
Aynur odnajduje Sinana w parku. Wie, że właśnie tutaj przychodzi, gdy potrzebuje pobyć sam. Bliscy od rana nie mogą się z nim skontaktować.
– Co pan tutaj robi?
– Kiedy robi mi się ciężko, zawsze przychodzę do tego parku.
– W domu wszyscy się martwią. Pomyślałam, że może też potrzebował pan chwili spokoju i przyszedł właśnie tutaj.
– Chciałem tylko pobyć sam.
Aynur zauważa rzeczy, które Sinan ma przy sobie.
– A to wszystko?
– Chciałem kupić ci prezent z okazji zaręczyn. Chyba wybrałem same głupoty.
Pokazuje jej jeden z podarunków.
– Podobno to najnowszy model. Najlepszy.
Aynur patrzy na kolejny prezent.
– I szybkowar?
– Lubisz gotować, więc pomyślałem, że ci się przyda.
Po chwili Sinan traci pewność, czy powinien w ogóle wręczać jej te rzeczy. Aynur próbuje zrozumieć jego intencje.
– Kupił pan to dla kobiety swojego życia?
Sinan milknie na moment.
– Taka kobieta nie pojawiła się w moim życiu. Ale pojawił się w nim ktoś tak wartościowy jak ty.
Aynur nie odpowiada.
– Zawsze byłaś przy mnie, kiedy miałem trudne chwile. Teraz ty robisz ważny krok w swoim życiu. Chcę, żebyś wiedziała i nigdy o tym nie zapominała. Zawsze będziesz miała obok siebie kogoś, komu możesz zaufać.
– Panie Sinan, nie mogę tego przyjąć.
– Być może nie będziemy się już widywać tak często jak wcześniej. Ale pamiętaj o tym, co ci powiedziałem. Zawsze będę przy tobie.
Aynur z trudem przyjmuje jego słowa. Świadomość, że po zaręczynach ich relacja może się zmienić, okazuje się dla niej bardzo bolesna.
– Rozstanie z panem…
Nie potrafi dokończyć zdania. Sinan także nie próbuje zamienić tej chwili w zwykłe pożegnanie. Oboje wiedzą, że wspólnie spędzony czas znaczył dla nich więcej, niż potrafią teraz powiedzieć.