
Hançer! Hançer! Słyszysz mnie?! – Głos Cihana załamuje się z rozpaczy, gdy woła ją raz po raz. – Hançer, błagam, otwórz oczy. Spójrz na mnie.
Kobieta z trudem unosi powoli powieki.
– Hançer! Dzięki Bogu, całe szczęście, że nic ci nie jest. Słyszysz mnie? Wszystko w porządku? Boli cię coś? Spójrz na mnie, proszę.
– Co z…
– Ciii, jesteś już bezpieczna. Uratowałaś się, wszystko jest dobrze. Jestem tutaj, przy tobie. Obiecuję ci… daję słowo, że ten koszmar minie. Wszystko się ułoży.