
Mnożą się znaki zapytania wokół zaginięcia 37-letniej Emilii Koprowskiej z Koszalina. Kobieta przepadła bez śladu w niedzielę, 30 sierpnia, w Darłowie. Tego dnia była tam wraz z mężem na koncercie muzyki techno “Zew Wydm”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak wcześniej relacjonował w rozmowie z “Faktem” mąż 37-latki Krystian Koprowski, około godz. 15 między małżonkami doszło do kłótni dotyczącej wspólnie prowadzonych interesów. Następnie zdenerwowana kobieta miała ruszyć samotnie w kierunku ul. Jana Pawła II.
Mężczyzna zapewnia, że próbował odnaleźć żonę i wymieniał z nią liczne wiadomości. Z jego relacji wynika, że po raz ostatni rozmawiał z żoną przez telefon około godz. 22.30. W rozmowie z “Faktem” powiedział również, że ostatecznie pojechał sam do Koszalina, ale pozostawał z Emilią w kontakcie SMS-owym.
Teraz policja ujawnia, że w toku czynności pojawiły się poważne wątpliwości dotyczące jego relacji.
— Mąż pani Emilii początkowo w momencie składania zawiadomienia przedstawił nam wersję wydarzeń dotyczącą godziny, kiedy po raz ostatni przebywał wspólnie z żoną. Natomiast po jakimś czasie zmienił tę wersję wydarzeń. Przypominały mu się nowe wątki, zmieniał chronologię zdarzeń, przedstawiał jakąś wersję, a później mówił, że jednak tak nie było — przekazała w rozmowie z “Faktem” st. asp. Izabela Sreberska, rzeczniczka policji w Koszalinie.
Jak dodaje, funkcjonariusze mieli wątpliwości, czy mężczyzna przedstawia prawdziwy przebieg wydarzeń.
— Był bardzo nierzetelny w tym wszystkim — mówi policjantka.
Nie oznacza to jednak, że śledczy postawili mężowi zaginionej Emilii jakiekolwiek zarzuty.
— Na ten moment nie jest podejrzany ani podejrzewany o nic — podkreśla rzeczniczka.
Funkcjonariusze zabezpieczyli urządzenia elektroniczne, z których korzystała Emilia. Chodzi m.in. o telefony, laptopy i tablety. Mają one pomóc ustalić śledczym, z kim kobieta kontaktowała się przed zaginięciem i jakie wiadomości wymieniała.
Policja stanowczo dementuje przy tym informacje, które pojawiły się w mediach, jakoby mąż Emilii został zatrzymany, a także jakoby policjanci przeprowadzili u niego przeszukanie w związku z poszukiwaniem narkotyków.
— Nieprawdziwe są informacje, które pojawiły się gdzieś w mediach, że został zatrzymany i że zrobiliśmy mu w domu kipisz, że szukaliśmy u niego narkotyków. To absolutnie nie jest prawdą — zaznacza st. asp. Sreberska.
Dodaje jednak, że policjanci faktycznie byli w pomieszczeniach, w których wcześniej wspólnie przebywali małżonkowie. Celem było zabezpieczenie urządzeń i danych mogących pomóc w ustaleniu kontaktów oraz aktywności zaginionej. Obecnie telefon Emilii pozostaje wyłączony.
— Otrzymujemy ogromną liczbę nowych informacji od osób, które twierdzą, że widziały coś niepokojącego w dniu zaginięcia kobiety. Tylko w czwartek odebraliśmy około 150 telefonów w tej sprawie. Każdy taki sygnał jest sprawdzany — mówi nam policjantka.
Coś jeszcze niepokoi śledczych. To kwestia momentu zgłoszenia zaginięcia Emilii Koprowskiej. Rzeczniczka policji potwierdziła w rozmowie z “Faktem”, że mąż kobiety oficjalnie złożył zawiadomienie o zaginięciu żony 1 września, czyli dopiero dwa dni po tym, jak miał po raz ostatni widzieć żonę.
— Zrobił to wręcz pod presją rodziny pani Emilii. Z jakichś przyczyn, których nie potrafi wyjaśnić, stwierdził, że nie wiedział, że to jest tak istotne, bo myślał, że ona wróci — relacjonuje policjantka.
Policja przypomina, że w przypadku zaginięć pierwsze godziny mają ogromne znaczenie.
— 48 godzin zawsze jest kluczowe, jeśli chodzi o poszukiwania. To są dla nas najważniejsze godziny — podkreśla st. asp. Izabela Sreberska.
Funkcjonariusze ustalili również, kto miał ostatni kontakt z Emilią.
— Ostatnią osobą, która fizycznie widziała 37-latkę, jest taksówkarz, który ją podwoził — mówi rzeczniczka policji.
To właśnie odtworzenie ostatnich godzin przed zaginięciem kobiety jest obecnie jednym z kluczowych elementów prowadzonych czynności.
Policja zapewnia, że sprawdza każdy ślad. Policja przeanalizowała już wiele informacji, a w działania zaangażowane są kolejne osoby i służby.
Czytaj także: Ponad 100 osób szuka seniorki w lesie pod Elblągiem. Liczy się czas
W poszukiwania włączyło się również Biuro Rutkowski. Jak przekazał “Faktowi” Krzysztof Rutkowski, pies tropiący miał podjąć ślad Emilii przy jej samochodzie pozostawionym w Darłowie. Trop prowadził przez ul. Jana Pawła II w kierunku ogródków działkowych i urwał się przy niewielkim parkingu nieopodal sklepu Polo Market.
— Cały czas mamy nadzieję, że odnajdziemy ją całą i zdrową — mówi rzeczniczka policji.
Funkcjonariusze zwracają się także bezpośrednio do Emilii. Policja zapewnia, że jeżeli kobieta ukrywa się z powodu strachu lub obawia się powrotu do domu, otrzyma niezbędną pomoc.
— Najważniejsze, żeby dała jakikolwiek znak, że jest cała i zdrowa. Jeśli nie będzie chciała ujawnić swojego miejsca pobytu, nie zrobimy tego. Przekażemy tylko informacje jej bliskim, że jest bezpieczna. Oni bardzo na to czekają — mówi st. asp. Izabela Sreberska.
Alan G. miał zabić i poćwiartować współlokatora. “Był poczytalny”