
Anita ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia” opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis, który wzruszył jej obserwatorów. Po dłuższej przerwie wraz z Adrianem wróciła do Bydgoszczy, gdzie kontynuowane będzie jego leczenie. Uczestniczka programu nie kryła emocji i wprost poprosiła fanów o wsparcie.
Powrót do Bydgoszczy pełen trudnych emocji
10 stycznia Anita poinformowała, że ona i Adrian znów są poza domem. Powrót do Bydgoszczy, choć konieczny, okazał się dla nich wyjątkowo obciążający psychicznie. To właśnie tam przez wiele tygodni toczyła się walka o zdrowie Adriana, pełna niepewności i stresu.
„Przyjazd tutaj to powrót do wielu emocji. Tych tygodni odwiedzin w centrum onkologii, niewiadomej każdego dnia” – napisała, nie kryjąc, że wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą.
Leczenie trwa. „Przed nami intensywny czas”
Anita otwarcie przyznała, że nowy rok nie przynosi wytchnienia. Przed Adrianem kolejne etapy leczenia – półroczna chemioterapia oraz terapia TT Fields. Para przygotowuje się na długi i wymagający czas, który ponownie podporządkowany będzie walce o zdrowie.
„W poniedziałek ważne badania i chyba zawsze przed nimi już będzie stres. Ostatnio mieliśmy trochę odskoczni od tematu choroby, ale to nie znaczy, że jej nie ma…” – dodała, prosząc obserwatorów wprost: „Trzymajcie kciuki”.
Do relacji Anita dołączyła poruszające zdjęcie. Widać na nim Adriana, nad którym pochyla się jego syn. Kadr, choć spokojny, oddaje skalę emocji, z jakimi mierzy się cała rodzina. To nie był przypadkowy obrazek, lecz wyraźny sygnał, że choroba dotyka nie tylko jedną osobę, ale wszystkich wokół.
Kilka dni wcześniej Anita opublikowała noworoczny wpis, w którym skupiła się na zdrowiu. Zdradziła też, że sylwestra spędziła w pracy, organizując wydarzenie, ale nie zostawiła rodziny samej, zabrała męża i dzieci ze sobą.
Nie wszystkim to się spodobało. Jedna z internautek wytknęła jej, że „powinna skupić się na rodzinie”.
Na reakcję Adriana nie trzeba było długo czekać. Wprost i bez emocjonalnych uniesień uciął krytykę, przypominając, że praca i pasja nie wykluczają bycia blisko rodziny:
„Oddanie czterech godzin z doby na pracę i pasję jeszcze nikomu nie zaszkodziło” – napisał.
W obronie Anity szybko stanęli też inni obserwatorzy, wytykając autorce komentarza brak empatii i czytania ze zrozumieniem.
Na razie Anita i Adrian nie zdradzają więcej szczegółów. Skupiają się na najbliższych dniach, badaniach i leczeniu, które ponownie wyznacza rytm ich codzienności. Jedno jednak wybrzmiewa z jej wpisów bardzo wyraźnie – to nie jest walka w pojedynkę. Każde słowo wsparcia, każda wiadomość i każdy „trzymany kciuki” naprawdę mają dla nich znaczenie. Właśnie o to Anita poprosiła swoich obserwatorów.




