Dziedzictwo odc. 878: Poyraz staje z Trucizną oko w oko!

Yusuf siedział na podłodze w salonie, wpatrując się w ekran tabletu, na którym leciały kreskówki puszczone przez Nazli. Jednak jego wzrok błądził gdzieś daleko, jakby myślami był zupełnie gdzie indziej. Nie śmiał się, nie reagował, nie wydawał się w ogóle zainteresowany tym, co działo się na ekranie.

Gdy do pokoju wszedł Poyraz, zmarszczył brwi na ten widok. Podszedł bliżej i spojrzał na chłopca.

— Dlaczego siedzisz na podłodze? — zapytał.

Yusuf wzruszył ramionami, nie odrywając wzroku od ekranu.

— Jestem brudny. Nie chcę, żeby meble się ubrudziły — odpowiedział cicho.

Poyraz usiadł obok niego, opierając dłonie na kolanach.

— Czy meble są ważniejsze od ciebie? Usiądź i oglądaj jak człowiek.

— Tak mi wygodnie — uciął chłopiec, jakby nie chciał kontynuować tej rozmowy.

Poyraz westchnął, ale nie nalegał. Zamiast tego podał mu szklankę soku.

— Yusufie, mam ci coś ważnego do powiedzenia — zaczął, ale chłopiec uniósł wzrok i sam odezwał się pierwszy:

— To ja mam coś ważnego do powiedzenia tobie, bracie Poyrazie.

— Dobrze, powiedz zatem. Ale najpierw weź duży łyk.

Yusuf posłusznie upił kilka łyków, otarł usta rękawem i spojrzał na niego poważnym, niemal dorosłym spojrzeniem.

— Naprawdę nie jesteśmy źli. To ludzie, którzy nas prześladują, są źli.

— Spokojnie, bohaterze — powiedział cicho Poyraz, kładąc dłoń na jego drobnym ramieniu. — Nigdy nie uważałem, że jesteście źli.

— Ale inni tak myślą — odparł Yusuf ze smutkiem.

— Jeśli masz na myśli pozostałych domowników, to tylko dlatego, że was nie znają. Teraz powiedz mi, kim są ci ludzie? Powiedz, żebym mógł wam pomóc.

Yusuf milczał przez dłuższą chwilę. Widać było, że się waha, że walczy ze sobą, zastanawiając się, czy powinien zdradzić tajemnicę, którą tak długo skrywał. W końcu spojrzał na Poyraza i zbliżył się do niego, jakby bał się, że ktoś może ich podsłuchać.

— Najpierw muszę ci coś powiedzieć, ale nie bądź zły, proszę. Powiedzieliśmy ci jedno kłamstwo. — Pochylił się jeszcze bardziej i szepnął: — Nana nie jest moją mamą.

Poyraz zamarł, wpatrując się w chłopca.

— Jak to? — zapytał powoli. — Kim jest więc dla ciebie?

— Moją nianią — odparł Yusuf, prostując się. — Naprawdę nazywam się Yusuf Kirimli. Jestem bratankiem Yamana Kirimliego.

Poyraz uniósł brwi. To nazwisko brzmiało znajomo. Yusuf odwrócił wzrok, a jego twarz posmutniała.

— Mój stryjek był wspaniałym człowiekiem — dodał cicho.

— Był? — Poyraz uważnie przyjrzał się chłopcu.

Yusuf powoli skinął głową.

— Nie żyje, prawda?

Chłopiec mocniej zacisnął palce na szklance i kiwnął głową.

— Jest jeden bardzo zły człowiek. Nazywa się Trucizna. To on go zabił. Widziałem to w wiadomościach, ale wciąż trudno mi w to uwierzyć. Może stryjek jest zmuszony do ukrywania się. Może wróci. Ale Nana mówi, że nie.

Poyraz przełknął ślinę, czując, jak coś ciężkiego osiada mu na piersi.

— Dlaczego uciekacie? Czy ten łajdak Trucizna was ściga?

Yusuf znowu skinął głową.

— Nana nigdy mnie nie zostawi, bo mnie kocha — powiedział z przekonaniem. — Dlatego stryjek powierzył mnie jej. Ale proszę, nie mów jej, że ci powiedziałem. Byłaby bardzo zła.

Poyraz uśmiechnął się blado i poklepał chłopca po ramieniu.

— To męska rozmowa, bohaterze. Zostanie tylko między nami. Czego chce od ciebie ten złoczyńca? Dlaczego was ściga?

Twarz Yusufa stężała.

— Nie wiem. Już raz mnie porwał. Podawał mi lekarstwa i usypiał. To było straszne.

W oczach Poyraza zapłonął gniew. Poderwał się na równe nogi, zaciskając pięści.

— Co za wstrętny psychopata!

Yusuf drgnął i od razu złapał go za rękę.

— Bardzo się boję — wyszeptał. — Zabije Nanę, a mnie… Mnie zrobi coś złego. Gdyby nie ty, już byłoby po nas.

Poyraz spojrzał na chłopca, który kurczył się przed nim na podłodze, i poczuł wściekłość. Ale nie na Yusufa. Na tego człowieka, na tego potwora, który sprawił, że tak małe dziecko musiało żyć w ciągłym strachu.


Gdy został sam, chwycił telefon i zaczął przeszukiwać Internet. Nie trwało długo, zanim natrafił na artykuł sprzed pół roku.

Horror w Stambule

Znany biznesmen, Yaman Kirimli, zginął podczas wczorajszej strzelaniny. Policja podała, że zginął, ratując swojego bratanka. Yusuf Kirimli i jego niania, Nana Maryam, zniknęli. Policja nie udzieliła więcej informacji, ale podejrzewa się, że sprawa może mieć związek ze światem przestępczym.

Poyraz odłożył telefon i przeciągnął dłonią po twarzy.

— Jesteś naprawdę dużym problemem, Trucizno — mruknął pod nosem, a jego spojrzenie stało się zimne i twarde.

Nie znał jeszcze wszystkich szczegółów, ale jedno było pewne.

Nie pozwoli temu draniowi dopaść Yusufa i Nany.


Doga błąkała się po ulicach Stambułu, zagubiona i przerażona. Jej małe stopy uderzały o bruk, a serce biło jak oszalałe. Nie wiedziała, dokąd zmierza. Po prostu szła przed siebie, chcąc jak najdalej uciec od świata dorosłych, w którym czuła się niechciana.

Nagle poczuła na sobie czyjś wzrok. Dreszcz przebiegł jej po plecach. Odwróciła głowę i dostrzegła mężczyznę. Jego spojrzenie było niepokojące, a sposób, w jaki ruszył w jej stronę, wywołał panikę.

Doga rzuciła się do ucieczki. Serce łomotało jej w piersi, oddech rwał się nierówno, ale biegła, jakby jej życie od tego zależało. Jednak on był szybszy. Dopadł ją w zaułku, zacisnął rękę na jej drobnej rączce.

— Dokąd to, mała? — wysyczał.

Krzyknęła. Próbowała się wyrwać, ale jego uścisk był zbyt mocny.

I wtedy pojawił się on.

— Zostaw ją natychmiast! — głos Ferita zabrzmiał jak grzmot.

Mężczyzna odwrócił się gwałtownie, ale nie zdążył zareagować. Ferit z całą siłą uderzył go pięścią w twarz. Napastnik zatoczył się i upadł, a Doga odskoczyła jak poparzona, szukając ratunku w ramionach ojca.

— Tatusiu! — zaszlochała, wtulając się w niego kurczowo.

Ferit przycisnął ją do siebie, gładząc jej włosy.

— Już dobrze, córeczko. Już dobrze. Nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić.

W tym samym momencie na końcu ulicy pojawiła się Ayse. Zatrzymała się gwałtownie, widząc ich razem.

— Bardzo się bałam, tato… — szeptała Doga, nie wypuszczając Ferita z objęć.

— Nie bój się, córko. Jesteś bezpieczna.

Dziewczynka uniosła głowę i dostrzegła matkę.

— Mamo!

Ayse pobladła, gdy jej córeczka rzuciła się w jej ramiona. Przytuliła ją mocno, niemal desperacko, czując, jak gorące łzy spływają jej po policzkach.
— Bardzo się bałam, że coś ci się stało, kochanie — wyszeptała drżącym głosem.

Przytrzymała Dogę w swoich ramionach jeszcze długą chwilę, jakby chciała ją ochronić przed całym światem.


Wkrótce na miejscu zjawiła się policja. Funkcjonariusze obezwładnili napastnika, zakuli go w kajdanki i odprowadzili do radiowozu. Ferit i Ayse nadal klęczeli przy Dodze, nie mogąc oderwać od niej wzroku.

— Na pewno wszystko w porządku? — zapytała Ayse z troską, obejmując twarz córki dłońmi. — Ten człowiek nic ci nie zrobił?

Doga spojrzała na nią swoimi dużymi, jeszcze zaszklonymi oczami.

— Tata mnie uratował — powiedziała z dumą i nieśmiałym uśmiechem.

Ferit przygarnął ją do siebie i pocałował w czubek głowy.

— Kochanie, zawsze będę przy tobie. Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić, moja córko.

Ayse westchnęła, czując, jak napięcie powoli ją opuszcza. Głaskała Dogę po włosach, nie mogąc się nacieszyć, że znów ma ją przy sobie.

— Więcej nie możesz uciekać bez naszej wiedzy — powiedziała stanowczo, choć jej głos drżał. — Bardzo się baliśmy, że coś ci się stanie.

Doga spuściła wzrok i przez chwilę milczała, jakby ważyła w myślach kolejne słowa. W końcu spojrzała na matkę i ojca z powagą, której nikt nie spodziewałby się po tak małym dziecku.

— Dlaczego? Przecież mnie nie kochacie…

Ayse poczuła, jak serce ściska jej się w piersi.

— W żadnym razie! Skąd w ogóle wzięłaś ten pomysł?

Doga przestąpiła z nogi na nogę i utkwiła wzrok w Fericie.

— Słyszałam, jak rozmawialiście — powiedziała cicho. — Powiedziałeś mamie: Gdybyś kochała Dogę, powiedziałabyś jej, że jestem jej ojcem. A mama odpowiedziała ci, że gdybyś mnie kochał, nie zabrałbyś mnie. Więc… nie kochacie mnie!

Ayse wstrzymała oddech, a Ferit poczuł, jakby ktoś uderzył go prosto w serce. Jak mogli dopuścić, by ich dziecko usłyszało coś takiego?

— Kochanie… — Ayse mocno przytuliła Dogę, a jej oczy zaszkliły się od łez. — Bardzo cię kochamy.

— Bardziej od życia — dodał Ferit, obejmując je obie. — To, co usłyszałaś… powiedzieliśmy to w złości. Ale to nie miało nic wspólnego z tobą.

Doga w końcu się uspokoiła. Jej twarz pojaśniała, ale w oczach wciąż czaiła się niepewność.

— Czyli naprawdę mnie kochacie?

— Bardzo — zapewniła Ayse, delikatnie całując ją w czoło.

Dziewczynka skrzyżowała rączki na piersi i wyprostowała się, przybierając poważny ton.

— Skoro tak, to dlaczego nie mieszkamy razem?

Ferit i Ayse wymienili zaskoczone spojrzenia.

— Kochanie… — zaczęła Ayse, niepewna, jak wytłumaczyć córce, że sprawy między dorosłymi nie zawsze są takie proste.

— Nie ma żadnego ale! — przerwała jej Doga, tupiąc nogą. — Albo zamieszkamy razem, albo wyjadę do dziadków!

Zapadła cisza. Ayse spojrzała na Ferita, a on na nią. W oczach obojga kryło się to samo pytanie: czy jeszcze mają wybór?


Do warsztatu stolarskiego Poyraza wszedł rosły mężczyzna w ciemnym garniturze. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, ale oczy błyszczały groźnym blaskiem.

— Pozdrawia cię brat Trucizna — oznajmił, odsłaniając połę marynarki, pod którą błysnął metal pistoletu. — Masz coś, co do niego należy. Żąda, byś w ciągu pół godziny oddał kobietę i dziecko. Jeśli tego nie zrobisz, spali całą dzielnicę. A to człowiek, który nigdy nie rzuca słów na wiatr.

Za drzwiami, w ukryciu, stała Cansel. Przyniosła Poyrazowi obiad, ale zanim zdążyła wejść do środka, usłyszała te złowieszcze słowa. Serce podeszło jej do gardła. Odwróciła się i rzuciła biegiem w stronę domu.

— Mamo, jesteśmy skończeni! — krzyknęła od progu, jakby właśnie nadszedł koniec świata. — Dzień sądu właśnie się rozpoczął!

Nazli podniosła głowę znad garnka, patrząc na nią z niedowierzaniem.

— Co ty wygadujesz? Co się stało?

— Mafia napadła na warsztat Poyraza! — wyrzuciła z siebie jednym tchem Cansel. — Jakiś bandzior groził mu, że jeśli nie odda kobiety i dziecka, jego szef spali całą dzielnicę!

Słowa te dotarły do Nany jak grom z jasnego nieba. Wiedziała, że nie ma czasu do stracenia. Nie chciała, by ktokolwiek ucierpiał z jej powodu. Chwyciła Yusufa za rękę i, nie oglądając się za siebie, wybiegła z domu.

Nie uszli jednak daleko. Po kilku minutach znaleźli się twarzą w twarz z samym Trucizną i jego ludźmi. Otoczeni, bez możliwości ucieczki, zrozumieli, że to może być ich koniec.

Nagle rozległy się ciężkie kroki. Z ciemności wyłonił się Poyraz wraz ze swoimi ludźmi. Jego wzrok był twardy jak stal, a postawa pewna. Zatrzymał się naprzeciwko Trucizny, patrząc mu prosto w oczy.

— Burza Poyraz — parsknął Trucizna, uśmiechając się kpiąco. — Słyszałem o tobie, ale to, co robisz, przekracza twoje możliwości. Na twoim miejscu nie wchodziłbym mi w drogę.

Poyraz nawet nie drgnął.

— Ja też słyszałem o tobie, Trucizno. Poznałeś moje imię, ale nie zbadałeś mnie wystarczająco dobrze. Jestem człowiekiem, który dotrzymuje słowa. Nana i Yusuf zostają tutaj.

Twarz Trucizny stężała.

— Więc chcesz wojny? — zapytał lodowatym tonem. — Prosisz, żebym spalił tę dzielnicę i zamienił ją w rzekę krwi? Mam czterdziestu ludzi w pobliżu, a na mój sygnał przybędzie jeszcze stu czterdziestu. Jeśli nie oddasz mi tego, co moje, nie zostanie tu kamień na kamieniu.

Poyraz uniósł lekko brodę i uśmiechnął się kącikiem ust.

— To twój pierwszy raz w Cendere, prawda? — zapytał spokojnie. — Jest tu dwieście pięćdziesiąt domów i co najmniej czterystu wojowników. Masz rację, wojna wybuchnie. Ale mylisz się co do tego, kto ją wygra.

Obok Trucizny stał jego człowiek, Wilk. W tym momencie odebrał telefon. Przez chwilę słuchał, po czym nachylił się do szefa i wyszeptał mu coś do ucha.
— Ludzie, którzy mieli zabezpieczać okolicę, zostali wciągnięci w pułapkę i musieli się wycofać — powiedział cicho.

Trucizna zacisnął szczękę.

— Jeśli chcesz, sprowadź nawet tysiąc ludzi — powiedział mu Poyraz twardym tonem. — Policja przyjedzie, zanim ta dzielnica upadnie. My zostaniemy tutaj, ale nie wiem, co prawo zrobi z uciekinierami.

Trucizna wiedział, że dziś nic nie wskóra. Musiał się wycofać.

Zanim jednak odszedł, jego spojrzenie padło na Nanę i Yusufa.

— Czekajcie na mnie — powiedział, a w jego głosie czaiła się złowroga obietnica. — Nie poddam się, dopóki was nie dostanę. Do zobaczenia.

Odwrócił się i zniknął w mroku wraz ze swoimi ludźmi.

Poyraz spojrzał na Nanę. W jej oczach dostrzegł wdzięczność i strach. Wiedziała, że to dopiero początek wojny.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 632. Bölüm i Emanet 633. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Related Posts

„NIEWIARYGODNE! Panna młoda: Cihan przytula Hançer… i chwilę później ją wyrzuca!”

„Panna młoda” – odcinek, w którym Cihan znajduje się w objęciach Hançer, to prawdziwa emocjonalna burza, pełna napięcia, sprzeczności i dramatycznych zwrotów akcji. Scena, w której Hançer…

„Panna młoda” Odc. Cihan rzuca wszystko dla Hancer! Nocne czuwanie przy kawie.

Hancer i Cihan: Kiedy „kara od losu” staje się cudem – Nocne czuwanie, które zmienia wszystko0:1919 sekundWyobraź sobie chłodny, sterylny korytarzy szpitalny późną nocą. To miejsce, gdzie…

„Rozpacz, która niszczy wszystko… Panna młoda: Cihan traci kontrolę.”

W odcinku serialu Panna młoda dochodzi do jednej z najbardziej wstrząsających i przełomowych scen całej historii. Wątek Cihana, który od dawna budowany był na napięciu, bólu i…

Panna młoda odc. 63: Bunt w rezydencji! Sinem rzuca wyzwanie Mukadder!

Sinem niemal zbiega po schodach. Jej kroki odbijają się echem w przestronnym holu rezydencji, w którym stoją Mukadder i Beyza. Atmosfera między nimi jest chłodna i napięta….

Panna młoda, odcinek 76: Pierwsza noc Hancer i Cihana! Odtrąci żonę, ale później przeżyją razem pierwszy raz – ZDJĘCIA

Zbliża się jeden z najbardziej poruszających momentów w tureckim hicie “Panna młoda”. W 76. odcinku Hancer i Cihan spędzą swoją pierwszą wspólną noc, co z pewnością dostarczy…

A jednak. Nowe fakty o kochance Williama. Tak blisko Kate jeszcze nie była

Koniec milczenia w sprawie “kochanki” Williama. Wydało się, jakie ma teraz plany Wieści o rzekomym romansie księcia Williama z Rose Hanbury powracają regularnie w brytyjskiej prasie od…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *