
— Możemy zamienić kilka słów? — odzywa się Engin.
— Wydaje mi się, że nie ze mną powinieneś teraz rozmawiać — odpowiada oschle Cihan, nawet nie podnosząc na niego wzroku.
— Najpierw spójrz na to.
— Co mi dajesz?
— Wykaz połączeń telefonicznych.
— Czyich?
— Nusreta. Twojego wuja.
— I co niby ma z tego wynikać? Dlaczego mi to pokazujesz?
— Więcej, niż sądzisz. Hançer próbowała cię na to naprowadzić, ale jak zwykle nie chciałeś jej słuchać. Ja postanowiłem sprawdzić, czy miała rację. To historia jego połączeń.
— O czym ty w ogóle mówisz? Hançer zwierzała ci się z naszych problemów? Próbowała wybielić siebie i przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego?
— Cihan, daj już spokój z tymi oskarżeniami. To ja ją o to wypytałem, a ona tylko odpowiedziała. Zresztą, jeśli już, bardziej martwi się o ciebie niż o własny los. Spójrz na dokumenty. Pamiętasz reportera, który dopadł Hançer? Tego samego, przez którego później wylądowałeś w areszcie?
— Pamiętam.
— W takim razie przyjrzyj się uważnie. Twój wuj kontaktował się z nim czternaście razy. A te połączenia zaznaczone na górze? Cztery z nich miały miejsce jeszcze zanim opublikowano pierwszy artykuł.
Cihan bierze dokumenty i przez chwilę wpatruje się w nie bez słowa.
— To niemożliwe… — szepcze w końcu z niedowierzaniem.