
– Jakie wy znowu grzechy tutaj potajemnie knujecie? Powiedz mi natychmiast prawdę.
– Bratowo, przecież ja nic nie robię. Co mam wam powiedzieć? Jak mam was w ogóle przekonać?
– Pod naszymi drzwiami zjawia się nie jeden, a dwóch facetów naraz. Twój brat ma całkowitą rację. Weź się w garść, Hançer. Skoro nie potrafisz żyć z godnością, to trzeba było zostać w domu swojego męża.
– Zważaj na słowa, bratowo. Ja nie oceniam swojej moralności według domu, w którym akurat mieszkam. Do dzisiejszego dnia nie pozwalam, aby na mój honor spadł choćby najmniejszy cień podejrzeń. A temu, kto spróbuje go skalać, zamienię życie w prawdziwe piekło.