
— Być może wyda ci się to nietypowe, że poruszam ten temat, ale przez wiele lat Cihan i Beyza leczyli się u mnie z powodu problemów z zajściem w ciążę — mówi cicho Yasemin. — Od chwili, gdy Beyza oznajmiła, że spodziewa się dziecka, praktycznie zniknęła. Poza wykonaniem testu ciążowego ani razu nie pojawiła się w klinice. Wielokrotnie prosiłam ją o wizytę kontrolną, jednak za każdym razem znajdowała nowy powód, żeby jej uniknąć. Tymczasem są badania, których nie można odkładać, jeśli chodzi o zdrowie dziecka. Za każdym razem, gdy o nich wspominałam, wymyślała kolejne usprawiedliwienia. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak postępuje.
— Jesteś tego całkowicie pewna, Yasemin? — pyta zdziwiona Hançer. — Może zaszło jakieś nieporozumienie? Przecież mówiła, że chodzi na wizyty. Pamiętam, że rozmawialiśmy o tym w domu. Sama zapewniała, że pozostaje pod opieką lekarza.
— Właśnie to wzbudziło moje podejrzenia — odpowiada Yasemin. — Przez długi czas nie chciała nawet podać nazwiska specjalisty, do którego rzekomo chodziła. Dopiero gdy zaczęłam nalegać, w końcu je ujawniła.
Lekarka pochyla się bliżej.
— Znam tego lekarza, choć nie jesteśmy bliskimi znajomymi. Pomyślałam, że zadzwonię do niego, przedstawię się i poproszę, żeby zwrócił na Beyzę szczególną uwagę. Chciałam mieć pewność, że wszystko przebiega prawidłowo.
— I co się stało? — pyta coraz bardziej zaniepokojona Hançer.
— Usłyszałam coś, czego zupełnie się nie spodziewałam — mówi stanowczo Yasemin. — Ten lekarz powiedział, że nigdy nie prowadził takiej pacjentki. Beyza nie figuruje w jego dokumentacji. Nie ma tam żadnej historii wizyt, żadnych badań, niczego. Według niego Beyza nigdy nie przekroczyła progu jego gabinetu.