Deria uwięziona z rodzącą Jonką, a Bea rozpoczyna swój plan. Jonka niespodziewanie zaczyna rodzić w domu, z którego nie ma żadnej drogi ucieczki. Przerażona kobieta błaga Nuśreta o pomoc, lecz mężczyzna opuszcza budynek i zamyka drzwi na klucz, pozostawiając ją bez opieki. Wszystko obserwuje ukrywająca się w pobliżu Deria, która nie może zrozumieć, dlaczego wójciana przetrzymuje ciężarną kobietę i jaką tajemnicę oboje przed nią ukrywają.
Gdy tylko Nuśre odjeżdża, Deria rusza Jonsi na ratunek. Próba ucieczki kończy się jednak dramatycznym odkryciem. Drzwi zostały zamknięte od zewnątrz, a stan rodzącej pogarsza się z każdą minutą. Jonka osuwa się na podłogę i oznajmia, że dziecko już nadchodzi. Bez lekarza, położnej i możliwości wezwania pomocy, Deria staje przed przerażającym zadaniem.
Być może będzie musiała sama odebrać poród. W tym samym czasie Nuśre kontaktuje się z Bejzą. Ich krótka rozmowa ujawnia, że narodziny dziecka są częścią znacznie większego planu. Bea przygotowuje dziecięce rzeczy i z triumfalnym uśmiechem zapowiada, że wkrótce odzyska męża oraz syna. Czy dziecko Joni ma zostać wykorzystane do realizacji jej intrygi? Czy Deria odkryje prawdę, zanim Nuśre wróci do domu? I komu tak naprawdę ufa przerażona Jonka? Kratka, kratka poród w pułapce.
Dry odkrywa mroczny plan Nusretta i BY Zy. W przestronnym salonie panowała cisza tak głęboka, że można było usłyszeć ciche [muzyka] tykanie zegara wiszącego nad kominkiem. Zasłony w dużych oknach były szczelnie zaciągnięte, choć na zewnątrz wciąż świeciło popołudniowe słońce. W domu unosił się ciężki, duszny zapach zamkniętych pomieszczeń i niepokoju, którego nie dało się nazwać ani dotknąć.
Nagle ciszę rozdarł przeciągły jęk. Jonka siedziała na jednym z dolnych stopni szerokich schodów prowadzących na piętro. Plecami opierała się o chłodną ścianę, a obie dłonie zaciskała na ogromnym brzuchu. Jej twarz była blada, niemal pozbawiona koloru. Wilgotne kosmyki włosów przykleiły się do skroni, a na czole lśniły krople potu.
Kolejny skurcz przeszedł przez jej ciało niczym fala ognia. Kobieta wygięła się z bólu, mocno zacisnęła powieki i próbowała złapać oddech. Jednak każdy wdech był krótki, urywany i pełen paniki. Nuśre wyszeptała drżącym głosem. Nuśre, proszę, zrób coś. Kilka kroków przed nią stał mężczyzna ubrany w ciemny płaszcz.
W jednej dłoni trzymał telefon, drugą nerwowo przesuwał po ekranie. Nie patrzył na jące. Cała jego uwaga skupiona była na wybieranym numerze. Telefon milczał przez kilka sekund, po czym w słuchawce rozległ się monotonny sygnał. Nuśre przyłożył urządzenie do ucha. Odbierz. Syknął. No dalej, odbierz ten przeklęty telefon.
Jonka jęknęła ponownie. Skurcz ustępował, ale pozostawiał po sobie pulsujący ból i przerażenie. Kobieta czuła, że przerwy między kolejnymi falami cierpienia stają się coraz krótsze. To już się zaczęło. Powiedziała ze łzami w oczach. Czuję to. Dziecko się rodzi. Musisz zabrać mnie do szpitala. Nuśre spojrzał na nią przelotnie.
W jego oczach nie było współczucia. Nie było też zdziwienia. Wyglądał raczej jak człowiek zirytowany tym, że coś wydarzyło się wcześniej niż przewidywał. Nie pojedziemy do szpitala. Jonka zastygła. Co powiedziałeś? Słyszałaś? Nuśre nie żartuj. Wydusiła. To nie jest czas na twoje gry. Potrzebuję lekarza. Przyjedzie położna.
Jaka położna? Gdzie ona jest? Mężczyzna nie odpowiedział. ponownie wybrał numer, lecz znów nikt nie odebrał. Jonka wpatrywała się w niego z rosnącym przerażeniem. Dopiero teraz zaczęła w pełni rozumieć, jak beznadziejne jest jej położenie. Znajdowała się w obcym domu, daleko od miasta, bez własnego telefonu i bez możliwości wezwania pomocy.
Wszystkie okna na parterze zostały wcześniej zamknięte. Nuśre zapewniał ją, że chodzi jedynie o bezpieczeństwo, ale jego wyjaśnienia od początku brzmiały niewiarygodnie. Kiedy próbowała zadać więcej pytań, ucinał rozmowę. Gdy domagała się wyjazdu do szpitala, odpowiadał, że wszystko zostało przygotowane. Teraz jednak nic nie wyglądało na przygotowane. Położna nie odbiera.
Mruknął spoglądając na ekran. Więc zadzwoń po karetkę. Nie, dlaczego nie podnoś głosu, rodzę? Krzyknęła Jonka. Mam prawo podnosić głos. Nie wiesz, jak bardzo boli. Nie wiesz co może stać się dziecku. Nuśre zacisnął szczękę. Przez chwilę mierzył ją chłodnym spojrzeniem. Nic mu się nie stanie, o ile będziesz robiła dokładnie to, co ci każę.
Te słowa zabrzmiały jak groźba. Jonka zadrżała, choć w pomieszczeniu nie było zimno. Nie wiedziała, że zaledwie kilka metrów dalej za przymkniętymi drzwiami prowadzącymi do bocznego korytarza znajdowała się jeszcze jedna osoba. Deria stała nieruchomo, przyciśnięta plecami do ściany. Jedną dłonią zasłaniała usta, [muzyka] by nie zdradzić swojej obecności nawet najcichszym oddechem.
wciąż nie mogła uwierzyć w to, co widziała [muzyka] kiedy wcześniej weszła do domu. Sądziła, że znajdzie jące samą. Chciała z nią porozmawiać, zmusić ją do wyjawienia prawdy i wreszcie dowiedzieć się, dlaczego zachowuje się tak tajemniczo. Nie spodziewała się jednak, że zobaczy tutaj Nuśreta. Rozpoznała go natychmiast.
Wujaciana nie dało się pomylić z nikim innym. Co on tutaj robi? Pomyślała gorączkowo. Dlaczego Jonka jest z nim i dlaczego trzyma ją w tym domu? Deria ostrożnie wychyliła głowę zza drzwi. Nuśre chodził nerwowo po salonie. Jonka siedziała na schodach i płakała. Nie wyglądała na kobietę, która dobrowolnie zgodziła się na pobyt w tym miejscu. Nie mogę się do niej dodzwonić.
Powiedział wreszcie Nuśre. Więc mnie stąd zabierz. Błagała Jonka. Proszę, możemy jechać do najbliższego szpitala. Nikt nie musi wiedzieć kim jestem. Nie powiem niczego. Przysięgam, nie będę ryzykował. Czego nie będziesz ryzykował? Mojego życia, życia mojego dziecka. Powiedziałem, że przyprowadzę położną. Nie zostawiaj mnie samej.
Nuśre wsunął telefon do kieszeni i ruszył w stronę drzwi. Jonka spróbowała wstać, lecz jej nogi odmówiły posłuszeństwa. Osunęła się z powrotem na stopień, chwytając poręcz. Nuśre! Krzyknęła. Zaczekaj. Mężczyzna nawet się nie odwrócił. Będę niedługo. Nie możesz mnie tutaj zostawić. Skurcze są coraz silniejsze.
Co zrobię, jeśli dziecko urodzi się, zanim wrócisz? Nuśre zatrzymał się przy drzwiach i spojrzał przez ramię. W takim razie postaraj się, żeby się jeszcze nie urodziło. Jonka patrzyła na niego w osłupieniu. Jak możesz mówić coś takiego? Nie mam czasu na dyskusję. Nuśre, błagam, jej głos załamał się. Boję się.
Przez ułamek sekundy na twarzy mężczyzny pojawiło się coś przypominającego zawahanie. Zaraz jednak zniknęło. Zastąpione chłodną determinacją. Strach niczego nie zmieni. Otworzył drzwi i wyszedł. Jonka wyciągnęła w jego stronę dłoń. Nie, nie zostawiaj mnie. Nuśre zignorował jej krzyk, zamknął drzwi, a po chwili dobiegł zza nich metaliczny dźwięk obracanego w zamku klucza.
Jonka znieruchomiała, zamknął mnie, szepnęła. On naprawdę mnie zamknął. Z zewnątrz dobiegł odgłos oddalających się kroków, a następnie uruchamianego silnika samochodu. W domu znów zapadła cisza. Tym razem trwała zaledwie kilka sekund. Drzwi bocznego korytarza otworzyły się gwałtownie i do salonu wbiegła Deria.
Jonka kobieta na schodach drgnęła i spojrzała na nią z niedowierzaniem. Deria, co tu się dzieje? Zapytała Deria, podbiegając do niej. Dlaczego jesteś znśretem? Co on ci zrobił? Jonka spróbowała odpowiedzieć, lecz w tej samej chwili rozpoczął się następny skurcz. Krzyknęła chwytając Derię za rękę z taką siłą, że aż pobielały jej knykcie.
Spokojnie. [muzyka] Deria uklękła obok niej. Oddychaj, słyszysz? Musisz oddychać. Nie mów mi, żebym była spokojna. Wrzasnęła Jonka. Otwórz drzwi. Zaraz. Najpierw musisz mi powiedzieć. Nie ma czasu. Właśnie widziałam cię z wujem Ciana. Chcę wiedzieć, co was łączy. Jonka spojrzała na nią jak na osobę, która całkowicie straciła rozum.
Naprawdę zamierzasz mnie teraz przesłuchiwać? Od dawna coś przede mną ukrywasz. Przyjechałam tutaj, żeby poznać prawdę, a zastałam cię rodzącą w domu Nuśreta. To nie jest jego dom. Czyli w takim razie nie wiem. Deria zmarszczyła brwi. Jak możesz nie wiedzieć? Przywiózł mnie tutaj. Powiedział, że będę bezpieczna, że wszystko zostało przygotowane.
Nie pozwolił mi odejść. Zabrał mój telefon. Dlaczego mu zaufałaś? Nie ufałam mu. Więc dlaczego z nim pojechałaś? Bo nie miałam wyboru. Jonka próbowała się podnieść, lecz natychmiast zachwiała się i ponownie opadła na schody. Deria złapała ją pod ramię. Uważaj, musimy wyjść. Wyszeptała Jonka, zanim wróci. Dlaczego? Co zamierza zrobić? Nie wiem wszystkiego.
Wiem tylko, że chcę mojego dziecka. Deria znieruchomiała. Co powiedziałaś? Nuśre nie pomaga mi ze względu na mnie. To dziecko jest mu potrzebne. Od kilku dni prowadzi jakieś rozmowy, ale milknie, gdy tylko wchodzę do pokoju. Powtarza, że po porodzie wszystko się zmieni, że będę mogła rozpocząć nowe życie. A ty mu uwierzyłaś? Nie.
Krzyknęła Jonka. Myślisz, że jestem głupia? Próbowałam uciec. Wszystkie drzwi i okna były zamknięte. Dziś udało mi się znaleźć zapasowy [muzyka] klucz, ale zanim dotarłam do wyjścia, zaczęły się skurcze. Deria zbladła. Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? Bo sama nie wiedziałam, komu mogę ufać. Mnie mogłaś, tobie? Jomka gorzko się roześmiała.
Przecież zawsze patrzyłaś na mnie jak na oszustkę. Gdybym powiedziała ci, że Nuśre planuje zabrać moje dziecko, zaczęłabyś zadawać 100 pytań. Dokładnie tak jak teraz. Deria otworzyła usta, lecz nie znalazła odpowiedzi. Jonka miała rację. Mimo to gniew Derry nie zniknął. Mieszał się teraz z lękiem, poczuciem winy i świadomością, że obie znalazły się w śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji.
Dobrze, powiedziała wreszcie. Resztę wyjaśnisz później. Teraz musimy się stąd wydostać. Właśnie to próbuję ci powiedzieć. Deria objęła ją w pasie. Oprzyj się na mnie. Nie dam rady. Dasz tylko powoli. Najpierw wstań. Jonka zacisnęła zęby. Z pomocą Deryi uniosła się ze stopnia. Jej nogi drżały tak mocno, że z trudem utrzymywała ciężar własnego ciała.
Jeden krok mówiła Deria. Tylko jeden, potem następny. Boli? Wiem. Nie wiesz, masz rację. Nie [muzyka] wiem. Ale nie pozwolę ci tu zostać. Jonka wsparła niemal cały ciężar ciała na ramieniu Deryi. Obie ruszyły w stronę korytarza. Każdy krok trwał wieczność. Jonka co chwilę przystawała, łapała oddech i zaciskała palce na ubraniu swojej towarzyszki.
Szybciej wyszeptała. Musimy zdążyć. Jeżeli pójdziemy szybciej upadniesz. On może wrócić w każdej chwili. A jeżeli złamiesz nogę, na pewno nie uciekniemy. Jonka próbowała opanować płacz. Nie mogę stracić tego dziecka. Deria zerknęła na nią. Nie stracisz. Nie możesz tego obiecać. Może nie mogę, ale i tak ci obiecuję.
Po długiej [muzyka] wyczerpującej drodze dotarły wreszcie do drzwi wejściowych. Deria ostrożnie oparła jące o ścianę, po czym chwyciła klamkę. Nacisnęła ją. Drzwi nie drgnęły. Spróbowała ponownie, tym razem mocniej. Co jest? [muzyka] Zamknął je. Powiedziała Jonka. Przecież słyszałaś. Może tylko przekręcił zamek od środka.
Deria zaczęła szarpać za klamkę. Jednak solidne skrzydło pozostawało nieruchome. Przyklękła i zajrzała do zamka. Klucza nie ma. zabrał go ze sobą ten drań. Otwórz je. Próbuję. Deria, proszę. Powiedziałam, że próbuję. Nagle Jonka zesztywniała. [muzyka] Jej dłonie zacisnęły się na brzuchu, a z ust wyrwał się stłumiony jęk.
Znowu kobieta nie odpowiedziała, oparła czoło o ścianę i zaczęła ciężko oddychać. Deria patrzyła na nią przerażona. Nigdy wcześniej nie widziała kobiety w zaawansowanej fazie porodu. Nie wiedziała, co powinna zrobić, jak rozpoznać niebezpieczeństwo, ani ile czasu im pozostało. Wiedziała tylko jedno.
Musiała otworzyć te drzwi. Tymczasem Nuśrepędził krętą drogą przez zalesione wzgórza. Niebieski SUW pochylał się niebezpiecznie na kolejnych zakrętach, lecz mężczyzna niemal nie zdejmował nogi z pedału gazu. Co kilka sekund spoglądał na telefon leżący na fotelu pasażera. W końcu urządzenie zawibrowało. Nuśre natychmiast je podniósł i odebrał połączenie.
Gdzie ty jesteś? W słuchawce odezwał się zaspany kobiecy głos. Panie Nuśre, co się stało? Dzwonił pan kilka razy. Kilka razy. Dzwoniłem bez przerwy. Dlaczego nie odbierałaś? Byłam w piwnicy. Nie miałam zasięgu. Mówiłem ci, żebyś była dostępna przez całą dobę. Termin porodu miał być dopiero za kilka dni.
Dziecko najwyraźniej nie zapoznało się z naszym planem. Położna zamilkła. Poród się rozpoczął. Tak. Skurcze są silne. Jak częste. [muzyka] Skąd mam wiedzieć? Muszę wiedzieć, ile jest czasu między nimi. Jonka ledwo chodzi. To ci wystarczy. Odeszły jej wody. Nuśre zmarszczył brwi. Nie wiem. Zostawił ją pan samą. Jadę po ciebie. Pytałam czy jest sama.
Mężczyzna mocniej zacisnął palce na kierownicy. Zamknąłem dom. Nigdzie nie wyjdzie. To nie o ucieczkę chodzi. Jeżeli poród postępuje szybko, może potrzebować natychmiastowej pomocy. Powinien pan wezwać karetkę. Nie ma mowy. Może dojść do komplikacji. [muzyka] Właśnie dlatego ci płacę. Masz je rozwiązać. Nie jestem chirurgiem. Nie interesują mnie wymówki.
Bądź gotowa. Za kilka minut będę pod twoim domem. Rozłączył się nie czekając na odpowiedź. Przez chwilę w samochodzie słychać było jedynie wark od silnika i ciężki oddech Nuśreta. Mężczyzna zerknął we wsteczne lusterko, jakby spodziewał się, że ktoś go śledzi. W jego oczach pojawił się niepokój. Plan był przygotowywany od dawna.
Każdy szczegół został dokładnie przemyślany. Położna miała odebrać poród w tajemnicy. Dokumenty dziecka miały zostać odpowiednio zmienione, a Jonka po wszystkim miała zniknąć. Nie przewidział jedynie, że poród zacznie się tak nagle. Nie wiedział również, że w domu znajdowała się Deria. W tym samym czasie kobieta klęczała przed zamkiem i gorączkowo przeszukiwała swoją torebkę.
Wyciągała z niej kolejne przedmioty: portfel, grzebień, paczkę chusteczek, [muzyka] pomadkę, małe lusterko, klucze do własnego mieszkania i kilka spinek do włosów. Musi się dać to otworzyć. Powtarzała. W filmach zawsze otwierają zamki wsówką. Jonka, która siedziała już na podłodze, spojrzała na nią z rozpaczą.
To nie jest film. Wiem, więc przestań gadać i coś zrób. A co według ciebie robię? Deria wyprostowała jedną ze wsówek i wsunęła ją do zamka. Poruszała nią chaotycznie, próbując wyczuć mechanizm. Nic się nie wydarzyło. Może trzeba przekręcić ją w lewo? Nie wiem. Bardzo pomocne. Jonka zamknęła oczy. Jej twarz wykrzywiła się z bólu.
Nadchodzi następny. Deria wypuściła wsówkę z dłoni i podbiegła do niej. Oddychaj. Nie mogę. Możesz. Popatrz na mnie. Wdech. Wydech. Przestań. Jonka krzyknęła tak głośno, że jej głos odbił się echem od ścian korytarza. Dziecko schodzi niżej. Czuję to. Skąd wiesz, bo jestem jego matką. Dobrze, dobrze, nie złość się.
Nie każ mi się nie złościć. Deria próbowała zachować spokój, ale sama była o krok od paniki. Spojrzała na drzwi, potem na schody, a następnie na jące. Gdzie jest twój telefon? Nuśre go zabrał. W domu musi być jakiś telefon stacjonarny. Szukałam wcześniej. Nie ma okna. [muzyka] Zamknięte. Może któreś na piętrze.
Nie wejdę po schodach. Ja wejdę. Jonka natychmiast złapała ją za rękę. Nie zostawiaj mnie. W jej oczach było tak wiele strachu, że Deria nie potrafiła się odsunąć. Muszę znaleźć wyjście. A jeśli dziecko zacznie się rodzić, kiedy będziesz na górze? Deria przełknęła ślinę. Nie zacznie. Już się rodzi.
Kolejny skurcz sprawił, że Jonka wygięła się i krzyknęła. Jej palce kurczowo zacisnęły się na przedramieniu Deryi. Coś się dzieje? wyszeptała. To już nie jest tak jak wcześniej. Co czujesz, parcie? Deria pobladła. Nie, nie, nie, nie. Możesz rodzić tutaj. [muzyka] Myślisz, że robię to specjalnie? Musimy wezwać pomoc. Deria poderwała się, podbiegła do drzwi i zaczęła walić w nie pięściami.
Pomocy! krzyczała. [muzyka] Czy ktoś nas słyszy? Pomocy. [muzyka] Odpowiedziała jej cisza. Uderzyła jeszcze mocniej. Jesteśmy zamknięte. Kobieta rodzi. Niech ktoś wezwie karetkę. Znów [muzyka] nic. Dom znajdował się zbyt daleko od sąsiednich zabudowań. Nawet gdyby ktoś przejeżdżał pobliską drogą, grube ściany i zamknięte okna tłumiły ich głosy.
Deria zaczęła szarpać klamkę. Otwieraj się! [muzyka] Wrzeszczała, jakby drzwi mogły ją usłyszeć. Otwieraj się. Przeklęte drzwi kopnęła w nieeraz, potem [muzyka] drugi. Ból przeszył jej stopę, ale nie przestała. Uderzała ramieniem, pięściami i całym ciężarem ciała. Drzwi [muzyka] nawet nie drgnęły. Deria jęknęła Jonka.
Jeszcze raz. Deria. Muszą puścić. Przestań. Deria odwróciła się. Jonka leżała częściowo na boku. Jej twarz była mokra od łez, a oddech szybki i płytki. Nie dam rady. Wyszeptała. Nie mogę już dłużej walczyć. Deria natychmiast do niej podbiegła. Nie mów tak. Boję się, że coś jest nie tak. Wszystko będzie dobrze.
Skąd możesz wiedzieć? Nie wiem. Wybuchnęła Deria. Niczego nie wiem. Nie wiem jak otworzyć te drzwi. Nie wiem jak odebrać poród. I nie wiem dlaczego Nuśre potrzebuje twojego dziecka. Ale jedno wiem na pewno. Nie pozwolę żebyś się poddała. Jonka patrzyła na nią przez łzy. Nie jesteśmy przyjaciółkami. Teraz nie ma to znaczenia.
Zawsze mnie podejrzewałaś. Nadal cię podejrzewam. Mimo bólu na twarzy Joni pojawił się cień niedowierzania. Naprawdę musiałaś to powiedzieć? Wolę być szczera, nie wiem w co się wplątałaś. Ale żadne dziecko nie powinno przychodzić na świat jako część jakiegoś chorego planu. Nuśre chce je oddać bezie. Deria znieruchomiała.
Co? Jomka zacisnęła powieki. [muzyka] Słyszałam jej imię podczas jednej z jego rozmów. mówił, że kiedy dziecko się urodzi, Bea odzyska swoje miejsce w rodzinie. Nie rozumiałam wszystkiego, ale chyba chcę, żeby udawała, że to jej syn. To niemożliwe. W przypadku Bey wszystko jest możliwe. Deria powoli pokręciła głową. Nagle wszystkie fragmenty zaczęły do siebie pasować.
Kłamstwa Bejzy, jej desperacka chęć utrzymania się u boku ciana, fałszywe historie związane z ciążą, dziwne zachowanie nuśreta i tajemnicze przygotowania. Chcą oszukać Ciana. Wyszeptała. Chcą oszukać wszystkich. A co stanie się z tobą? Jonka spojrzała na nią znacząco. Myślisz, że pozwolą mi odejść i opowiadać o wszystkim? Deria poczuła lodowaty dreszcz.
W tej samej chwili, wiele kilometrów dalej, telefon bey zadzwonił w eleganckim pokoju skąpanym w złocistym świetle. Kobieta siedziała w bordowym fotelu przy dużym oknie. Miała na sobie kurtkę w centętki, a na stoliku przed nią stała nietknięta filiżanka kawy. Kiedy zobaczyła nazwisko dzwoniącego, natychmiast się wyprostowała.
Wreszcie powiedziała i odebrała: “Nuśre! Zaczęło [muzyka] się. Bejza zamarła. Poród. Tak, na jej twarzy powoli pojawił się uśmiech. To wspaniale. Nic nie jest wspaniale. Położna nie odbierała. Jadę po nią, ale wszystko jest pod kontrolą. Będzie o ile zachowasz spokój. Bejza podniosła się z fotela. Od tygodni każesz mi zachowywać spokój.
Moja cierpliwość właśnie się kończyła. Jeszcze kilka godzin. Kilka godzin. Myślałam, że to może potrwać kilka dni. Dziecko postanowiło pojawić się wcześniej. To znak. Odparła Bea z błyskiem w oczach. Los wreszcie jest po mojej stronie. Nie zaczynaj mówić o losie. Sprawdź rzeczy dla dziecka i bądź gotowa. Wszystko przygotowałam.
Ubranka, kocyk, butelki, dokumenty. Dokumentów jeszcze nie ruszaj. Wiem, co mam robić. Wątpię, dlatego dzwonię. Uśmiech bejy na chwilę osłabł. [muzyka] Nie zapominaj Nuśre, że ten plan jest korzystny również dla ciebie. Właśnie dlatego nadal ci pomagam. A Jonka, co z nią? [muzyka] Czy zaczęła coś podejrzewać? Nuśr milczał przez moment.
Jest przerażona. Teraz myśli wyłącznie o porodzie. po wszystkim może zacząć myśleć o policji. To nie będzie już twoje zmartwienie. Bejza podeszła do okna. Nie chcę żadnych błędów. W takim razie nie popełniaj własnych. Nie dzwoń do ciana. Nie pokazuj się nikomu. Czekaj na moją wiadomość. A kiedy będę mogła zobaczyć dziecko? Kiedy będzie bezpieczne? To mój syn. [muzyka] To dziecko Jonsi.
Twarz Bey stężała tylko przez kilka następnych godzin. Nuśre westchnął ciężko. Zachowaj zimną krew. Jestem spokojna. Nie brzmisz spokojnie. Bo czekałam na ten dzień zbyt długo. Wszyscy próbowali odebrać mi moje życie. [muzyka] Hanser zabrała mi męża. Rodzina odwróciła się ode mnie, a Cong patrzył na mnie jak na obcą kobietę.
Ale teraz wszystko się zmieni. Bejaza, kiedy pojawię się z jego synem, nie będzie mógł mnie odrzucić. Najpierw dziecko musi przyjść na świat. Przyjdzie, a potem wrócę tam, gdzie jest moje miejsce. Zabierz przygotowane rzeczy i czekaj. Połączenie zostało przerwane. Bea jeszcze przez chwilę trzymała telefon przy uchu.
Potem powoli opuściła rękę. Na jej ustach pojawił się szeroki triumfalny uśmiech, w którym nie było ani czułości, ani macierzyńskiego wzruszenia. Była w nim wyłącznie obsesja. Podeszła do stojącej pod ścianą torby i otworzyła ją. W środku znajdowały się maleńkie ubranka, jasny kocyk oraz niebieska czapeczka.
Bejeza wzięła ją do ręki i przycisnęła do piersi. Już niedługo wyszeptała. Jeszcze tylko kilka godzin i wszystko wróci na swoje miejsce. Wyobraziła sobie ciana trzymającego dziecko. Wyobraziła sobie jego wzruszenie, niedowierzanie i poczucie odpowiedzialności. W jej wizji nie było miejsca na pytania ani podejrzenia.
Co miał spojrzeć na chłopca, zobaczyć w nim własnego syna, a potem ponownie otworzyć przed bejzą drzwi swojego domu. Znowu będziemy rodziną! Mówiła do pustego pokoju. Ty, ja i twój ojciec. Nikt już nas nie rozdzieli. Ani Hanser, ani Mukader, ani żadna inna kobieta. Jej [muzyka] uśmiech stał się jeszcze szerszy. Moje złe dni właśnie się kończą.
Nie wiedziała, że w zamkniętym domu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Deria siedziała na podłodze obok Joni, ściskając jej dłoń. Skurcze następowały niemal jeden po drugim. Posłuchaj mnie. Powiedziała, choć sama ledwo panowała nad głosem. Nie jestem położną, ale musimy się przygotować. Nie chcę rodzić tutaj.
Ja też tego nie chcę. Obiecaj, że nie oddasz im mojego dziecka. Nie oddam. Nawet jeśli Nuśre wróci. Nie [muzyka] oddam. On jest niebezpieczny. Ja też potrafię być niebezpieczna. Jonka spojrzała na nią i po raz pierwszy od początku koszmaru w jej oczach pojawiła się odrobina nadziei. Deria zdjęła swoją kurtkę i ułożyła ją pod głową kobiety.
Następnie rozejrzała się po korytarzu, szukając czystych ręczników, wody lub czegokolwiek, co mogłoby się przydać. Nagle Jonka wydała z siebie przeraźliwy krzyk. Deria, jestem tutaj. Dziecko nadchodzi. Deria zamarła. Za zamkniętymi drzwiami domu nie było nikogo, kto mógłby usłyszeć ich wołanie. Nuśre pędził po położną, a Bejaszykowała się do przejęcia nowoarodzonego dziecka.
Żadna z nich nie wiedziała jednak, że przypadkowa obecność Deri mogła zniszczyć cały plan. Deria pochyliła się nad Jonką, wzięła głęboki oddech i powiedziała z determinacją: “Spójrz na mnie, nie pozwolimy im wygrać. Urodzisz to dziecko, a potem wydostaniemy się stąd razem”. Jonka pokręciła głową, płacząc: “Nie dam rady. Dasz, boję się. Ja też się boję.
Ale strach nie może nas teraz zatrzymać. Na podjeździe przed domem nadal panowała cisza. Jednak gdzieś w oddali, nakrętej drodze niebieski samochód zawracał już w ich kierunku. Nuśre wracał, a czas właśnie się kończył. Yeah.

Related Posts

Co się wydarzy w 161. odcinku tureckiego serialu „Panna młoda”? Hancer konfrontuje się z Beyzą i przestaje milczeć. Cihan poznaje kolejne szczegóły jej intryg. Emisja 161. odcinka „Panny młodej”…

W poprzednim odcinku serialu Panna młoda Hancer dowiedziała się, że jest w ciąży. Teraz będzie odkładać każdy grosz na wyprawkę dla dziecka. Równocześnie będzie musiała ciężko pracować fizycznie, by…

Wynajęcie domu okazuje się dużo trudniejsze, niż Poyraz przypuszczał. – Będziemy musieli zostać tutaj – mówi do Nany, rozglądając się po skromnym, zimnym wnętrzu warsztatu. Dziewczyna spogląda…

News

News

W poprzedпim odciпkυ serialυ Paппa młoda Haпcer dowiedziała się, że jest w ciąży. Teraz będzie odkładać każdy grosz пa wyprawkę dla dziecka. Rówпocześпie będzie mυsiała ciężko pracować fizyczпie, by…

„Paппa młoda”, odc. 141: Haпcer dokoпυje makabryczпego odkrycia – zпajdυje ciało Yasemiп, a Yoпca zostaje porwaпa prosto ze szpitala!

„Paппa młoda”, odc. 141: Haпcer dokoпυje makabryczпego odkrycia – zпajdυje ciało Yasemiп, a Yoпca zostaje porwaпa prosto ze szpitala!

Wieczór, który miał być świętem piłkarskich emocji, zakończył się dramatem. Podczas wydarzeпia z telebimem traпsmitυjącym mecze mistrzostw świata пa Islaпds Brygge w Kopeпhadze doszło do brυtalпego aktυ…

161

161

Co się wydarzy w 161. odciпkυ tυreckiego serialυ „Paппa młoda”? Haпcer koпfroпtυje się z Beyzą i przestaje milczeć. Cihaп pozпaje kolejпe szczegóły jej iпtryg. Emisja 161. odciпka „Paппy młodej” w…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *