1048

Atakan patrzy napiętym wzrokiem prosto w oczy stojącego przed nim Poyraza. W powietrzu czuć ciężar tej konfrontacji. Wszyscy domownicy wstrzymali oddech, obserwując scenę w absolutnej ciszy.

– Panie Poyrazie, sam widziałeś – mówi Atakan, wskazując na telefon. – To nagranie mówi samo za siebie. Wyjaśnia wszystko.

– Jeśli naprawdę zależy ci na dobru siostry, możesz być spokojny – odpowiada Poyraz stanowczym, ale opanowanym głosem. – Zajmiemy się nią. Jeśli lekarz uzna, że potrzebna jest hospitalizacja, sami zawieziemy ją do szpitala.

– Jestem jej bratem – rzuca ostro Atakan. – Nie zostawię Pelin obcym ludziom.

– I to właśnie jest najbardziej zastanawiające – odpowiada chłodno Poyraz. – Bo twoja siostra, zamiast ufać tobie, szuka schronienia u obcych. Może dlatego, że w chwili, gdy była w rozsypce, zamiast jej pomóc, wyciągnąłeś telefon, by ją nagrać? A teraz pokazujesz to nagranie każdemu, kto zechce je obejrzeć.

– Chcę jej dobra – odpowiada Atakan, coraz bardziej spięty. – Pelin musi się leczyć. Nie zostawię jej tutaj.

Poyraz podchodzi bliżej. Jego głos staje się lodowaty i niepodważalny:

– A ja nie wydam nikogo, kto szukał u mnie schronienia. I nie pozwolę, by ją stąd zabrano siłą. – Wskazuje ręką drzwi. – Powodzenia, panie Atakan.

Zapada krótka cisza, przerywana tylko przyspieszonym oddechem Pelin. Atakan przez chwilę mierzy Poyraza wzrokiem, a potem wyprostowany, z zaciętą twarzą, rusza w stronę wyjścia.

– Na razie wychodzę – mówi chłodno, odwracając się w progu. – Ale wrócę po swoją siostrę. Możesz być tego pewien.

Drzwi zamykają się z trzaskiem. Domownicy niemal jednocześnie wypuszczają powietrze. Pelin rzuca się w ramiona Poyraza, szlochając cicho.

– Dziękuję… że mnie nie wydałeś – mówi, wtulając się w niego z wdzięcznością.

Nana patrzy na nich w milczeniu. Współczuje Pelin, ale widok kobiety tak blisko jej męża, tak swobodnej i ufnej w jego obecności, budzi w niej niepokój. I cień zazdrości, którego nie potrafi już ukryć.

Kamera przenosi się na zewnątrz. Atakan zatrzymał się tuż za schodami. Jego oczy płoną determinacją.

– Poyrazie Kılıç… Stałeś się dla mnie przeszkodą – szepcze z zimną furią. – Ale wiem, jak cię powalić.

Szofer otwiera przed nim drzwi. Atakan wsiada do samochodu, nie oglądając się za siebie. W jego spojrzeniu nie ma już cienia braterskiej troski – tylko chłodna, wyrachowana zemsta.

Zemsta Atakana

W swoim eleganckim biurze Atakan przechadza się nerwowo, trzymając telefon przy uchu. Jego twarz jest napięta, a głos niemal drży ze złości.

– Co ty wygadujesz?! – wrzeszczy do słuchawki. – Ten człowiek odmówił wydania mi Pelin, a ja… nie mogę tego zgłosić na policję?!

– Niestety, to niemożliwe – odpowiada chłodno prawnik. – Nie mamy żadnego orzeczenia o jej niepoczytalności. Bez tego nie możemy działać prawnie. Pelin wciąż ma pełnię praw.

Atakan zaciska szczęki.

– Dostajesz ode mnie fortunę, a nie potrafisz znaleźć rozwiązania?! Co z ciebie za prawnik?! – ryczy wściekle. – Zrób w końcu coś pożytecznego! Znajdź sposób, jak ją stamtąd zabrać. I to natychmiast!

Rozłącza się z hukiem, po czym opada ciężko na fotel. Jego palce zaczynają nerwowo stukać kostkami o blat biurka – jakby szukał ujścia dla gromadzącej się w nim furii. W tym momencie do gabinetu wchodzi jego asystent.

– Zbadaliśmy Poyraza Kılıça – oznajmia spokojnie, ale z napięciem w głosie. – To nie jest żaden zwyczajny facet z sąsiedztwa. Pracował kiedyś z policją. Pomógł rozbić siatkę nielegalnych zakładów bukmacherskich, potem wsypał dilerów. Jeden z jego donosów doprowadził do aresztowania człowieka z samego szczytu narkotykowej mafii. Policja twierdzi, że dzięki niemu są już o krok od głównego bossa.

Atakan milknie. Przez chwilę tylko siedzi w ciszy, jakby analizował każdy szczegół tej informacji. Wreszcie odchyla się w fotelu i uśmiecha się krzywo.

– Może to nie będzie proste… – mruczy do siebie. – Ale każdy ma jakiś słaby punkt. A ja jestem najlepszy w ich znajdowaniu.

Podnosi wzrok, jego spojrzenie błyszczy złowrogą determinacją.

– Pozbędę się Poyraza. A Pelin uda się tam, gdzie jej miejsce. Czy tego chce, czy nie.

Test pamięci

Poyraz i Nana siadają naprzeciwko Pelin. Atmosfera w salonie jest napięta, ale spokojna – jak cisza przed burzą, w której każde słowo może wszystko zmienić.

– Nie wydam cię temu człowiekowi – mówi Poyraz stanowczo, patrząc Pelin prosto w oczy. – Ale musimy porozmawiać o twoim stanie zdrowia. Widzieliśmy twoje leki w torebce. Możesz nam powiedzieć, dlaczego je bierzesz?

Pelin bez słowa sięga do torebki. Wyciąga kilka opakowań i podaje je Poyrazowi.

– Proszę, sprawdź sam – mówi spokojnie, choć w jej głosie słychać napięcie. – Przeszłam trudny czas po śmierci ojca. Te leki przepisał mi lekarz. Na depresję, na stany lękowe. To wszystko. Nie jestem paranoiczką, jak twierdzi mój brat. Tak, zmagam się z depresją… ale to nie znaczy, że jestem chora psychicznie.

Poyraz kiwa głową i odkłada leki na stół.

– W porządku. Przejdźmy do drugiej kwestii. Twój brat twierdzi, że masz zaburzenia pamięci. Sprawdźmy to. Pamiętasz dzień, w którym się poznaliśmy?

Na twarzy Pelin pojawia się cień uśmiechu, a w oczach błysk, który rozświetla jej zmęczone spojrzenie.

– Oczywiście, że pamiętam. To był nasz pierwszy dzień na uczelni. Piętnasty września. Miałeś na sobie błękitną koszulę… wyglądałeś w niej świetnie – mówi z nutą ciepła. – To znaczy… zapytałeś, więc odpowiedziałam. Przepraszam – dodaje szybko, zawstydzona, że dała się ponieść emocjom.

– A pamiętasz, jak nazwaliśmy naszego profesora? – pyta Poyraz z rozbawieniem.

– Mówisz o profesorze Tayfunie? Nazywaliśmy go Śpiochem. Był wiecznie zamyślony, puszczał slajdy w złej kolejności, a raz… raz powiedziałeś do niego „Dzień dobry, panie profesorze” o drugiej w nocy. A on odpowiedział: „Dziękuję, synu” i odszedł bez słowa – śmieje się cicho Pelin.

Poyraz uśmiecha się szeroko.

– Naprawdę tak powiedziałem? Ale wstyd…

– Ty zawsze mówiłeś to, co myślisz. Właśnie za to cię lubiłam najbardziej. – Jej głos cichnie, a spojrzenie błądzi gdzieś poza czasem. – To były piękne dni… Teraz wydają się tak odległe, jakby minęło sto lat.

– Młodość… – podsumowuje Poyraz z lekką nostalgią. – Myślę, że nie muszę już zadawać więcej pytań. Twój umysł jest ostry jak brzytwa. Pamiętasz rzeczy, których ja sam nie pamiętałem.

– Czyli… jesteś przekonany? Nie odeślesz mnie? – Pelin patrzy na niego z niepewnością i nadzieją.

– Do czasu rozprawy będziesz pod moją opieką – zapewnia ją. – Musimy tylko znaleźć dla ciebie pokój. – Odwraca się do Nany. – Co myślisz o pokoju Yusufa? Może przeniesiemy go tymczasowo do Nazlı?

– W porządku – zgadza się Nana, z lekkim uśmiechem. Ale jej spojrzenie zdradza więcej niż słowa. Relacja Pelin i Poyraza niepokoi ją coraz bardziej. Wspomnienia, emocje, spojrzenia… Wszystko to wygląda zbyt naturalnie. Zbyt swobodnie. Jakby coś, co powinno należeć do przeszłości, w każdej chwili mogło powrócić.

Wyścig z czasem

Prokurator Baran niespodziewanie przyspiesza termin rozprawy Aynur. Sinan ma zaledwie cztery godziny na zebranie dowodów i przygotowanie linii obrony. To rozpaczliwie mało czasu – ale Sinan nie zamierza się poddać. Wie, że stawką jest czyjeś życie.

W przypływie nadziei przypomina sobie, że Ezgi, opuszczając jego dom w pośpiechu, zostawiła swój laptop. Może właśnie tam znajdą się dane, które mogą uratować Aynur. Bez chwili wahania rusza po urządzenie.

Gdy dociera na miejsce, napotyka swoją matkę, która zaczyna zadawać pytania, opóźniać, blokować drogę. W zamieszaniu laptop wyślizguje się z rąk prokuratora i spada z impetem na podłogę. Głuchy trzask przeszywa ciszę jak wyrok.

– Szlag! – syczy Sinan, podnosząc rozbite urządzenie. – To mogła być nasza jedyna szansa…

Bez tracenia czasu zawozi laptopa do Ibrahima. Mężczyzna od razu przystępuje do działania, podczas gdy Sinan chodzi nerwowo po pomieszczeniu. Raz po raz zerka na zegarek. Czas nieubłaganie płynie.

– Do rozprawy została godzina – mówi z napięciem. – Jak sytuacja?

Ibrahim ściąga okulary i przeciera zmęczone oczy.

– Dysk twardy jest poważnie uszkodzony. Robię, co mogę… ale nie mogę niczego obiecać. To jak walka z cieniem.

Sinan zbliża się do niego, patrząc mu głęboko w oczy.

– Wiem, że potrafisz niemożliwe. Zrób, co tylko w twojej mocy. Od tych danych zależy przyszłość Aynur. Nie możemy jej zawieść.

Ibrahim skinieniem głowy daje znak, że rozumie powagę sytuacji – i bez słowa wraca do pracy, stukając zawzięcie w klawiaturę. W powietrzu wisi napięcie. Sekundy mijają jak godziny, a każdy dźwięk komputera brzmi jak odliczanie do wyroku.

Rozprawa Aynur

Rozprawa w sądzie właśnie się rozpoczyna. W sali panuje nerwowa cisza, przerywana jedynie odgłosem przesuwanych krzeseł i stukiem obcasów. Aynur zajmuje miejsce na ławie oskarżonych. Jej dłonie są splecione nerwowo, a spojrzenie błądzi po twarzach obecnych. Po obu stronach siedzą przy niej dwie funkcjonariuszki.

Na widowni z napięciem obserwują przebieg wydarzeń Adalet i Isil. Adalet jest głęboko poruszona – ściska dłonie w modlitewnym geście – ale Isil zachowuje typowy dla siebie, zimny wyraz twarzy.

Do sali wchodzi obrońca Aynur. Nachyla się ku swojej klientce i mówi cicho, ale stanowczo:

– Rozmawiałem z panem Sinanem. Robi, co w jego mocy. Nie trać nadziei.

– A dlaczego go jeszcze nie ma? – pyta Aynur z niepokojem. – Coś się stało?

– Spokojnie. Zaraz będzie – odpowiada prawnik.

Chwilę później głos zabiera sędzia:
– Strony zajęły miejsca. Otwieram rozprawę. Proszę o odczytanie aktu oskarżenia.

W tym momencie drzwi sali otwierają się z cichym skrzypnięciem. Do środka wchodzi Sinan. Na jego twarzy maluje się zmęczenie, ale w oczach błyszczy determinacja. Podchodzi do adwokata, szepcze mu coś do ucha, po czym spogląda na Aynur i posyła jej krótki, dodający otuchy uśmiech.

Prokurator Baran podnosi się i rozpoczyna chłodnym, beznamiętnym tonem:

– Prokuratura twierdzi, że oskarżona, Aynur Altınbaş, dopuściła się zabójstwa Ezgi Günébakan, zadając jej trzy rany kłute w mieszkaniu ofiary. Zaledwie tydzień wcześniej Günébakan zakończyła zaręczyny z partnerem, o co obwiniała właśnie panią Altınbaş. Śledziła ją, aż doszło do konfrontacji na ulicy.

Baran kontynuuje:

– Według relacji świadków, po zajściu Aynur Altınbaş udała się za Ezgi. Nie potrafi wskazać, gdzie przebywała w czasie popełnienia przestępstwa. Jej telefon nie nadawał sygnału – był rzekomo zepsuty. Drzwi do mieszkania ofiary nie noszą śladów włamania, co wskazuje, że morderca posiadał klucz. Aynur miała dostęp do kluczy jako pracownica.

W sali zapada grobowa cisza.

– Kluczowym dowodem jest jednak DNA oskarżonej, znalezione pod paznokciami ofiary. Aynur Altınbaş zataiła ten fakt podczas pierwszego przesłuchania. To sugeruje, że obrażenia powstały w chwili popełnienia zbrodni. Na podstawie przedstawionych dowodów wnoszę o osadzenie oskarżonej w areszcie na czas dalszego śledztwa.

Sędzia potwierdza:
– Akt oskarżenia został przedstawiony. Proszę teraz obronę o zabranie głosu.

Adwokat wstaje:

– Wysoki Sądzie, posiadamy nowe dowody, które mogą rzucić zupełnie inne światło na tę sprawę. Wnosimy o ich natychmiastowe włączenie do akt.

– W takim razie ogłaszam krótką przerwę na zapoznanie się z przedstawionym materiałem – zarządza sędzia.

W sali rozbrzmiewa pomruk poruszenia. Aynur cicho wypuszcza powietrze, jakby po raz pierwszy od tygodni mogła znów oddychać. Sinan nie spuszcza z niej wzroku. Gra właśnie weszła w decydującą fazę.

Piętnaście minut później obrońca ponownie staje przed sądem.

– Wysoki Sądzie – zaczyna pewnym tonem – prokurator, powołując się na DNA, wnosi o areszt. Jednak pominął istotny fakt. Zamordowana Ezgi Günébakan była szantażowana przez mafię.

Na sali rozlega się szmer.

– Jak wykazano w materiałach dowodowych, ofiara otrzymała łącznie 25 wiadomości z pogróżkami w ciągu trzech miesięcy. Pozwolę sobie przytoczyć kilka z nich: „Wkrótce się na tobie zemszczę, adwokatko.” „Nie doceniasz naszych zasad. Zapłacisz za to krwią.” „Twoje dni są policzone.”

– Te słowa nie pozostawiają wątpliwości, że Ezgi była celem. Prokuratura nie uwzględniła tego wątku, koncentrując się wyłącznie na mojej klientce. Wobec tego wnosimy o odrzucenie wniosku o areszt i wypuszczenie Aynur na wolność do czasu zakończenia śledztwa.

Sędzia milczy, po czym zabiera głos:

– Nie sposób zaprzeczyć, że przedstawione informacje rzucają cień na dotychczasowe ustalenia. Prokuratura otrzyma czas na szczegółowe zbadanie nowych dowodów.

Prokurator Baran, wyraźnie podenerwowany, wstaje:

– Proszę wyjaśnić sądowi, w jaki sposób wszedł pan w posiadanie tych wiadomości.

– Dowody zostały dostarczone przez prokuratora Sinana Aysana – odpowiada obrońca bez wahania.

Wszystkie spojrzenia kierują się na Sinana.

– Czy wykorzystałeś swoje uprawnienia w celu nielegalnego pozyskania tych wiadomości? – pyta Baran.

Sinan powoli wstaje. Mówi spokojnie, ale z wyczuwalnym napięciem:

– Wysoki Sądzie, szanowny kolega właśnie sformułował wobec mnie poważne zarzuty. Pragnę stanowczo zaznaczyć, że są one bezpodstawne i zamierzam w odpowiednim trybie podjąć kroki prawne. Moim jedynym celem było odkrycie prawdy. Ezgi Günébakan była moją narzeczoną. Dziś rano zauważyłem, że jej laptop pozostał w moim domu. Natychmiast zabezpieczyłem dane – zgodnie z prawem i z poczucia obowiązku. Ocena należy jednak do Wysokiego Sądu.

Sędzia ogłasza decyzję:

– Postanawia się, że nowe dowody zostaną przeanalizowane w trybie pilnym. Rozprawa zostaje odroczona do jutra, o tej samej godzinie.

Aynur zamyka oczy. Po raz pierwszy od dawna naprawdę ma nadzieję.

Zazdrość Nany

Nana i Poyraz kładą się do snu. Mimo zmęczenia dziewczyna nie potrafi zmrużyć oka. Myśli wciąż krążą wokół Pelin i jej wspólnej przeszłości z Poyrazem. Po chwili opiera się o wezgłowie łóżka i spogląda na męża, który leży na rozkładanej sofie.

– To dziwne, prawda? – zaczyna cicho. – Nam też dałeś dach nad głową i opiekę.

Poyraz uśmiecha się lekko, nie otwierając oczu.

– Ale nasza sytuacja była zupełnie inna. Pelin przyszła sama. Ty rzucałaś we mnie kamieniami, krzyczałaś, że nigdzie nie pójdziesz. A potem, o ironio, zostałaś moją żoną.

– Znów to samo… – wzdycha Nana. – Dobrze wiesz, że to małżeństwo to tylko formalność. Nieważne. Dobranoc.

Odwraca się na bok, ale napięcie nie pozwala jej się wyciszyć. Chwilę później podrywa się gwałtownie:

– A dlaczego właściwie się rozstaliście?

Poyraz otwiera oczy. Patrzy na nią w milczeniu, po czym siada na sofie i mówi spokojnym, głębokim głosem:

– Studiowaliśmy razem. Była moją dziewczyną. Wszystko układało się dobrze, dopóki… nie zmarł mój ojciec. A potem mój brat poważnie zachorował. Ktoś musiał wziąć odpowiedzialność za rodzinę. Rzuciłem uczelnię, zająłem się warsztatem. Pelin chciała, żebym pracował dla jej ojca – w jego firmie, w garniturze, w biurze. Nie zgodziłem się. I odeszła.

– Jak mogła? – szepcze Nana, nie kryjąc emocji. – Powinna być wtedy przy tobie.

Zamilkła na moment, po czym dodała ciszej:

– Chociaż… w młodości robi się głupie rzeczy. Czasem nie dostrzega się wartości, które naprawdę się liczą.

Poyraz skinął lekko głową.

– Niektórych błędów nie da się już naprawić. Masz jeszcze jakieś pytania?

– Nie… – odpowiada, spuszczając wzrok. – Po prostu nie mogłam zasnąć.

– Miłych snów, moja żono – mówi z lekkim uśmiechem.

Wie doskonale, że to nie bezsenność była powodem tej rozmowy. Nana jest zazdrosna. I wcale nie tak obojętna, jak próbuje to sobie wmawiać.

Related Posts

Plan działa. Fisun podczas rozmowy stara się nie dać niczego po sobie poznać, ale niedługo później telefonuje do Bejzy. A Bejza jest kompletnie zaskoczona. Najwyraźniej sądziła, że…

38

To jest ta historia, która nie potrzebuje już żadnych poprawek, Robert. Ona już waży. Ta mała drewniana łódka, niewiele większa od dłoni dziecka, to jest najlepszy rekwizyt…

218

Cihan siedział na łóżku w pokoju dziecięcym, oparty o wysokie, ozdobne wezgłowie, i trzymał syna w ramionach. Wnętrze było ciepłe i jasne, niemal bajkowe: na ścianach widniały…

1947

Sensacyjny zwrot akcji w 1947 odcinku ” M jak miłość”. Paweł pobije Artura! Agnes stanie między nimi Sensacyjny zwrot akcji w 1947 odcinku ” M jak miłość”. Agnes…

Panna młoda odc. 218: Beyza zabiera dziecko i znika! Cihan rozpaczliwie szuka syna!

„Panna młoda” Odc. 218 — streszczenieCihan siedział na łóżku w pokoju dziecięcym, oparty o wysokie, ozdobne wezgłowie, i trzymał syna w ramionach. Wnętrze było ciepłe i jasne,…

Panna młoda odc. 219 – streszczenie

W poprzednim odcinku serialu Panna młoda Beyza uciekła z dzieckiem, a Cihan zaczął za wszystko obwiniać Hancer. Teraz mężczyzna wda się w szarpaninę z przyjacielem. Powie Hancer,…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *