
Cienie gęstnieją nad rezydencją Develioglu, a każdy uśmiech kryje zdradę. W 47. „Panny młode” tajemnice zaciskają się wokół naszych niezależnych platform, a jedno niespodziewane powiadomienie o układzie sił na zawsze
0:2727 sekundPodczas gdy bezwzględna Mukadder tka swoją intrygę, zagrażającą Beyzę i chciwą Deryę, w domu wybucha skandal
0:3838 sekundZnikają cenne bransolety, a mury luksusowej willi być świadkami brutalnych i bezpodstawnych oskarżeń, które dostarczają niewinną funkcję Fadime na skraj załamania
0:5252 sekundyNikt jednak nie wie, że prawdziwy detektyw pociąga za sznurki z zacisza własnego gabinetu
1:001 minutaCo knuje Nusret i dlaczego ukrywa skradzione klejnoty?. Tymczasem w biedniejszej części miasta, ujawnionej odkrycia gigantycznej fortuny w doniczce z kwiatami dostarczającymi Cemila do braków świadomości i zwiastuje ogromne znaczenie
1:171 minuta, 17 sekundJednak to, co najbardziej poruszy Twoje serca, wydarzy się między Cihanem a Hancer
1:261 minuta, 26 sekundMimo krytycznych, romantycznych gestów i następstwa, Hancer jest najbardziej dramatyczny w swoim życiu
1:371 minuta, 37 sekundStojąc twarzą w twarz z zaskoczonym Cihanem, słowa, które zburzą jego świat
1:461 minuta, 46 sekundDlaczego Hancer odrzuca jedynego mężczyznę, którego kocha? Jaką ofiarę zdeponowano ponieść w milczeniu?
1:551 minuta, 55 sekundZanim dowiemy się, jak potoczą się losy Hancer i Cihana, zastosuj się, że subskrybujesz nasz kanał i klikniesz dzwoneczek! Zostawcie łapkę w gorę, jeśli kibicujecie tej dwójce
2:102 minuty i 10 sekundJak ujawnić – czy Cihan w końcu przejrzy na oczy i odkryje intrygi swoich matki? Daj znać w komentarzach, z użytkownika poznam Twoje zdanie! A teraz dostępne na pełne streszczenie
2:252 minuty i 25 sekundW rezydencji Develioğlu ciszy nigdy nie była prawdziwa. Nawet kiedy w luksusowym zestawie nie grała muzyka, nawet kiedy zegary z włoskiego marmuru odmierzał czas tak cicho, że trzeba było przystawić ucho do jego serca — w powietrzu zawsze pulsowało coś jeszcze: echo niedopowiedzianych rozmów, ciężar rozpoznań, które nie ograniczają słów, i do kochania, że każdy krok stąpa po ukrytej tafli lodu
2:522 minuty, 52 sekundyTego popołudnia salon oferuje obraz namalowany z perfekcją. Nam jasne dywanie niskiej ławy z porcelanową zastawą, aw wazonach lśniące białe lilie, zbyt doskonałe, przez były niedostępne
3:083 minuty, 8 sekundMukadder fotela w fotelu pod elektrycznym w eleganckiej beżowej sukni, z perłami oplatającymi jej szyję jak łagodny, lecz nieubłagany łańcuchowy
3:203 minuty, 20 sekundW dłoni trzymała filiżankę, ale nie piła. Jej spokój był spokojnym człowiekiem, który nie pytał, czy wygrał — tylko kiedy
3:313 minuty, 31 sekundBeyza przed nią niepewnie, jak ktoś, kto przychodzi po wyroku, a nie po wierze
3:393 minuty, 39 sekundW palcach gniotła rąbek własnej bluzki, udostępnianie przez posiadacza. Tylko jej oczy — niespokojne, uciekające — zdradziły, że w środku wszystko w niej krzyczy
3:533 minuty, 53 sekundy— Usiądź — powiedział Mukadder, tak miękko, że brzmiało to jak uprzejmość. A jednak ton nie ustalił wyboru
4:034 minuty, 3 sekundyBeyza siedzia na brzegu kanapy. Postawa była w sobie z czegoś i ze wstydu: plecy napięte, lekko zapadnięte, dłonie splątane na podwójnych
4:174 minuty, 17 sekundW jej gardle rosła gula, ale nie odkryto, że przełknął ślinę zbyt swobodną, potencjalnie bała się, że nawet dziesięć dźwięków zostało odebranych przez sprzeciw
4:294 minuty, 29 sekundMukadder występała jej dłużej, niż było wygodne. W końcu odstawiła filiżankę na spodek, powoli, bez pośpiechu
4:404 minuty, 40 sekundKażdy jej ruch miał w sobie teatralną czynność. — Patrzysz na mnie tak, jakbyś był ofiarą — zaczął
4:494 minuty, 49 sekund— A do pierwszego błędu, Beyzo. Ofiara zawsze przegrywa. Bo ofiaruje czeka, aż ktoś ją uratuje
4:584 minuty, 58 sekundA w tej rodzinie nikt nie ratuje.Beyza zadrżała. Mogłoby coś powiedzieć — może „rozumiem”, może „postaram się” — ale słowa utknęły jej w znaczeniu
5:115 minut, 11 sekundMukadder na odprowadzaa się minimalnie.— Słuchaj słuchaj. Cihan… — zawiesiła głosu, jakby delektowała się samym znaczeniem imienia syna — …jest mężczyzną, którego nie dochodzi do płaczem ani złości
5:275 minut, 27 sekundCihan nie znosi, ale… — jej oczy zwęziły się z uśmiechem bez ciepła — ma jedną cechę, którą można zastosować
5:385 minut, 38 sekundCihan ma honor. Zaszczyt dla smyczy. Trzeba tylko wiedzieć, za który koniec pociągnąć
5:465 minut, 46 sekundBeyza puściła.— Ja… ja przerwam, mamo Mukadder. On… na mnie nie słucha. On jest cały… — urwała, bo jej siła, powiedzieć „jest cały w Hançer”
6:026 minut i 2 sekundyMukadder dokończyła za nią, z lekką pogardą:.— Cały w tej dziewczynie. W tej ulicznej… — ucięła słowo, ale w jej milczeniu i tak zabrzmiało ono jak policzek
6:156 minut i 15 sekund— Dobrze. W takim przypadku nie będzie ostatecznego podjęcia, jak tylko otrzymasz.Podnieś rękę
6:246 minut, 24 sekundyZ jej nadgarstką zsuwa się, która może zostać zastosowana do twojego uwagi
6:336 minut i 33 sekundyZłoto zostało znalezione, ukryte, ukryte, aw środku — ciemnoczerwonym kamieniem, który pojawił się jak kropla zastygłej krwi
6:466 minut, 46 sekundMukadder zdjęła bransoletkę powoli, z namaszczeniem. Podano ją na stoliku, na tle aplikacji, i nagle została wydana, jeszcze bardziej złowieszcza
6:596 minut, 59 sekundBeyza wpatrywała się w nią jak zahipnotyzowana.— To… to żart… — zaczęła, ale nie była całością, czy może być wyposażona w ten przedmiot na głos
7:117 minut, 11 sekundMukadder skinęła głową. — Wiem, co powiesz. Tak. To ta bransoletka. — Uśmiech rozciągnął jej usta w cieniu
7:227 minut, 22 sekundy— Ta, o twojej matki krzyczaby, gdyby była tu zamiast mnie. Ta, która jest symbolem
7:317 minut, 31 sekundSymbole w tej rodzinie są warte więcej niż pieniądze.Beyza poczucie, że robi się jej zimno
7:407 minut i 40 sekund— Po co mi to?.Mukadder oparła miejsce na złocie tak, jak ktoś dotyka narzędzia.— Po to, przekazała Cihanowi, kim jesteś
7:527 minut, 52 sekundyI żeby Hançer przypomniał sobie, gdzie jest jej miejsce.— Ale… jak?.Mukadder uniósł, ciężki, ciemny
8:028 minut i 2 sekundy— Nie pytaj „jak”, pytaj „kiedy”. Ja „kto”. Hançer ma jedną słabość: chce być dobra
8:118 minut, 11 sekundWierzy, że świat jest uczciwy. — Przewidziana jest. — Uczciwość do luksusu. Ty jej do odebrania
8:208 minut, 20 sekundBeyza zacisnęła się tak mocno, że aż zbielały jej knykcie.— Nie rozumiem.Mukadder westchnęła, jakby wyjaśniała coś
8:318 minut, 31 sekund— Bransoletka zniknie. Potem się znajdzie. W miejscu docelowym, w ramach organizacji, z wykorzystaniem operacji
8:418 minut, 41 sekundA ty będziesz tę, która cierpiała. Cihan będzie reagować. Bo honor. Bo nazwisko
8:508 minut i 50 sekundBo wstyd.— chcesz… chcesz ją oskarżyć? — Beyza wyszeptała, a jej głos drżał nie tyle ze strachu, co z ekscytacji, która przyszła nagle i której się wstydziła
9:039 minut, 3 sekundyMukadder nie bezpośrednio. Zamiast tego przesunąć bramkę po blacie, aż zatrzymał się tuż przy Beyzie, jakby sama przeszła na jej stronę
9:159 minut i 15 sekund— Chcę, aby urządzenie zostało odłączone, Beyzo — cicho. — Jeśli ta dziewczyna urodzi Cihanowi dziecko, ty znikniesz
9:259 minut i 25 sekundNie jutro. Nie za tydzień. Ale znikniesz. A razem z tobą zniknie twoje nazwisko, twoja pozycja, twoje „ja”
9:369 minut i 36 sekundI nikt nie będzie pamiętał, że wysłanyś w tym sklepie.Beyza podniósł oczy
9:459 minut i 45 sekundW nich błysnęły łzy, ale nie spłynęły. Coś w nie pękło — nie serce, tylko hamulec
9:549 minut, 54 sekundy— Dobrze — powiedział. — Zrobię, co powiesz.Mukadder wystąpienia się, dokładnie usłyszała odpowiedź na wiadomość
10:0510 minut, 5 sekund— Wiem. — Unoszony dłonią i wysyłaną bransoletką. — A teraz weź ją. I koniec: nie dotykaj jej gołymi środkami zbyt długo
10:1610 minut i 16 sekundpochodzenie śladów. Ślady mają swoje języki. A my chcemy, żeby nazwać przedmiot większy, co mu każemy
10:2610 minut, 26 sekundBeyza, przełykając strach, sięgnęła po złoto. Bransoletka była chłodna, ciężka, jak woda
10:3610 minut, 36 sekundKawiarnia nad morzem pachniała kawa i woda. Przez przeszklone ściany widać było fale, które rozbijały się o kamienie, jakby morze było w gniewie
10:4810 minut, 48 sekundMewy wypływały nisko, a wiatr trzepał markizy, niósłc ze siebie szelest, który brzmiał jak szept plotek
10:5810 minut, 58 sekundBeyza przy stoliku w kącie, podlega do okna, tak przez nikt nie mongł czytania jej twarzy
11:0711 minut i 7 sekundW palcach obracała się łyżeczka, nie zachodzi. W jej torebce leżała brązowa koperta, aw niej złota bransoletka — jak serce płaskie, które dopiero zaczynało się bić
11:2011 minut i 20 sekundYonca przyszła spóźniona o kilka minut. Jej wejście było pewne, niemal zbyt pewne, jakby przyzwyczajona do tego, że ludzie na nią patrzą
11:3211 minut, 32 sekundyMiał sobie urok kobiety, która potrafiła rozbrajać uśmiech, ale w jej oczach czaiła się czujność
11:4111 minut, 41 sekund— Beyza? — pytanie, które można usłyszeć w tej sytuacji, która jest niestosowna
11:5011 minut i 50 sekund— Dawno się nie widzieliśmy.— Nie przyszłam tu na początku o tym, co było — ucięła Beyza
11:5811 minut, 58 sekundJej głos był twardy, przeciw drżącym palcom.Yonca uniósł brwi.— Och. To poważnie.Beyza sięgnęła do torebki, wyciągnęła kopertę i położyła ją na ukradł, przesuwając w stronę Yoncy
12:1412 minut i 14 sekund— Dla ciebie. A więc… to zrobić ręce.Yonca nie od razu ją wzięła. tajemnica na kopertę tak, która może pojawić się przez papier
12:2612 minut i 26 sekund— Co to jest?. — Coś, co masz wrażenie w odpowiednim momencie. — Beyza cówiła szybko, możnaa się, że jeśli zostanie zwolniony, zostanie wydany i się cofnie
12:3912 minut, 39 sekund— W środku jest porządek. Złota. Bardzo charakterystyczna. Taka, której nie da się pomylić z innym
12:4812 minut, 48 sekundYonca dotknęła koperty opuszkami palców.— I co mam z niej samej?.Beyza na się a się nad stołem
12:5712 minut, 57 sekundSłowa wypadające z nie szeptem, ale były ostre jak ostrze.— Masz być świadkiem. Masz powiedzieć, że widziałeś ją… nie u mnie
13:0813 minut, 8 sekundNieu Mukadder. U nij. — Zawahała się na moment, jakby to imię paliło ją w języku
13:1613 minut, 16 sekund— U Hançer.Yonca zamrugała powoli.— Żartujesz?.Beyza zacisnęła szczękę.— Nie.Yonca zaśmiała się krótko, ale w tym strach nie był radości
13:2913 minut, 29 sekund— Beyza… to jest bezpieczne. Wchodziłsz w… w wojnie. — Wojna już trwa — syknęła Beyza
13:3913 minut, 39 sekund— Ja tylko… przestałem udawać, że jej nie widać.Yonca emita na morze za oknem, automatycznie szuka tam odpowiedzi, a nie w twarzy Beyzy
13:5113 minut, 51 sekund— A jeśli Cihan….— Cihan uwierzy w, co zobaczył i usłyszał. — Beyza przerwała jej bez litości
14:0014 minut— A ty otrzymałeś odpowiedź, którą usłyszałeś. Rozumiesz?.Yonca milczała. W końcu przyszła koperta i została przeniesiona do twojej torby, ale została wykonana, jakby chowała do niej granat z wyciągniętą zawleczką
14:1714 minut, 17 sekund— Czy jest tego mama? — Pytanie cicho.Beyza wbila w jej spojrzenie.— Masz moje… wsparcie
14:2614 minut, 26 sekund— Słowo zabrzmiało pusto, więc Beyza dodaje szybko: — I pieniądze. Jeśli tego użyjesz
14:3514 minut, 35 sekundYonca użycia się półgębkiem. — Zawsze dostępne źródła, Beyza. Ale tym razem… tym razem stawka jest większa niż gotówka
14:4614 minut, 46 sekund— Wiem — Beyza wyszeptała. — ponieważ tu jesteśmy.Yonca westchnęła, jakby ktoś zrezygnował z czegoś w sobie
14:5614 minut, 56 sekund— Dobrze. Powiedz tylko… kiedy?.Beyza powstała, natychmiast przewracając krzesło. Zajrzała Yoncy prosto w oczy
15:0615 minut, 6 sekund— Dostaniesz sygnał. — Jej usta drgnęły. — A kiedy go otrzymasz, zrobisz dokładnie to, ci powiedziałeś
15:1615 minut, 16 sekundAni słowa więcej.Yonca przytaknęła, choć w jej spojrzeniu na inne tliła się wątpliwość
15:2515 minut, 25 sekundBeyza nie opuściła swojego czasu na kolejne pytania. Wyszła z kawiarni szybko, automatycznie uciekając przed własnym sumieniem
15:3415 minut, 34 sekundyWiatr uderzeniowy w twarz, zimny i słony, jak policzek.Cihan w swoim zasięgu w dodatkowym biurze, gdzie urządzenie i stal tworzą świat tak sterylny, który może się pojawić, gdy nie ma tam prawa wstępnego
15:5115 minut, 51 sekundNa biurku leżały dokumenty, laptop był otwarty, a telefon raz po raz wibrował od wiadomości
16:0016 minutCihan jednak nie patrząc na ekran. Patrzył w punkt gdzieś obok, jakby w myślach był daleko — może w rezydencji, może przy Hançer, może w miejscu, w którym mógłby być ewentualnie odetchnąć
16:1516 minut i 15 sekundKiedy wcześniej telefon, nie pojawił się na numer. Od razu wziąłem, bo coś w nim już wiedziałem
16:2416 minut, 24 sekundy— Tak, mamo.Głos Mukadder po zasilaniu prosto, ciepło udawane jak jedwab.— Cihanie, synu… czy przeszkadzam?
16:3516 minut i 35 sekund— Jestem w pracy. — Krotko. Zawsze krótko, gdy odpowiada o nią.— Wiem. — Jej ton był lekki
16:4416 minut, 44 sekundy— tylko sygnał twojego głosu. Ostatnio… jesteś taki zajęty. A dom… — zawieszony głos, jakby dom był, które płacze w nocy — dom tęskni
16:5816 minut, 58 sekundCihan zacisnął palce na długopisie. — Co się dzieje?.Mukadder westchnęła teatralnie
17:0617 minut, 6 sekund— Nic, nic. Po prostu… sprawdzanie się, czy dziś wrócisz na ryzyko.— Nie wiem.— A Hançer? — pytanie padło niby mimochodem, tylko pozorne
17:1917 minut, 19 sekundCihan na moment zamilkł. W tej ciszy było wszystko: kary, kary, bunt.— Jest w domu — konsekwencja w końcu
17:3017 minut i 30 sekund— Occywiście. — Mukadder wystąpienia się w głosie. — Jest taka ważna… prawda?.Cihan znany znajome ukłucie, ktoś dotknął stary rany
17:4317 minut, 43 sekundy— Mamo, jeśli coś do odpowiedzi, powiedz.— Och, synu, ja tylko się troszczę
17:5217 minut, 52 sekundy— Złagodniała. — Wiem, że jesteś dobrym mężczyzną. Że chcesz wszystko mieć
18:0018 minutTylko… — jej głos jest natychmiastowy, prawie intymny — że w tej rodzinie każdy ruch ma konsekwencje
18:1118 minut, 11 sekund— Wiem — przechowuję Cihan, chłodno.— To dobrze. — Mukadder poprzedzający równie gładko, jak zaczęła
18:2118 minut, 21 sekund— Pracuj spokojnie. Nie zapomnij, że jestem aktywny.Połączenie przerwało się, a Cihan przez chwilę oglądaną na telefonie, jakby mongogł zobaczyć w nim jej twarz
18:3418 minut, 34 sekundyNastępnie odłożył go, ale w sercu miał ciężar, którego nie można było uruchomić.W ogrodzie rezydencji Derya wysłała kwiaty, chociaż tak naprawdę nie obchodziły jej kwiaty
18:4718 minut, 47 sekundObszedłem ją do, dzięki czemu mogłem nim być. Kiedy klęczała przy rabacie, widziała przez okno salon, widziała schody, widziała ludzi przechodzących korytarzami
19:0019 minutOgród był jej przykrywką.Gdy wystąpił telefon, zanim jeszcze wystąpiła, kto dzwoni
19:0919 minut, 9 sekund— Pani Mukadder — powiedziała, z przesadną uprzejmością. — Deryo. — Mukadder cówiła bez zbędnych wstępów
19:1919 minut, 19 sekund— Hançer kontynuowa?.Derya odgarnęła ziemię z palców.— Jeszcze nie, pani. Ale… zachowaę
19:2819 minut, 28 sekund— Jej głos miał w sobie to zadowolenie, które pojawia się u ludzi, gdy pojawi się potrzeba
19:3619 minut, 36 sekund— Masz każdy jej ruch. Każdy. — Mukadder wyroka to słowo jak wyrok. — Mam mi raportować
19:4619 minut, 46 sekundDziś. Od razu. Bez opóźnienia.— Oczywiście. — Derya unieść ustęp ust. — Może pani na mnie skorzysta
19:5619 minut, 56 sekundMukadder zamilkła na chwilę, a potem została ciszej:.— Pamiętaj, Deryo… kto jest po twojej stronie
20:0620 minut i 6 sekundDerya udostępniana na własnych urządzeniach ubrudzonych ziemi. — Zawsze dostępna.Rozłączona się i roześmiała cicho, dostępna na kwiaty, które w jej rękach są stosowane, a nie ozdobą
20:2120 minut, 21 sekund— Nie wiesz, Hançer… — wyszeptała do siebie. — Nie masz pojęcia, w jakim domu mieszkałeś
20:3020 minut, 30 sekundKiedy Hançer pozostał do rezydencji, pojawiło się duże pudło owinięte czarną folią stretch
20:3920 minut, 39 sekundWyglądało na to, że ktoś zapakował się w plastikową tajemnicę. Służący do jej pomocy, ale wymaganya
20:4920 minut, 49 sekundPojawia się samo wniesienie tę przesyłkę, automatycznie, że jest to coś osobistego.Schody pojawiają się dzisiaj, a echo jej działań odbija się od ściany, której czaiły się inne uszy
21:0421 minut, 4 sekundyMimo to w jej sercu było ciepło — to rzadkie, delikatne, które pojawiają się, kiedy człowiek wierzy, że jest kochany
21:1521 minut i 15 sekundW sypialni postawiła pudełko na dywanie. Folia była napięta, gładka, czarna jak noc
21:2421 minut, 24 sekundyHançer wziął udziałczki i zaczął ją rozcinać, ostrożnie, aby nie umieścić zawartości
21:3321 minut, 33 sekundyKiedy usunął wieko czarne, zapach jej pierwszy: zapach, barwników, produkt, co nie jest nowe, a jednak jest świeży
21:4621 minut, 46 sekundW środku leżały tkane tkaniny — kilimy, dywany — o wzorach tak misternych, że aż zapierały dech
21:5621 minut, 56 sekundCzerwień przeplatała się z granatem, beż z zielenią, geometryczne ozdoby układały się w opowieści bez słów
22:0622 minuty, 6 sekundHançer dotknęła materiału. Pod warunkiem, że jest to subtelne połączenie. Każdy węzeł był jak puls
22:1622 minuty, 16 sekundWśród tkanki znalezionej małego liścia. Papier był równoległy, jakby ktoś mógł go z fałszywego
22:2522 minuty, 25 sekund„Dla ciebie.W każdym węźle jest obsługa. W każdej nici — pamięć. To nie są tylko dywany, Hançer
22:3522 minuty, 35 sekundTo ludzie, którzy tkali, aby pokonać, zabić, zabić po sobie więcej niż ślad na piasku
22:4522 minuty, 45 sekundKiedy dotykasz tego materiału, dotykasz historii. A kiedy ja dotykam ciebie…, chcę być czuła, że też jesteś moją osobą
22:5622 minuty, 56 sekundC.”.Serce Hançer ścisnęło się tak, że na moment pojawił się jej oddechu. Usiadła na klatce piersiowej z liścikiem w dłoni i przyłożona do piersi, automatycznie do źródła ciepła
23:1023 minuty, 10 sekundI zawsze — jak zawsze, kiedy skutki były zbyt duże — w jej głowie się stało
23:1923 minuty, 19 sekundKrótka retrospekcja, może wyobrażenie, może wspomnienie rozmów, które były tak świeża, jakby zaistniały przed chwilą
23:3023 minuty, 30 sekundCihan stał przy oknie, trzymając w dłoni fragment tkaniny, jakby to był relikwiarz
23:3823 minuty, 38 sekund— Wiesz, ile jest odłączony na metr kwadratowy? — potem, a jego głos brzmiał inaczej, miękkiko
23:4723 minuty, 47 sekund— Tysiące. Każdy węzeł został wykonany ręcznie. Każdy decyduje, żeby się nie wycofać. Hançer patrzy na niego, nie do końca rozumiejąc
23:5823 minuty, 58 sekund— Po co mi to cowisz?.Cihan spotkał się z innym uśmiechem.— Bo ludzie myślą, że wartość jest w złocie
24:0824 minuty, 8 sekundA ja… ja widzę wartość w czymś, co istnieje w ciszy. W leczeniu. W tradycji. — trzymać na niej
24:1824 minuty, 18 sekund— I w tobie.Retrospekcja zgasła, a Hançer został z dywanami i liścikiem, z przyjacielem, że jej świat — mimo wszystko — ma sens
24:3024 minuty, 30 sekundNa ekranie pojawiło się imię: Derya.Hançer zawahała się, ale odebrała
24:4024 minuty, 40 sekund— Halo?. — Hançer! — głos Deryi był przesadnie szczęśliwy. — powróciłeś? wystąpiłam, że Cihan coś ci wysłał! Powiedz, dostałeś! Jestem taaaka ciekawa!
24:5324 minuty, 53 sekundyHançer zmarszczyła brwi. Skąd ona „słyszała”?.— Tak… przyszła paczka — ostrożnie
25:0325 minut, 3 sekundy— Dywany. Piękne. Ręcznie tkane. — Ooo! — Derya zachichotała. — Widzisz? Mówiłam, że można być romantycznym, kiedy chce
25:1525 minut, 15 sekundWyjazd? Wy jedziecie razem, prawda? W końcu! Ciesz się! Dokąd? Nad morzem? Z powodu Stambułu? Powiedz!
25:2625 minut, 26 sekundHançer czuća lekkie dyskomfort, jakby ktoś zaglądał do szuflady.— Jeszcze nie wiadomo — skłamała uprzejmie
25:3625 minut, 36 sekund— Cihan jest zajęty.— Ale wyczerpacie! — Derya naciskała, słodka jak cukier, który przykleja się do zębów
25:4625 minut, 46 sekund— Ja tylko chcę wiedzieć, możesz… pomóc. Doradzić. W końcu jesteśmy jak… przyjaciele, prawda?
25:5725 minut, 57 sekundTo słowo zabrzmiało fałszywe. Hançer wystąpienia się jednak do telefonu, bo tak zostało nauczono: nie walczy się z uśmiechem, jeśli nie ma dowodu
26:0926 minut, 9 sekund— Dziękuję, Deryo. Naprawdę. — Nie, pa! — Derya rozłączyła się szybko, jakby dostała się, po co dzwoniła
26:1926 minut, 19 sekundHançer odłożył telefon i wpatrywał się w dywany. Ciepło w jej sercu lekko przygasło
26:2726 minut, 27 sekundW tym samym czasie, w ogrodzie, Derya zacisnęła dłoń na telefonie i wybuchła triumfalnie
26:3626 minut, 36 sekund— Pani Mukadder? — natychmiast po chwili, gdy połączyła się z seniorką rodu. — Już wiem
26:4426 minut, 44 sekundyPaczka dotarła. Dywany. Ja… ona myśli, że do miłości.Mukadder milczała przez sekundę
26:5426 minut, 54 sekundy— Dobrze — utyliza w końcu. — Niech myśli.Mukadder przerwa do pokoju Beyzy bez pukania
27:0327 minut, 3 sekundyW rezydencji Develioğlu nikt nie pukał do drzwi, jeśli jest to jednostka dominująca.Beyza odkładana przy toaletce, wpatrzona w lustro, wyszukana w nim dawnej siebie
27:1627 minut, 16 sekundKiedy nastąpiło wystąpienie Mukadder, wstało.— Mamo Mukadder….— Wstań. I szykuj się — rzuciła Mukadder
27:2627 minut, 26 sekund— Dokąd?.Mukadder podeszła bliżej, aż Beyza czujea jej perfumy — ciężkie, duszące
27:3527 minut, 35 sekund— Dokądkolwiek musisz, jeśli jesteś odłączony od kobiety, którą można odstawić na półkę
27:4427 minut, 44 sekundy— Jej głos stwardniał. — Słuchaj mnie treści. Jeśli Hançer urodzi się dziecko Cihanowi, zostaniesz wspomnieniem
27:5427 minut, 54 sekundyRozumiesz?.Beyza przytaknęła, ale łzy znowu podeszły jej do oczu.— Ja… ja nie chcę zniknąć
28:0428 minut, 4 sekundyMukadder złapał ją za podbródek, zmuszając, przez jej uderzenie w twarz. — To walczący. Spacer nie jest czysty
28:1428 minut, 14 sekundNigdy nie była.Beyza odejścia i zaczęła nerwowo przeszukiwać szuflady toaletki
28:2328 minut, 23 sekundy— potrzebne do znalezienia… moje bransoletki… moje….Mukadder obserwowała ją z powagą. Beyza otwierała kolejne szuflady, przekładała się, wysuwała aksamitne tacki
28:3728 minut, 37 sekundJej przyspieszenie.W końcu wyjęto pudełko z biżuterią — czerwone, z wykończeniem jak lakier
28:4728 minut, 47 sekundOtworzyła je.Zamarła.W środku była pusto.Cisza w pokoju zgęstniała tak, że można było ją kroić
28:5728 minut, 57 sekund— Nie… — wyszeptała Beyza, a potem jej głos nagle eksplodował. — NIE!.Rzuciła pudełkiem o toaletkę
29:0629 minut, 6 sekundZrobiło głuchy dźwięk, niepokojące o serce.— Kto… kto śmiał?! — Beyza zaczęła po pokoju, jak dzikie zwierzę w klatce
29:1729 minut, 17 sekund— W moim domu! W moim…!.Mukadder nie drgnęła.— Uspokój się.— Uspokoić się?! — Beyza wyeliminowana do niej z wykrzywioną twarzą rozpaczą
29:2929 minut, 29 sekund— Zniknęła moja biżuteria! Moje brary! To… to było moje! Moje jedyne….Mukadder podeszła do niej powoli
29:4129 minut, 41 sekund— To nie jest przypadek — cicho powiedział. — To jest sygnał.Beyza wpatrzyła się w nią, przerażona
29:5029 minut, 50 sekund— Jaki sygnał?.Mukadder wystąpienia się minimalnie.— Że w tym domu ktoś przestał się bać
29:5829 minut, 58 sekundBeyza czuća, jak strach mieszać się w niej z gniewem.— To… to być ona. — Słowo „Hançer” nie padło, ale unosiło się w powietrzu
30:1030 minut, 10 sekundMukadder unoszony dłoni.— Nie rzucaj oskarżeń, dopóki nie masz fundamentu. — Jej oczy zalśniły
30:1930 minut, 19 sekund— Ale spokojnie. Fundament się znajdzie. Jeśli się nie znajdzie… zbudujemy go.W gabinecie Nusreta panował chłód
30:2930 minut, 29 sekundNie ten klimatyzacyjny — ten, który bije od ludzi, którzy za dużo widzieli i za dużo ukryli
30:3830 minut, 38 sekundNusret przy biurku, przeglądanie dokumentów, ale jego nietrzymanie się na słowach
30:4730 minut, 47 sekundDokumenty były tylko zasłoną, pod którą chował myśli.Kiedy ataku Yonca, z kawą w dłoni, jego miejsce na sekundę znieruchomiały
30:5930 minut, 59 sekundYonca wpadła w siebie kobieta, która wierzy, że może uderzyć każdego.— Nusret — miękko
31:0931 minut, 9 sekund— Znowu się chowasz w papierach? — Pracuję — sucho.Yonca ustawia kawę i oparła biodro o biurko, zbyt wolnostojące
31:2031 minut, 20 sekund— Praca dla nie wszystkiego. — Przewidziana jest. — Wiesz… kiedyś potrafiłeś rozmawiać
31:2831 minut, 28 sekundNusret uśmiercić. Jego spojrzenie było twarde.— Mogło nie być możliwe, aby milczeć
31:3731 minut, 37 sekundYonca zaśmiała się cicho, ale w jej działaniu grozi nuta irytacji. — O co ci chodzi? Czy ja ci coś poważnego?
31:4731 minut, 47 sekundNusret nie został od razu. Przekaż po jej twarzy, jakby czytał między liniami
31:5531 minut, 55 sekund— Ty zawsze coś, Yonco. — Jego głos był spokojny, ale groźny. — Czasem tylko jeszcze nie wiesz, komu
32:0532 minuty, 5 sekundYonca zmrużyła oczy. — A ty? Ty wiesz?.Nusret na siebie się lekko.— Ja… uczę się.Yonca wyprostowała się
32:1632 minuty, 16 sekundPrzez moment ich spojrzenie zderzyło się jak dwa ostrza.— rzuciłam, że w domu jest zamieszanie — rzuciła nagle
32:2632 minuty, 26 sekund— Beyza wścieka się o zaniechanie.Nusret udawał obojętność, ale jego miejsce zacisnęło się na kartce
32:3632 minuty, 36 sekund-Tak? — rzucił. — To ciekawe.Yonca odkryła mu się, ciekawe pytanie rysy
32:4532 minuty, 45 sekund— Ciekawe? — powtórzyła. — preparat do stosowania. Wiesz, co zrobi Mukadder, kiedy uzna, że ktoś ją ośmieszył
32:5532 minuty, 55 sekundOstatecznie w końcu się okazało, ale to nie był uśmiech człowieka rozbawionego. To był uśmiech człowieka, który ma plan
33:0533 minuty, 5 sekund— Wiem — powiedział cicho. — niech robi swoje.Yonca zmarszczyła brwi.— Nusret… ty coś knujesz
33:1533 minuty, 15 sekund— Ty? — natychmiast. — Ty nic nie wiesz?.Yonca odebrane przez.— Ja tylko… próbuję sprawdzić
33:2533 minuty, 25 sekundNusret wstał. Podszedł bliżej, tak blisko, że Yonca poczuła jego zapach — delikatny, metaliczny
33:3533 minuty, 35 sekund— Przetrwanie ma cenę — wyszeptał. — I ewentualnie ta cena to cudza reputacja.Yonca cofnęła się o pół kroku, ale udawała, że się nie boi
33:4733 minuty, 47 sekund— Jesteś rzucony — rzucony, rozpuszczony zbagatelizować. — Od dawna jesteś dostępny.Nusret wrócił do biurka
33:5733 minuty, 57 sekund— Wyjdź — powiedział krótko.Yonca udźwignął, uszkodzona dumą.— Proszę?.— Wyjdź, Yonco
34:0634 minuty, 6 sekund— Powrócił spokojnie. — Muszę pracować.Yonca zawahała się, ale w końcu się skończyła
34:1534 minuty, 15 sekundJej obcas odbił się echem, jak odliczanie.Kiedy drzwi się zamknęły, Nusret wciągnął głęboko powietrze, a potem pojawiła się szuflada biurka
34:2734 minuty, 27 sekundWyjął z niej małe, czerwone pudełko z biżuterią. To samo, które jeszcze przed Beyza trzymała w dłoniach, nie uwzględniając, że jest puste — bo prawdziwa zawartość była tutaj
34:4134 minuty, 41 sekundNusret przyglądał się złotym bramom długo. W jego obecności pojawiło się coś, czego rzadko w nich było: wahanie
34:5134 minuty, 51 sekundI smutek, jak cień dawnej historii.— Wybacz — wyszeptał do pozoru, jakby to było czyjeś imię
35:0035 minutPotem zatrzasnął wieko, w szufladzie do kieszeni marynarki i wyszedłm
35:0935 minut, 9 sekundByło dostępne, że jest dostępne jako broń.Hançer w swojej sypialni, która umożliwia ucieczkę od podstawowego domu w czymś prostym: w wyborze tych sukienek
35:2135 minut, 21 sekundStała przed lustrem, przykładając do siebie bordową, potem fioletową, potem beżową
35:3035 minut, 30 sekundKażdy kolor był jak inna wersja jej sama: bordowy — odważny, fioletowy — tajemniczy, beż — bezpieczny
35:4135 minut, 41 sekundUśmiechnęła się lekko, gdy wyszła na siebie w fioletowej. Przez chwilę poczuć się piękna
35:4935 minut, 49 sekundPrzez chwilę — jakby świat nie był pułapką.Nie widział, że w tym samym czasie ktoś już przesuwał pionki na planszy, którego była figurą
36:0136 minut, 1 sekundaNusret wyszedł do biura Yoncy bez pukania, z tym samym spokojem, z któregokolwiek Mukadder przyszedł do cudzych pokoi
36:1136 minut, 11 sekundYonca stałego przy oknie, rozmawiając przez telefon. W drugiej dłoni poruszała się jakaś — może działać, może klucze — i śmiała się cicho
36:2436 minut, 24 sekundyNusret zatrzymał się w progu. wytrzymałość na jej torebkę leżącą na krześle. Potem na drzwi
36:3236 minut, 32 sekundyPotem wrócił na torebkę.Yonca została odrzucona na chwilę, ale była tak pochłonięta rozmową, że go nie upadła
36:4236 minut, 42 sekundyNusret poruszał się jak cień. Wyciągane z kieszeni, pudełko, które wyjął kilka złotych, — nie wszystkie, tylko część
36:5436 minut, 54 sekundyTe zabezpieczenia do rozpoznawania, te, które Beyza jest wykonywana przez awanturę
37:0237 minut, 2 sekundyWsunął je do torby Yoncy. Zamknął torebkę. Schował pudełko z inną częścią z powrotem do kieszeni
37:1237 minut, 12 sekundW tym momencie Yonca przybyła, gdy się pojawiło, jakby nic się nie stało
37:2137 minut, 21 sekund— Nusret! — za podstawę z udawaną. — Nie zainstalowany, że przybył. — Właśnie przyszedł — równie gładko
37:3237 minut, 32 sekundy— Pomyślałem… może kawa?.Yonca wydala na niego podejrzliwie.— Kawa? Ty proponujesz kawę?
37:4137 minut, 41 sekundNusret wzruszył się.— Czasami nawet ja mam dobre pomysły.Yonca wystąpienia się, przekonana, że wygrała jedną małą bitwę
37:5237 minut, 52 sekundy— Dobrze. Kawa.Nusret skinął głową. W jego przodkach nie było radości. Byłoby inne: późniejsze, że pułapka zatrzasnęła się bezszelestnie
38:0538 minut, 5 sekundW skromnym organicznym Derya przeszczepła kwiaty, ale tam nie było marmurów ani lilii w drogachch wazonach
38:1438 minut, 14 sekundTam ziemia była prawdziwa, a doniczki zagrożone zadrapania. Derya włożyła miejsce w ziemię z przestępstwa doniczek i poczuła coś specjalnego
38:2538 minut, 25 sekundZmarszczyła brwi. Przesuń ziemię na bok. Zobaczyła czarna foliowa, ukrytą jak sekret
38:3438 minut, 34 sekundySerce zabiło jej szybko.— Co duże…? — wyszeptała.Wyjmowana do spożycia. był ciężki. Zbyt ciężki
38:4438 minut, 44 sekundyOtworzyła ją.I zamarła.W środku były ogromne stosy gotówki. Banknoty tureckie są ułożone w opakowania, jakby ktoś uważał je z obsesją
38:5738 minut, 57 sekundDerya czuća, jak nogi robią się jej delikatne.— Nie… nie… — zaczęło, ale pojawia się jej dotyk
39:0739 minut, 7 sekundDo pokoju wyszedł Cemil. — Derya? — Pytanie, ziewając. — Firma….Zobaczył swobodnie
39:1639 minut, 16 sekundZobaczył pieniądze.Zobaczył twarz Deryi, bladą jak ściana.— O Boże… — wyszeptał.Patrzyli na siebie przez sekundę, w której zmieściło się tysiąc osób
39:2939 minut, 29 sekund— Dokąd? — Cemil krok do przodu, ale Derya natychmiast pojawiła się w opakowaniu, natychmiast była winna
39:4039 minut, 40 sekund— Ja… ja nie wiem! — syknęła. — Przysięgam!.Cemil usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym pierwszym jego obliczu nagle pobladła jeszcze bardziej
39:5339 minut, 53 sekundyOczy zaszły mu mgłą.— Cemil? — Derya złapana go za ramię. Cemil zachwiał się, a następnie — ciało nagle powiązane z przewodnictwem — runął na drugie
40:0640 minut, 6 sekund— CEMIL! — krzyknęła Derya, panika rozerwała jej gardło.Do pokoju wbiegł mały Emir, z szeroko otwartymi oczami
40:1740 minut, 17 sekund— Mamo! Czy coś się stało?! — pisnął, wygodne na leżącego mężczyznę.Derya klęknęła przy Cemilu, potrząsnęła nim
40:2740 minut, 27 sekund— Nie dotykaj tego! — wrzasnęła do Emira, wskazania z pieniędzmi. — Nie dotykaj! Ja… przyniosłem wodę! Szybko!
40:3840 minut, 38 sekundEmir pobiegły, przestraszony. Derya położyła dłoń na policzku Cemila, prawdopodobnie w ten sposób, jak można go podłączyć do pamięci
40:4940 minut, 49 sekund— Głupi… głupi… — łkała, ale w jej głosie było też coś z wściekłości. — Jak można zemdleć od pieniędzy?!
40:5940 minut, 59 sekundW rezydencji natomiast dramat narastał jak burza.W pokoju chorej Sinem zebrały się wszystkie najgorsze skutki tego domu
41:0941 minut, 9 sekundSinem leżea w łóżku, blada, osłabiona, z głową i smutku. Jej ciało było słabe, ale jej spojrzenie — uważne
41:2141 minut, 21 sekundObok sztywnego Gulsum, zapłakana, ściskająca tak mocno, że drżały. Fadime wyczerpaną, życie od miesięcy wylewało się z niej
41:3541 minut, 35 sekundBeyza źródła na brzegu łóżka, chłodna, spięta, a Mukadder niezależne jak sędzia.— To ona —óiwiła Beyza, wskaźnik na Fadime
41:4741 minut, 47 sekund— Ona albo jej córka. Kto inny dostęp do mojego pokoju?!.Fadime cofnęła się o krok
41:5641 minut, 56 sekund— Pani Beyzo, ja… ja przysięgam….— Przysięgasz?! — Beyza natychmiast syknęła. — Na co? Na Boga? A gdzie był twój Bóg, kiedy kradłeś?!
42:0842 minuty, 8 sekundSinem podniósł się lekko na podwójnych, z trudem.— Beyza… przestań — wyszeptała. — To… są ludzie…
42:1942 minuty, 19 sekundBeyza została przeniesiona do niej.— A ja nie jestem człowiekiem?! — krzyknęła
42:2742 minuty, 27 sekund— Można okraść w moim domu?!.Mukadder unoszony dłonią. Cisza opadła na chwilę.— Fadime — seniorka rodu spokojnie, aż zbyt spokojnie
42:3942 minuty, 39 sekund— Od lat jesz chleb tej rodziny. Od lat nosisz nasze rzeczy w rękach. Od lat patrzysz na złoto, którego nie masz
42:4942 minuty, 49 sekund— Zbliżyła się, a jej perły zadrżały lekko na drugich. — Nie obrażaj mnie kłamstwem
42:5742 minuty, 57 sekundFadime wystąpiła usta, ale z jej wystąpienie wydobył się tylko zdławiony dźwięk.Gulsum zaczął krzyczeć głośniej
43:0743 minuty, 7 sekund— Ja… ja… — jąkała się. — Proszę… ja nie można….Mukadder wykluczenia w jej stronę, tylko teraz, gdy możliwe jest jej istnienie
43:1943 minuty, 19 sekund— Gulsum. — Wyszło jej imię jak ostrze. — Mów.Gulsum wystąpiła na Fadime, a potem na Sinem, a potem na Beyzę
43:3143 minuty, 31 sekundJej łzy spływały strumieniami.— Ja… ja… — wyszeptała.Fadime zamarła.— Co widziałeś? — Beyza na się do niej, głodna
43:4343 minuty, 43 sekundyGulsum zacisnęło powieki, jakby to miało ją ochronić.— Zobaczam… jak… — głos jej się załamał
43:5243 minuty, 52 sekundy— Jak ktoś… wychodzi z pokoju pani Beyzy. Ja… miałem coś w ręku. Małe pudełko….Fadime stworzyło krok do przodu
44:0344 minuty, 3 sekundy— Gulsum, nie! — wyszeptała odpowiedziałlnie.Mukadder wystąpienie się ledwie widocznie.— Kto to był?
44:1244 minuty, 12 sekundGulsum szlochała tak mocno, że prawie nie może cować. — Ja… ja nie… — urwała, a potem nagle, coś w niej pękło: — To ja! To ja wzięłam! Ja…
44:2644 minuty, 26 sekundW pokoju zapadła cisza tak samo, że nawet Sinem wystąpiła oddech.— Gulsum… — Sinem wyszeptała z niedowierzaniem
44:3744 minuty, 37 sekundGulsum opadł na, zakrywając twarz dłonimi.— Ja nie chcę! Ja… ja tylko… ja tylko… — jej słowa były chaosem
44:4944 minuty, 49 sekund— Pani Beyza powiedziała… że… że jeśli nie powstało winnego, pani Mukadder wyrzuci wszystkich… a ja… ja się bałam… ja…
45:0145 minut, 1 sekundaMukadder ujawnia się na nią chłodno. — Więc ujawnisz się do kradzieży?.Gulsum skinęło głową w rozpaczy, jawnie się do grzechu, którego nie zrozumiałego
45:1445 minut, 14 sekundBeyza wstała.— Gdzie jest moja biżuteria?!.— Ja… ja nie wiem… — Gulsum płakała
45:2345 minut, 23 sekundy— Ja… ja tylko… ja….Fadime chwyciła się za piersiową.— Nie… — wyszeptała, jakby serce pękało jej nie z bundu istnienia, ale z upokorzenia
45:3745 minut, 37 sekund— To… to kłamstwo….Mukadder usuniętea się do niej, jak do usunięcia.— Dość.W tym momencie Fadime nagle osunął się na ukryte
45:4945 minut, 49 sekundJej oczy przewróciły się, ręce zadrżały. Ciało podporządkowane.— Fadime! — krzyknęła Sinem, została uruchomiona
46:0046 minutDrzwi, które są przechowywane. Wpadła Hançer, a za nią — pojawiła się wcześniej, co dopiero co wyznała — Gulsum rzuciła się poprzedzająca, jakby pojawiła się silniejsza niż strach
46:1446 minut, 14 sekund— Fadime! — Hançer uklękła przy niej natychmiast, łapiąc ją za natychmiast. — Oddychaj, proszę! Fadime!
46:2346 minut, 23 sekundyGulsum trzęsła się, podając jej wodę.Mukadder patrzyła na to z pogardą, jakby widziała teatr
46:3246 minut, 32 sekundy— Zostawcie ją — powiedziała lodowato. — To tylko… konsekwencje.Hançer pod ponoszeniem światła
46:4146 minut, 41 sekundJej oczy błyszczały gniewem.— To człowiek — przedstawił się drżącym. — To nie jest przedmiot, który można wyrzucić
46:5146 minut, 51 sekundMukadder wydzielana na nią tak, wydajeła się na pył.— W tym domu, Hançer, człowiek jest tym, na co wpływa
47:0247 minut, 2 sekundyOdeszło i pojawiło się, nie okazując ani cienia współczucia.Hançer trzymała Fadime, następstwo jej ocucić, aw jej serce rodziło się przyjaciel, które było następstwem od zagrożenia: skutki, że miłość nie zawsze wystarczy, przez ochronić
47:2047 minut, 20 sekundW tym samym czasie, w pojemniku, Nusret przeznaczony sam i przesuwany w dłoniach kilka złotych bransoletek — tych, których nie wsuwa się do torebek Yoncy
47:3247 minut, 32 sekundyPatrzył na nie, który był podejrzany, ale nie tej, o którym wszyscy oskarżają
47:4047 minut, 40 sekundKiedy telefon i pojawienie się na ekranie „Mukadder”, napiął się.— Tak? — odebrał
47:4947 minut, 49 sekund— Nusret. — Jej głos był spokojny, ale pod spodem pulsował ruch. — następstwam, że w domu jest chaos
47:5947 minut, 59 sekundNusret zacisnął miejsce na złocie tak mocno, że aż zabolało.— Tak, pani.— Dopilnuj, żeby wszystko potoczyło się podczas
48:1048 minut, 10 sekund— Pauza. — I koniec, Nusret… my nie możemy sobie pozwolić na kompromitację.— zniszczenie
48:1948 minut, 19 sekundMukadder milczała przez sekundę, a Nusret wyczuwa, jak pot spływa mu po karku.— A jeśli chodzi o coś… interesującego — następuje — przy nieśności do mnie
48:3248 minut, 32 sekundyNusret usunięte na ramie ręcznej.— Oczywiście.Połączenie się urwało. Nusret został sam z własnym niepokojem
48:4248 minut, 42 sekundyObracał złoto nerwowo, prawdopodobnie zetrzeć z niego objawy.— Co ja robi… — wyszeptał, ale nie było w tym pytaniu dotyczącym ataku
48:5348 minut, 53 sekundyCzarny samochód podjechał pod dom jak znak nieuchronności. Hançer przejściaa przejdź przez okno z gory
49:0249 minut, 2 sekundySerce podeszło jej done, bo poznało dziesięć samochodów. Poznała imię cień.Drzwi autay się i wysiadł Cihan
49:1249 minut, 12 sekundKiedy poszedł do domu, jego krok był lekki. Nie dlatego, że był używany — dlatego, że usunięty w sobie
49:2349 minut, 23 sekundySpotkania Hançer na piętrze. Zatrzymał się przed nią. możliwe, że zostanie ona zapamiętana w każdym przypadku
49:3349 minut, 33 sekundy— Spakuj się — powiedział cicho.Hançer zamarła. — Co…?. — Spakuj się, Hançer. — Powtórzyć, ale w jego głosie nie było gniewu
49:4449 minut, 44 sekundybyła troska. Tylko że troska w tym domu brzmiała jak wyrok.— Dokąd? — wyszeptała
49:5249 minut, 52 sekundyCihan nie został wydany od razu. Być sam ze sobą.— Wypad na chwilę — powiedział w końcu
50:0150 minut, 1 sekunda— Tam będzie spokojniej. „Spokojniej”. Słowo zabrzmiało jak kłamstwo.Hançer usłyszała, jak coś w niej pęka
50:1150 minut, 11 sekund— Do przez… do, czy jest jakiś problem? — pytanie, choć już istniejące, że chodzi o coś więcej
50:2050 minut, 20 sekundCihan zaciął szczękę.— Nie chcę, chciałabym być w środku tego.Hançer wystąpiła na niego długo
50:2950 minut, 29 sekundW jego postaciach widocznych jest, ale także coś innego — ktoś już zatruł mu myśli
50:3850 minut, 38 sekundSkinęła głową, bo nie mogła się sprzeciwić. Poszła do pokoju.Tam, sama, szafa
50:4850 minut, 48 sekundWyciągnięto do siebie, przyłożono do siebie. Potem bordową. Potem fioletową
50:5650 minut, 56 sekundJej ręce drżały. włożył do czarnej torby podróżnej fioletowej — bo była jak ona: piękna, ale pełna cień
51:0751 minut, 7 sekundŁzy schodzi po policzku, kiedy zapinana jest zamek torebka. Nie krzyczał. Płakała tak, jak płaczą ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na hałas
51:2051 minut, 20 sekundTymczasem Cihan jest dostępny na zewnątrz. Telefon komórkowy. Yasemin. – Cihan? — jej głos był szybki, praktyczny
51:3051 minut, 30 sekund— Co z warszstatem? Mówiłeś, że wpadłeś. Ludzie wymyślają, a ja nie wiem, co im cówić
51:3951 minut, 39 sekundCihan przetarł twarz dłonią.— Przyjadę. — Zawahał się. — Ja… mój przyjedziemy.— „Mój”? — Yasemin wyczuła zmianę
51:5051 minut, 50 sekund— Wszystko w porządku? — Tak — skłamał. — Tylko… wszystko.Hançer obserwowała go zza progu
52:0052 minutyIdź, jak rozmawia, jak jego głos jest spokojny, jakby świat nie walił się w środku
52:0952 minuty, 9 sekundA ona czuła bom, jakby wyrywała coś z klatki piersiowej. W końcu przed domem
52:1852 minuty, 18 sekundCihan dotarł do niej.— Gdzie torba? — pytanie.Hançer usuniętya mu prosto w oczy
52:2752 minuty, 27 sekundJej głos był cichy, ale miał w sobie stal. — Nie idę.Cihan zamarł, jakby nie zrozumiały
52:3652 minuty, 36 sekund— Co powiedziałaś?.— Nie idę — późnieja, a łzy nastąpiły, choć nie chciała. — Nie wracam z tobą
52:4552 minuty, 45 sekundW jego następstwie pojawia się szok. ja bol. Jakby ktoś był w miejscu, które było chroniczne
52:5452 minuty, 54 sekundy— Hançer… dlaczego?.Hançer zacisnęła usta. Chciała powiedzieć: „Bo oni mnie zniszczą”
53:0353 minuty, 3 sekundyPowiedza: „Bo nie chcę być twoją wojną”. Chciałabyś powiedzieć: „Bo cię cię tak bardzo, że muszę potrzebować”
53:1353 minuty, 13 sekundZamiast tego wyszeptała:.— Bo… muszę odpocząć. Trzeba… zostać sama.Cihan zrobił krok w jej stronę
53:2353 minuty, 23 sekundy— Nie opuścił cię.Hançer cofnął się o pół kroku, jakby bała się, że jeśli podejdzie bliżej, pęknie i pobiegnie za nim
53:3453 minuty, 34 sekundy— Właśnie to usłyszałem — cicho.Cihan spojrzał na nią, jakby nie odpowiedział na jedno zdanie
53:4353 minuty, 43 sekundyW końcu, z początkiem oddechu, skinął głową. — Dobrze. — Jego głos był niski, zduszony
53:5253 minuty, 52 sekundy— Ale wróć. Słyszysz? Wrócę.Odwrócił się i wsiadł do czarnego Mercedesa.Kiedy samochód odjechał, Hançer został na schodach
54:0354 minuty, 3 sekundyOparła się o ścianę. Jej leki drżały. Wewnętrzny monolog rozrywał ją od środka
54:1154 minuty, 11 sekund„Kocham go. Boże, jak ja go kocham. Ale jeśli zostanę… oni zrobią z nim człowieka, którego nie poznam
54:2154 minuty, 21 sekundA ze mnie zrobi… nic.”.Łzy spływały, a ona nie uderzyła już w ich siłę ocierać.W domu Deryi Cemil leżał na fioletowej następstwie, przykryty kocem
54:3454 minuty, 34 sekundyEmir obok, dostępny na nim z troską. Derya chodziła po pokoju jak wulkan
54:4254 minuty, 42 sekundy— Zemdleć… zemdleć od pieniędzy… — burczała, wściekła i przerażona jednocześnie. — Trzeba mieć talent, Cemil
54:5354 minuty, 53 sekundyCemil jęknął i opuścił oczy. — Czy… stało się? — wychrypiał.Derya na się nad nim, z uśmiechem, który nie był miły
55:0555 minut, 5 sekund— Czy stało się? Używałeś pieniędzy, a następnie postanowiłeś umrzeć, aby nie musieć ich używać
55:1455 minut, 14 sekund— Derya….— Nie gomw do mnie „Derya” takim tonem. — Wskazała na Emira. — Dziecko się chłopcze
55:2355 minut, 23 sekundyA ja… ja mam miejsce.Cemil siedzi powoli, trzymając się za słońce.— Skąd do…?
55:3255 minut, 32 sekundyDerya wyprowadza na urządzenie z gotówką, pozornie zagrażająca. — Jeśli się dowiem, że do twojego… — zaczęło, ale nie dokończyła
55:4355 minut, 43 sekundyBo w głębi duszy, że to nie jest ich. I że właśnie wpadli w coś, z czego nie da się łatwo wyjść
55:5255 minut, 52 sekundyW rezydencji natomiast Beyza nie przestawała. Jej gniew był jak ogień, który był paliwem
56:0156 minut, 1 sekundaA Mukadder przekazała jej to paliwo z zużycia precyzją.W następstwie do ostrej wymiany zdań między Beyzą a Sinem
56:1156 minut, 11 sekundSinem, możliwe, ale możliwe skutki uboczne, zatrzymanie spirali okrucieństwa
56:2156 minut, 21 sekund— Nie można oskarżać wszystkich! —màwiła Sinem, z trudem, ale podstawowym. — Do…do domu
56:3156 minut, 31 sekundTo ludzie.Beyza została przeniesiona do niej.— Ludzie? — prychnęła. — Wszyscy są przeciwko mnie
56:4056 minut, 40 sekundWith ty.Mukadder zmarła obok, jak królowa była na konfrontację poddaną.— Beyza ma prawo do gniewu — osobno
56:5156 minut, 51 sekund— A ty, Sinem, masz inne, że w tej rodzinie honor jest ważniejszy niż łzy
57:0057 minutFadime z walizkami. Obok niej jej córka. Obie istoty jak cień same siebie
57:0857 minut, 8 sekundByłbym niesłyszalny w ciszy.Sinem podniósł się, poruszona.— Fadime, nie… — wyszeptała
57:1757 minut, 17 sekund— Zostań. Porozmawiamy.Beyza podeszła do nich jak burza.— Przeszukać — rzuciła.Sinem występa szeroko oczy
57:2857 minut, 28 sekund— Co?!.— Przeszukać ich bagaże — powtórza Beyza, z okrucieństwem, które maskowało jej strach
57:3757 minut, 37 sekund— Nie wyjdą stąd z moją biżuterią.Gulsum, blada jak papier, stały z boku. Beyza umieszczana na niej
57:4757 minut, 47 sekund— Ty. Otwieraj.Gulsum drżała.— Pani… ja….— Otwieraj! — Beyza krzyknęła.Gulsum podeszła do czerwonej walizki Fadime i ją, łamiąc się w środku
58:0158 minut, 1 sekundaRęce jak z waty. Przekładała ubrania, chusty, drobne produkty, łzy kapały jej na materiał
58:1158 minut, 11 sekundNic.Beyza zacisnęła zęby.— Druga.Otworzyli technologię.Nic.Fadime nagle chwyciła się za serce
58:2158 minut, 21 sekundJej twarz wykrzywiła się bolem. Oddech stał się urywany. — Fadime! — Sinem wyciągnięty do niej ręki
58:3058 minut, 30 sekundBeyza nieruchomo, jakby bom nie miał znaczenia dla niej.— To teatr — lodowato
58:4058 minut, 40 sekundFadime jednak nie udawała. Zgięła się, jakby ktoś spadł z jej piersiowego żelaznego
58:4858 minut, 48 sekundPo chwili, wspierana przez następstwo, nastąpiło z domu — upokorzona, z walizkami, z pękniętym sercem
58:5858 minut, 58 sekundSinem płakała cicho.Mukadder patrzyła w milczeniu. Jej twarz nie zdradziła nic. Tylko oczy błyszczały, jakby zadowolone, że jedna przeszkoda zniknęła z planszy
59:1259 minut, 12 sekundOstatnie światło dnia gasło, kiedy w dniu Nusret ponownie przy biurku. W dłoniach trzymane złote ramiona — te same, które były płaczami, krzykami, omdleń i upokorzeń
59:2759 minut, 27 sekundYonca mogła, zabraćc kawę, uśmiechnięta, niczego nieświadoma.— Proszę — powiedziała, przedstawiając filiżankę
59:3859 minut, 38 sekund— Abyś nie cówił, że nie dbam.Nusret wydany na nią. Jego twarz była spokojna. — Dziękuję
59:4759 minut, 47 sekundYonca znajdujący się poza, dostosowany do własnej roli.— W domu, w którym pojawiła się wojna — rzuciła lekko
59:5659 minut, 56 sekund— Beyza szaleje. Mukadder… jak zawsze. A ta Hançer… — wzjechała szlakmi. — Wiesz, myślę, że ona nie ma świadomości, we współpracy
1:00:081 godzina, 8 sekundNusret obracał bramkę w dłoni, jakby był uważany w niej losy. — Czasami to właśnie jest najgorsze — powiedział cicho
1:00:181 godzina, 18 sekund— Że człowiek wchodzi w coś, nie wiedząc, że na pułapkę. Yonca roześmiała się. — Ty zawsze cówisz jak… jak ktoś, kto wie więcej
1:00:291 godzina, 29 sekundNusret uśmiercić. Przez sekundę w jego oczach mignęło coś ciemnego.— Bo wiem więcej
1:00:371 godzina, 37 sekundYoncca nie słysza.Nusret ujawniony na złoto, a potem gdzieś w dal, rzekomo widoczny już następny ruch Mukadder, następny krzyk Beyzy, następny płacz Sinem… i moment, w którym prawda o występowaniu się
1:00:531 godzina, 53 sekundytelefon ponownie zawibrował na biurku.Mukadder.Nusret, jak uderzenie serca w żebra
1:01:021 godzina, 1 minuta, 2 sekundyOdebrano.— Tak, pani?.A Yonca, siedząc twarzą z kawą, myślła się nadal — nie uważac, że w jej torebce tyka skandal, który ma ją zniszczyć