Panna młoda / Gelin odcinek 57. Emisja 27.03.2026, TVP2, godz. 17:20.

Wnętrze chaty jest niewielkie, ale przytulne. Ściany zrobione są z grubych, ciemnych bali, które pachną żywicą i starym drewnem. W rogu stoi żeliwny piecyk z długą, zakrzywioną rurą prowadzącą do sufitu. Obok ułożono kilka kawałków drewna na opał. Przy ścianach stoją dwie stare wersalki przykryte kolorowymi narzutami w kwiatowe wzory. Okna zasłaniają cienkie firanki, a na ścianie wisi stara naftowa lampa. W powietrzu unosi się ciepło i cisza, która kontrastuje z napięciem między dwojgiem ludzi znajdujących się tutaj. Hancer siedzi nieruchomo na jednej z wersalek. Owinęła się cienkim, jasnym szalem, który Cihan podał jej po wejściu do środka. Jej wzrok wędruje po pomieszczeniu, ale myśli są zupełnie gdzie indziej

— przy bracie. Zastanawia się gorączkowo, jak wrócić do domu, zanim Cemil zorientuje się, że zniknęła. Cihan krząta się przy małym stole. Otwiera lodówkę, wyciąga kilka rzeczy i po chwili przygotowuje prostą kanapkę. Układa ją na talerzu, stawia obok dwie szklanki soku i przynosi wszystko na tacy. Siada naprzeciwko niej na drugiej wersalce i stawia tacę na niskim stoliku obok piecyka. — Mój przyjaciel zostawił nam coś do jedzenia — mówi spokojnie. Hancer nawet nie patrzy na jedzenie. — Nie będę jeść. Cihan wzrusza lekko ramionami. — W takim razie zjesz później. Kiedy zgłodniejesz. Hancer w końcu podnosi na niego wzrok. W jej oczach widać gniew i niedowierzanie. — Naprawdę nie rozumiem, co ty robisz — mówi. — Powiedziałeś swojemu koledze z wojska, że zamierzasz porwać swoją żonę, a on zostawił nam jedzenie w lodówce, żebyśmy przypadkiem nie byli głodni? Kręci głową z ironią. — Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to przestępstwo. Zgłoszę cię, jak tylko stąd wyjdę. Cihan opiera łokcie na kolanach i splata dłonie. — A to, co ty zrobiłaś, nie było przestępstwem? Hancer marszczy brwi. — Co niby zrobiłam? — Ukryłaś przede mną wszystko — mówi spokojnie, ale w jego głosie słychać napięcie. — Chorobę twojego brata. Długi. To, dlaczego podpisałaś umowę i poprosiłaś o pieniądze. Ukryłaś całe swoje życie. Patrzy jej prosto w oczy.

— Gdybyś była ze mną szczera od początku, nic z tego by się nie wydarzyło. Hancer wciąga powoli powietrze. — Naprawdę myślisz, że byś mi uwierzył? — pyta cicho. — W twoich oczach byłam biedną dziewczyną bez honoru. Dziewczyną, która sprzedała się za pieniądze. Jej głos drży. — Twoje słowa zraniły mnie tak bardzo, że zaczęłam nienawidzić samej siebie. A teraz mówisz mi, że powinnam była ci wszystko powiedzieć. Przez chwilę w chacie zapada ciężka cisza. Cihan spuszcza wzrok. — Ja też znienawidziłem samego siebie — mówi w końcu cicho.

— Przez to wszystko stałem się kimś, kogo sam nie poznaję. Podnosi głowę.— Nie wiem, jak mnie widzisz, ale nie jestem takim człowiekiem. I nigdzie stąd nie wyjedziemy, dopóki tego nie zrozumiesz. W tym momencie w ciszy rozlega się dźwięk telefonu. Telefon Cihana zaczyna dzwonić. Hancer natychmiast prostuje się na wersalce. — Kto to? Mój brat? — Jej głos pełen jest niepokoju. Cihan spogląda na ekran. — Nie. Twoja bratowa. — Boże… — Hancer łapie się za głowę. — Mój brat musiał się obudzić i zauważyć, że mnie nie ma. Tym razem naprawdę go stracę… Oddycha szybciej. — A jeśli bratowa dzwoni, bo coś mu się stało? — Uspokój się. Zaraz się dowiemy — mówi Cihan i odbiera telefon. — Szwagrze?

— odzywa się głos Deryi w telefonie. — Czy Hancer jest z tobą? Szukałam jej w pokoju, ale jej nie ma. Pomyślałam, że może jest z tobą… Martwię się. — Nie martw się — odpowiada spokojnie Cihan. — Jest ze mną. Hancer natychmiast pochyla się w stronę telefonu. — Bratowo! Czy z moim bratem wszystko w porządku? Po drugiej stronie zapada chwila ciszy. — Na razie tak… bo jeszcze nie wie, że cię nie ma — odpowiada Derya ciszej. — Najlepiej będzie, jeśli szybko wrócicie, zanim sprawa wyjdzie na jaw. Jeśli Cemil się dowie, wybuchnie prawdziwy chaos. Cihan patrzy przed siebie chłodnym wzrokiem. — Właśnie na tym mi zależy. Nie wrócimy. Niech wszystko się skomplikuje. — Oszalałeś?! — wybucha Hancer, patrząc na niego z niedowierzaniem. — Zostaniemy tutaj, dopóki Cemil nie da nam swojej zgody. Chcę się z nim pogodzić. Chcę jego aprobaty. Obiecuję, że przyprowadzę Hancer, kiedy tylko zadzwoni. Nie czekając na odpowiedź Deryi, rozłącza się. W chacie zapada cisza. — Co ty zrobiłeś? — pyta Hancer wstrząśnięta. — Próbuję zacząć wszystko od nowa — odpowiada spokojnie. — Nigdy z ciebie nie zrezygnuję. — Cihanie… — jej głos łagodnieje. — Mój brat jeszcze się nie zorientował. Wróćmy teraz, póki mamy szansę. Proszę. Cihan kręci głową. — Nigdzie nie idziemy. — Co ty próbujesz zrobić?! — podnosi głos. — Zwariuje, kiedy obudzi się rano i mnie nie zobaczy! Mój brat jest chory! — Dość! — jego głos nagle twardnieje. — Przestań myśleć o nim i pomyśl o nas. Hancer patrzy na niego z gniewem. — Oczywiście. Zawsze musi być po twojemu, prawda? Inni nie mają uczuć. Tylko ty jesteś ważny. Wstaje gwałtownie z wersalki. — Ty decydujesz o wszystkim! Ty zdecydowałeś, w jaki sposób dojdzie do zapłodnienia. Ty zdecydowałeś o rozwodzie. Ty decydujesz, czy wrócę do domu! Jej oczy błyszczą od emocji. — Nie będę cię więcej słuchać. Wychodzę! Odwraca się i rusza w stronę drzwi. Na nogach ma tylko cienkie kapcie, a na sobie lekką piżamę. Nie odchodzi jednak daleko. Cihan wstaje i jednym krokiem zastępuje jej drogę. Chwyta ją za ramiona i zatrzymuje tuż przy ścianie.— Nigdzie nie pójdziesz — mówi cicho, ale stanowczo. Hancer patrzy na niego szeroko otwartymi oczami. Cihan pochyla się nieco bliżej. — Zadałem ci pytanie — mówi powoli. — I teraz mi na nie odpowiesz. Jego spojrzenie jest twarde i przenikliwe, jakby chciał zajrzeć wprost do jej myśli. — Przywiozłem cię tutaj, żebyśmy mogli zrobić krok naprzód — mówi Cihan spokojniej, choć w jego głosie wciąż pobrzmiewa napięcie. — Ale sam tego nie zrobię. Potrzebuję twojej pomocy. Przez chwilę patrzy jej w oczy, jakby szukał w nich choćby śladu zrozumienia. — Tak jak wtedy, gdy pomogłaś mi rozpalić w piecu — dodaje ciszej. — Nie pozwoliłaś mi zmarnować ostatniej zapałki. Zatrzymałaś mnie, bo wiedziałaś, że to byłby błąd. Robi krótką pauzę. — To była właściwa decyzja. Dlaczego więc nie chcesz zrobić tego samego dla naszego małżeństwa? Hancer milczy, a napięcie między nimi gęstnieje. Cihan delikatnie odsuwa ją od drzwi, po czym sięga do zamka i przekręca klucz. W ciszy rozlega się cichy metaliczny klik. — Dopóki nie odpowiesz mi na to pytanie — mówi stanowczo — nigdzie stąd nie wyjdziesz. Całe streszczenie w komentarzu.

Related Posts

“I dlaczego musiała sama odkryć jego obecność? Engin próbuje wyjaśnić sytuację, ale dla Beyzy sprawa nie kończy się na jednym wyjaśnieniu. Kiedy tajemnica zostaje odkryta, pojawia się…

“Co gorsza, sama Beyza nie wie, gdzie ono jest. I właśnie to odbiera jej pewność siebie. Nuśre natychmiast rozumie, że panika może ich pogrążyć szybciej niż jakikolwiek…

“Wszystko wyglądało niemal normalnie i właśnie ta pozorna normalność była najbardziej myląca, bo przy jednym stole siedzieli ludzie, którzy jeszcze niedawno nie potrafili rozmawiać bez pretensji, zazdrości…

Panna młoda odc. 205: Cihan znajduje pudełko po biżuterii! Beyza blednie ze strachu!

– Jest bransoletka – odpowiedział Engin. – Bransoletka, którą znalazłem w domu mojej siostry. Może należeć do Beyzy. Co więcej, jestem przekonany, że należy właśnie do niej….

1037

Ayпυr siedzi пaprzeciw Kary w komisariacie, пerwowo ściskając pasek swojej torebki. Widać, że zebrała się пa odwagę. — Myślę, że paп Siпaп został oszυkaпy — mówi w…

205

Eпgiп siedział za biυrkiem w swoim gabiпecie. W dłoпiach trzymał ramkę ze zdjęciem, пa którym υśmiechał się obok siostry. Nie potrafił oderwać wzrokυ od jej radosпej twarzy….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *