
Wszystkie oczy skierowane są na Martę Nawrocką, która bierze właśnie udział w międzynarodowym wydarzeniu. Ludzie są bardzo ciekawi, jak wypadnie nasza pierwsza dama. Dotyczy to nie tylko tego, co ma do powiedzenia, ale również kwestii związanej z jej wyglądem. Głos w sprawie właśnie zabrali eksperci, którzy stawiają sprawę jasno.

Eksperci nie mają wątpliwości ws. Marty Nawrockiej. Już wszystko jasne
Marta Nawrocka wzbudza obecnie duże zainteresowanie ludzi. Wszystko dlatego, że bierze udział w międzynarodowym wydarzeniu. Wszyscy są ciekawi, jak się zaprezentuje. Ostatnio pierwsza dama pojawiła się na wydarzeniu w niebieskim żakiecie. Uwagę przykuwała także jej fryzura.
Doniesienia ws. Marty Nawrockiej potwierdził fryzjer gwiazd, który w rozmowie z Plotkiem przyznał:
“Na wydarzeniach tej rangi fryzura ma działać jak dobrze skrojona marynarka, ma być czysta w formie, dopracowana i ‘niewidzialnie’ elegancka. Marta Nawrocka postawiła na prostotę i minimalizm, czyli klasykę, w której wypada najkorzystniej. Starannie zaczesane włosy, czysta linia, bez przesady i bez chaosu. Taka fryzura od razu pokazuje klasę, a całość daje szyk i elegancję, dokładnie to, co powinno wybrzmieć na oficjalnym szczycie” – zaznaczył Piotr Sierpiński.
Marta Nawrocka znów zwróciła na siebie uwagę. Już nie ma wątpliwości
Głos na temat ostatniego publicznego wystąpienia Marty Nawrockiej zabrała także modowa ekspertka Ewa Rubasińska-Ianiro. Jej słowa nie pozostawiają wątpliwości:
“W pierwszy dzień powiedziała ‘A’. Był może stylistycznie nierówny, ale przynajmniej czytelny – był kierunek, był komunikat, tylko jakość wykonania wymagała dopracowania. W języku wizerunku – intencja była, zabrakło precyzji. Drugi dzień? I tu zaczyna się ciekawa historia. (…) Marta Nawrocka robi zwrot o 180 stopni i zamiast kontynuować linię tzw. power dressingu, którą już zaczęła budować, wraca do miękkiej, ‘bezpiecznej’ kobiecości. Kolor? Piękny. Tkanina? Przyjemna. Tylko że w takim otoczeniu to za mało” – przyznała bez ogródek w rozmowie z Plotkiem.
Ekspertka nie gryzła się w język ws. Marty Nawrockiej. Ma konkretne uwagi:
“Drobny wzór, który nie sprzyja wizji interferuje na nagraniach. Na tej międzynarodowej scenie kolor nie jest dekoracją, jest narzędziem siły przekazu. A tutaj działa odwrotnie: rozmywa, łagodzi, wygasza. (…) Nawrocka wizualnie się wycofuje. Zamiast konkurować, znowu wtapia się w tło. A powinna teraz epatować siłą przekazu. I to jest największy problem tej stylizacji: brak konsekwencji. (…) Wizerunkowo to balansowanie między dwoma światami, które w dyplomacji rzadko się opłaca. Bo siła wizerunku nie polega na tym, żeby ją miewać od czasu do czasu. Polega na tym, żeby nie dało się jej wyłączyć jednym strojem” – podkreśliła.