
Środowisko muzyczne pogrążyło się w żałobie po nagłej i bolesnej stracie. Z otoczenia jednego z najwybitniejszych głosów polskiej sceny odeszła osoba, bez której wiele kultowych brzmień nie miałoby swojej głębi i charakteru. Wiadomość poruszyła zarówno artystów, jak i fanów, dla których był kimś znacznie więcej niż tylko muzykiem.
Jego talent doceniali najwięksi
Jacek Mielcarek przez lata był jedną z tych postaci, które rzadko znajdowały się w centrum uwagi, ale bez których polska scena muzyczna wyglądałaby zupełnie inaczej. Był wybitnym klarnecistą i saksofonistą, kompozytorem oraz autorem tekstów piosenek. Urodził się 17 maja 1962 roku jako osoba niewidoma, jednak niepełnosprawność nigdy nie przeszkodziła mu w realizowaniu artystycznych marzeń.
Od najmłodszych lat rozwijał swoją pasję, kończąc szkoły muzyczne i Wydział Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. Jego profesjonalizm, wrażliwość i muzyczna wyobraźnia sprawiły, że współpracował z czołowymi artystami polskiej sceny, wśród których znaleźli się m.in. Zbigniew Wodecki, Krzysztof Krawczyk, Natalia Kukulska i Krzysztof Ścierański. Był ceniony nie tylko za talent, ale także za skromność i oddanie muzyce.

Na początku lat 90. realizował się również jako dziennikarz muzyczny, prowadząc audycje poświęcone jazzowi, muzyce eksperymentalnej i folkowej.
Jacek Mielcarek nie żyje. Poruszające pożegnanie
Ostatnie miesiące życia artysty były wyjątkowo trudne. Zmagał się z rozległą chorobą nowotworową, a jego żona Marzena Mielcarek walczyła z postępującym reumatoidalnym zapaleniem stawów, które zagrażało jej sprawności. Pod koniec ubiegłego roku środowisko muzyczne zjednoczyło się, organizując koncert charytatywny na rzecz małżeństwa.
4 lutego rano Marzena Mielcarek przekazała w mediach społecznościowych informację, która poruszyła wielu:
Przed chwilą umarł mój kochany mąż Jacek Mielcarek. Śpij spokojnie, kochany — napisała.
Śmierć 62-letniego muzyka potwierdziła również Polska Fundacja Muzyczna, która w ostatnich miesiącach organizowała mu opiekę i wsparcie. Odejście artysty to ogromna strata dla bliskich i dla całego środowiska muzycznego.