
— Cihan, muszę z tobą porozmawiać — odzywa się Beyza drżącym głosem.
— Najpierw dokończę to, co mam do zrobienia, a potem stąd wyjdę — odpowiada beznamiętnie Cihan.
— Proszę cię, poświęć mi chwilę. Wiem, że jesteś wściekły na mojego ojca i nie mogę cię za to winić.
— Beyza, naprawdę nie mam teraz siły na tę rozmowę — ucina. — Jeśli chodzi o coś innego, powiedz od razu.
— Proszę, spójrz na mnie. Przepraszam za to, co zrobił mój ojciec. Mogłabym powtarzać to bez końca. Jestem na niego tak samo rozgoryczona jak ty. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Ale błagam, nie podejmuj tej decyzji. Nie każ wszystkim płacić za jego błędy. A przede wszystkim nie odwracaj się od własnego dziecka. Już teraz nie mogę sobie wybaczyć tego, co się wydarzyło. Jeśli odejdziesz, będę nosić ten ciężar do końca życia. To przez mojego ojca wszystko się rozsypało. Mam wrażenie, że to przeze mnie ta rodzina przestanie istnieć.
— Beyza, nie obarczam cię odpowiedzialnością za to, co zrobił Nusret — mówi spokojnie Cihan. — Gdybym uważał inaczej, nie pozwoliłbym ci nadal mieszkać w tym domu.
— Może ty mnie nie oskarżasz, ale ja sama nie potrafię przestać o tym myśleć. Każdego dnia dręczą mnie wyrzuty sumienia. Jeśli teraz odejdziesz, nie wiem, czy kiedykolwiek sobie z tym poradzę.
— Jesteś silniejsza, niż ci się wydaje — odpowiada stanowczo Cihan. — Jesteś dorosłą kobietą, a za jakiś czas zostaniesz matką. Wierzę, że znajdziesz w sobie siłę, by przejść przez to wszystko.