
Zanim Grzegorz Daukszewicz związał się z Mają Kłossowską, nie miał szczęścia w życiu prywatnym.
“Moja rodzina się rozsypała, a i związki z kobietami też się rozpadły” – wyznał na antenie radiowej Czwórki.
“Tylko dzięki przyjaciołom udało mi się pozbierać do kupy, gdy w moim życiu działo się naprawdę źle” – dodał.
Jedyną stałą wartością w życiu Daukszewicza byli przyjaciele
Grzegorz przyznaje, że w miłości jest romantykiem.
“Kiedy jestem zakochany, stać mnie na wielkie gesty” – stwierdził w rozmowie z dziennikarką Polskiego Radia.
Kiedyś, aby zrobić niespodziankę swojej ówczesnej dziewczynie, aktor kupił ogromny bukiet róż i włamał się na klatkę schodową w bloku ukochanej.
“Jeden kwiat położyłem pod drzwiami i narysowałem strzałkę do kolejnego, który był w windzie. Potem do jeszcze kolejnego i do kolejnego. Strzałki kończyły się przy moim samochodzie, gdzie w bagażniku czekał cały kosz róż” – opowiadał w cytowanym już wywiadzie.
Tamta relacja nie przetrwała jednak próby czasu. Także kilka następnych związków Grzegorza się rozpadło.
“Jedyną stałą wartością w moim życiu są przyjaciele. Związki się kończą, a przyjaciół wciąż mam tych samych” – twierdzi.
Od pięciu lat Grzegorz Daukszewicz dla kogo żyć
Kilka lat temu Grzegorz Daukszewicz związał się z Mają Kłossowską, aktorką znaną z “Klanu” i “Na Wspólnej”. To, że są parą, wyszło na jaw, dopiero gdy zostali rodzicami.
O Mai Grzegorz mówi, że jest jego dobrym duchem.
“Mam obok siebie bardzo mądrą dziewczynę, mamę mojej córeczki, która lubi mnie sprowadzać na ziemię. Jak zaczynam odlatywać za wysoko do słońca, wtedy ona walnie z procy i wracam” – żartował w rozmowie z Plejadą.
Nie jest tajemnicą, że Grzegorz Daukszewicz miał kiedyś poważny problem. Nie radził sobie ze swoimi słabościami, które niemal zrujnowały mu karierę i życie. Odkąd ma córkę, zmienił się nie do poznania i, co podkreśla, jest trzeźwy.
“Szczerze powiem, że nigdy nie planowałem dzieci. Byłem jedną z tych osób, które nie wyobrażały sobie życia rodzinnego, a tu okazało się, że sens mojej egzystencji się do tego sprowadzał. Mam dla kogo żyć i chcę dla tego kogoś żyć jak najdłużej” – wyznał Plejadzie.
Partnerka Daukszewicza zajmuje się córką, on zarabia na utrzymanie rodziny
Aktor nie kryje, że narodziny córki uratowały go przed – jak mówi – pogrążeniem się w mroku.
“Córeczka nauczyła mnie, powiem kolokwialnie: wyciągnąć głowę z własnego tyłka. Zrozumiałem, że w życiu nie chodzi tylko o nas. Im prędzej zdamy sobie sprawę z tego, że przede wszystkim warto jest żyć dla kogoś, nie dla czegoś, tym lepiej i zdrowiej dla nas” – opowiadał w cytowanym już wywiadzie.
Grzegorz Daukszewicz spędza z córką każdą wolną chwilę, ale nie uważa się za idealnego ojca.
“Nie będę się kreował na supertatę, bo to Maja – supermama – przejmuje 80 procent obowiązków związanych z naszą córką. Ja staram się być żywicielem rodziny, przyjmuję na klatę inne obowiązki” – zdradził Plejadzie.