
Krzysztof Leski zginął 1 stycznia 2020 r., a jego śmierć zszokowała wszystkich, którzy znali dziennikarza. Jedną z tych osób była Monika Olejnik, która kilkanaście dni później stawiła się na pogrzebie 60-latka. W połowie grudnia 2025 r. Olejnik stanęła dwa groby dalej, by pożegnać Agnieszkę Maciąg. Modelka została pochowana obok Leskiego. 1 stycznia minęło sześć lat od ogromnej tragedii, do której nie musiało dojść.
Agnieszka Maciąg została wzruszająco pożegnana 15 grudnia 2025 r. Świecka uroczystość żałobna była piękna i inna od wszystkich – żałobnicy usłyszeli mantry, a nie modlitwy, a urnę z prochami gwiazdy niosły kobiety. Pogrzeb odbył się w Warszawie na cmentarzu Powązki Wojskowe. Niedługo przed pochówkiem okazało się, że modelka, która zmarła z powodu nowotworu, spocznie zaledwie dwa groby dalej od miejsca, gdzie prawie 6 lat wcześniej pochowano Krzysztofa Leskiego. Jego zabójstwo było bardzo głośną sprawą.
Dziennikarz został zamordowany w noc sylwestrową z 31 grudnia 2019 r. na 1 stycznia 2020 r. we własnym mieszkaniu na warszawskiej Woli. Jego ciało odnaleziono dopiero po sześciu dniach, a do pochówku doszło 17 stycznia. W pogrzebie uczestniczyli bliscy, gwiazdy mediów i politycy.
Uroczysty pogrzeb Leskiego. Pojawiło się wielu żałobników
Pogrzeb zaplanowano na połowę stycznia. Rozpoczął się Mszą Świętą w Kościele Duszpasterskich Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym w Warszawie. Około godziny 15 urna z prochami została złożona do grobu.
W kościele zgromadziły się tłumy wiernych chcących pożegnać zamordowanego dziennikarza. Na mszy pojawili się m.in. dziennikarze TVN-u Tomasz Sianecki i Monika Olejnik.
Pogrzeb Agnieszki Maciąg. Nietypowa ceremonia
Był dzieckiem genialnym i niezmiernie bystrym. Miał zdolności językowe. Krzysztof był bardzo samodzielny w dzieciństwie. Nawet tego nie dostrzegał i nie uważał się za lepszego od innych. Był człowiekiem nie do zdarcia. Przez lata był filarem tygodnika “Mazowsze”, a następnie reporterem sejmowym i politycznym komentatorem. Krzysztof przeminął w życiu doczesnym. Krzysztof odszedł. Ale to nie koniec. Spotkamy się, bo wierzę w zmartwychwstanie – mówił ksiądz podczas nabożeństwa.
Jak stracił życie? Zabójca Leskiego sam zgłosił się na policję
Krzysztof Leski przez wiele lat współpracował z TVP. Prowadził “Tylko w jedynce”, “Spięcie”, “Klub Dwójki” i “Wiadomości”. Był też reporterem “Kuriera 3” oraz prezenterem programu “30 minut” bazującego na dziennikarstwie śledczym. Informacja o jego nagłej śmierci pojawiła się w mediach 7 stycznia 2020 r. Wieść o tym, że 60-latek został zamordowany, zszokowała nie tylko jego bliskich.
Wkrótce ruszyło śledztwo w tej sprawie. Już po kilku dniach określono podejrzanego o zabójstwo. 34-letni Łukasz B. sam zgłosił się do funkcjonariuszy policji! Miał wyznać, co stało się w sylwestrową noc. Mężczyzna został zatrzymany i przyznał się do zabójstwa. Morderca był lokatorem Leskiego, który miał zaproponować mu pomoc, gdy okazało się, że poznany w szpitalu młody mężczyzna nie ma gdzie się podziać. Kilka miesięcy później dziennikarz zginął z jego rąk – miał rany cięte szyi.
Sprawca został ujęty, a śledztwo zakończyło się we wrześniu 2020 r. Podczas jednego z przesłuchań Łukasz B. wyznał, że zabił starszego kolegę, bo… usłyszał diabła. Po dokonaniu morderstwa 34-latek zabrał dziennikarzowi kartę płatniczą, telefon i kilka rzeczy osobistych, potem zrobił sobie wycieczkę po Polsce. Pojechał do Szczecinka, Gdańska, Częstochowy i Krakowa, jednak ostatecznie sam zgłosił się do przypadkowo napotkanych policjantów.
Morderca spędzi wiele lat w więzieniu
Dopiero w lutym 2023 r. zapadł ostateczny wyrok w sprawie zabójstwa Leskiego. Żądano kary dożywotniego pozbawienia wolności.
Uczynił to bez żadnego, najmniejszego powodu. Zachowanie Łukasza B. szczególnie bulwersuje w świetle tego, że dziennikarz udzielił mu schronienia we własnym domu, ze wszech miar usiłując mu pomóc – argumentowała prokuratura.
Wyrok, który zapadł w 2021 r., a ostatecznie, po apelacjach, w 2023 r. był łagodniejszy – 25 lat w więzieniu.