
Ferit i Abidin wpadają do mieszkania Karama. Abidin nie potrafi nad sobą zapanować. Duru i Hatice zniknęły, a wiadomość o wyjściu Karama z więzienia rozpala w nim najgorsze podejrzenia. Karam siedzi spokojnie i patrzy na nich z prowokującym uśmiechem.
– Braciszku, witaj. Zgubiliście swoje córki?
– Zabiję cię, Karam! Gdzie one są? Gdzie są dziewczynki?
– Abidin, nie przeciągajmy tego. Zaraz się dowiemy.
– On wie, Ferit! Nie widzisz tego?
– Wiem, wiem. Widziałem was w wiadomościach. Stamtąd się dowiedziałem. Ale ja nie mam z tym nic wspólnego. Poza tym, że zaginiona dziewczynka jest moją siostrzenicą.
– Karam, odpowiedz. Odpowiedz, bo cię zabiję. Gdzie są nasze córki?
– Powiedziałem, że nie wiem. Nie rozumiesz?
– Wyszedłeś z więzienia i tego samego dnia znikają nasze dziewczynki. Nie doprowadzaj mnie do szału. Gadaj!
– Nie zwalajcie wszystkiego na mnie. To tylko zły zbieg okoliczności. Jak niby miałbym porwać dziewczynki?
– Kazałeś to zrobić tym fałszywym gazownikom. To im zleciłeś, prawda? Odezwij się! Jeśli choć jeden włos spadnie z głowy mojej córki, wbiję cię w ten fotel.
– Gdybym chciał, żeby ktoś zrobił to za mnie, naprawdę czekałbym aż wyjdę? Dawno się nie widzieliśmy, ale widzę, że z głową u ciebie coraz gorzej.
– Zabiję cię, Karam!
– Spokojnie, zaraz wszystko sprawdzimy.
Ferit odciąga Abidina, a policja zaczyna przeszukiwać mieszkanie. Abidin woła córkę.
– Hatice! Hatice!
– Duru!
– Proszę, szukajcie wszędzie. Sami zobaczycie.
Po chwili policjant znajduje akt własności. Ferit natychmiast chwyta dokument.
– Savcı, znalazłem akt. On może trzymać tam dziewczynki. Kupił to miejsce zaraz po wyjściu.
– Co to ma znaczyć? Kupno domu też jest przestępstwem?
Ferit nie słucha Karama. Błaga, by jechali pod wskazany adres.