Dziewczynka pokiwała głową.
— Najlepszy.
Pracownik kolei wziął zabawkę do ręki.
Uśmiechnął się przez łzy.
— Dziękuję.
Dziewczynka usiadła obok niego.
Dopiero wtedy mężczyzna powiedział jej, że tego dnia otrzymał wiadomość o śmierci swojego ojca. Miał wrócić do pracy, bo nie chciał zostawać sam w domu.
Nie znał Zosi.
Ona nie znała jego.
A jednak przez kilka minut po prostu siedzieli razem na peronie.
Kiedy zapowiedź pociągu zabrzmiała przez głośniki, mama dziewczynki powiedziała:
— Musimy już iść.
Zosia wstała.
Mężczyzna podał jej misia.

— Dziękuję, że mi go pożyczyłaś.
Dziewczynka odpowiedziała:
— Jak będzie panu smutno, może pan o nim pomyśleć.
Mężczyzna uśmiechnął się.
— Na pewno będę.
Kiedy pociąg odjechał, pracownik jeszcze długo patrzył w jego stronę.
A pasażerowie, którzy wcześniej nawet go nie zauważali, zaczęli podchodzić i składać mu kondolencje.
Jedna mała dziewczynka zrobiła coś, czego nie potrafili zrobić dorośli.
Nie próbowała powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Po prostu zobaczyła czyjś smutek i postanowiła przy nim zostać.