoju, nawet jeśli oznaczało to stanie obok człowieka, z którym łączą ją dziś już tylko dzieci.
Oprawa ostatniego pożegnania była skromna, ale niezwykle przejmująca. W kaplicy cmentarnej ustawiono czarną urnę z prochami aktora na konstrukcji przykrytej czarną płachtą. Obok postawiono portret zmarłego, ubranego w czarną koszulę, ze spokojnym spojrzeniem. Mroczną scenerię dopełniały wieńce w kształcie serc i liczne wiązanki od przyjaciół z branży. Na cmentarzu pojawili się m.in. Dorota Kolak, Grzegorz Gzyl oraz dyrektor Teatru Wybrzeże, Adam Orzechowski. Ten dzień na gdańskiej nekropolii był wyjątkowo smutny dla świata show-biznesu. Tego samego dnia, na tym samym cmentarzu, żegnano również Andrzeja Mizińskiego, wieloletniego partnera Wandy Kwietniewskiej.