
Proszę, połóż się na kozetce, nie przedłużajmy tego — mówi spokojnie lekarka.
— A więc jednak mnie obserwowałaś — rzuca Beyza z gniewem. — Udajesz troskliwą i życzliwą, a tak naprawdę działasz za moimi plecami. Chcesz tylko nastawić Cihana przeciwko mnie. Myślisz, że tego nie widzę? Śledzisz każdy mój krok, a potem biegniesz do niego z donosami.
— Beyza, o czym ty mówisz? — odpowiada spokojnie Yasemin. — Nie zrobiłam niczego przeciwko tobie. Staram się jedynie zadbać o twoje zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. Naprawdę nie masz powodów, żeby się denerwować.
— Nie jestem zdenerwowana! Po prostu nie mogę już na ciebie patrzeć! A gdzie podziały się wszystkie te opowieści o zaufaniu między lekarzem a pacjentką? Najpierw stajesz po stronie Hançer, a teraz próbujesz przekonać mnie, że troszczysz się o mnie? Nie obrażaj mojej inteligencji. Dla mnie każdy, kto wspiera Hançer, stoi po przeciwnej stronie.
— Powiedz mi w takim razie, czego ode mnie oczekujesz — odpowiada Yasemin opanowanym tonem. — Bo szczerze mówiąc, nie rozumiem twojej reakcji. Nie wykonałaś obowiązkowych badań i właśnie dlatego tu jesteśmy. To kwestia zdrowia, nic więcej. Nie zamieniaj tego w osobisty konflikt.
— Nie powiedziałam, że nie zamierzam ich zrobić — odpowiada Beyza z irytacją. — Oczywiście, że je wykonam. Ale nie pod twoją opieką. Zrobimy tak: wyjdziesz stąd i powiesz Cihanowi, że wszystko jest w porządku. Jutro spotkam się ze swoim lekarzem i przejdę wszystkie potrzebne badania. A jeśli nadal masz ochotę mnie kontrolować, droga wolna. Pasuje?
— Obawiam się, że nie — odpowiada stanowczo Yasemin. — Mam lepszy pomysł.
Wstaje i kieruje się w stronę drzwi.
— Zaraz wyjdę na korytarz, zaproszę Cihana do środka, a ty powtórzysz przy nim wszystko to, co właśnie powiedziałaś mnie. Słowo w słowo.