
Śledzisz mnie? – pyta z wyrzutem Hançer, próbując ominąć Cihan.
– Musimy porozmawiać – odpowiada stanowczo. – Po prostu usiądźmy na chwilę i porozmawiajmy.
– Nie mam ci już absolutnie nic do powiedzenia.
– Skoro mówię, że musimy, to znaczy, że tak jest.
– Nie mam czasu na rozmowy z tobą, Cihan. Muszę iść do pracy. Puść mnie w tej chwili.
– Idziesz sprzątać?
– Tak. Nie wstydzę się swojej pracy. Każdy grosz, który zarabiam uczciwie, ma dla mnie ogromną wartość. Dlaczego tak trudno ci to pojąć?
– Szanuję każdą pracę wykonywaną w pocie czoła, dobrze o tym wiesz. Przecież mnie znasz. Problem nie tkwi w pracy, problem tkwi w tobie.
– O czym ty mówisz?
– Dopóki żyję, nie będziesz tak pracować. Moja żona nie będzie nikomu służyć.
– Chyba chciałeś powiedzieć: była żona. A teraz odwróć się i idź w swoją stronę. Tak jak się umówiliśmy. Nie zamierzam rzucać pracy, Cihan. Będę dalej pracować, bo sama decyduję o swoim losie. Ty też zajmij się w końcu własnym życiem, Cihan Develioğlu. Spójrz na siebie i zostaw mnie w spokoju.