
Jedna okładka wystarczyła, by w mediach społecznościowych rozpętała się burza. Na pierwszej stronie tygodnika Polityka pojawiła się Urszula Brzezińska-Hołownia, była pilot wojskowa, która niedawno zakończyła służbę i przeszła na emeryturę. To właśnie informacja o wysokości jej świadczenia stała się punktem zapalnym internetowej dyskusji.
Z danych przekazanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej wynika, że emerytura pilota w stopniu kapitana po 15 latach służby może wynosić około 10 200 zł brutto miesięcznie. Świadczenie ma dodatkowo wzrosnąć po waloryzacji. Dla wielu komentujących kluczowy okazał się wiek emerytowanej – 38 lat – co wywołało falę krytycznych opinii.
W obronie żony stanął Szymon Hołownia, podkreślając, że przez niemal dwie dekady wykonywała służbę o wysokim stopniu ryzyka, wielokrotnie pełniąc dyżury bojowe. Zwrócił uwagę, że decyzja o przejściu na emeryturę była zgodna z obowiązującym prawem, a nie wynikiem jakiegokolwiek szczególnego przywileju.
Do sprawy odniósł się również gen. Tomasz Drewniak, który wyjaśnił, że możliwość przejścia na emeryturę po 15 latach służby wynika z przepisów obowiązujących w czasie, gdy Brzezińska-Hołownia rozpoczynała karierę wojskową. Podkreślił, że lotnicy otrzymują dodatkowe naliczenia za służbę na samolotach naddźwiękowych, udział w misjach oraz nienormowany czas pracy. Każdy rok w takich warunkach zwiększał podstawę emerytury.
Generał zaznaczył też, że świadczenie zostało przyznane zgodnie z ustawą i nie ma tu mowy o wyjątkowym traktowaniu. Wskazał, że porównując zarobki pilotów wojskowych z wynagrodzeniami w prywatnych liniach lotniczych, obraz finansowy wygląda zupełnie inaczej.
Spór szybko wykroczył poza jedną osobę i przerodził się w szerszą debatę o systemie emerytalnym w służbach mundurowych. Krytycy koncentrują się na młodym wieku emerytki, zwolennicy – na specyfice i ryzyku zawodu. Ostatecznie jednak o wysokości świadczeń decydują obowiązujące przepisy, a nie emocjonalne komentarze w sieci.