
Deria rzuca się na bejzę w rezydencji Mukader. Spokojny poranek w domu Dery i szybko zamienia się w kolejną burzliwą kłótnię. Kobieta nie może już znieść bezczynności Cemila i otwarcie zarzuca mężowi, że zamiast [muzyka] troszczyć się o rodzinę przesypia całe dnie. Niespodziewana wiadomość o nowym zleceniu poprawia jednak jej humor.
Deria ma teraz inny cel. Musi dowiedzieć się dlaczego Mukader nagle zniknęła i przestała odbierać telefon. Nie czekając na zaproszenie Deria wkracza do okazałej rezydencji i już w holu pokazuje, że żadna pokojówka nie zdoła jej zatrzymać. Spotkanie z chłodną mu kadar tylko zwiększa napięcie. Lecz prawdziwa eksplozja następuje dopiero wtedy, gdy w salonie pojawia się bejza.
Jedno pogardliwe spojrzenie, kilka bolesnych słów i dawne urazy wybuchają z ogromną siłą. Bea próbuje upokorzyć Derię, wyśmiewając jej pochodzenie i brak pieniędzy. Deria nie pozostaje jej dłużna. staje w obronie Hanser i ostrzega rywalkę, by przestała niszczyć jej życie. Kiedy bejza drzwi z uczuć Hanser oraz obojętności ciana, Deria traci nad sobą panowanie.
W eleganckim salonie dochodzi do gwałtownego starcia, którego nie potrafi przerwać nawet przerażona służąca. Włosy Bey stają się bronią Deryi. Mukader traci cierpliwość, a cała rezydencja rozbrzmiewa krzykami walczących kobiet. Jednak wyrzucona z domu Deria nie zamierza odejść pokonana. Jej ostatni gest sprawia, że opuszcza rezydencję z podniesioną głową, pozostawiając Bejzę upokorzoną i oszołomioną.
Czy ostrzeżenie Deri powstrzyma Be przed kolejnym atakiem na Hanser? A może ta awura stanie się początkiem jeszcze bardziej bezwzględnej wojny? Drya wkracza do rezydencji Starci CE, którego BYZA nie zapomni. Poranek w niewielkim mieszkaniu Deryi i Cemila nie należał do spokojnych. Przez cienkie ściany niósł się jednostajny, drażniący warkot odkurzacza, który raz po raz uderzał o nogi starego stołu i wysłużonej kanapy.
W powietrzu unosił się zapach kurzu oraz mocnej herbaty pozostawionej wcześniej na kuchennym blacie. Deria, rudowłosa kobieta o wyrazistych rysach twarzy, [muzyka] energicznie przesuwała szczotkę odkurzacza po podłodze. Każdy jej ruch zdradzał rosnące rozdrażnienie. Nie sprzątała spokojnie, atakowała brud, jak gdyby to właśnie on był odpowiedzialny za wszystkie jej problemy.
Od kilku dni w domu brakowało pieniędzy. Rachunki leżały na stoliku, lodówka świeciła pustkami, a Cemil wciąż powtarzał, że wkrótce znajdzie pracę. Wkrótce było jednak słowem, którego Deria zaczynała szczerze nienawidzić. Nagle drzwi prowadzące do sypialni otworzyły się gwałtownie. Stanął w nich zaspany Cemil.
Miał rozczochrane włosy, zmiętą koszulkę i minę człowieka, któremu właśnie odebrano największy skarb. Sen. Deria krzyknął, próbując przekrzyczeć odkurzacz. [muzyka] Czy ty naprawdę musisz robić tyle hałasu od samego rana? Deria nawet na niego nie spojrzała. Wyłączyła urządzenie dopiero po chwili, bardzo powoli, jakby celowo chciała przedłużyć jego irytację.
W mieszkaniu zapadła nagła cisza. Od samego rana powtórzyła unosząc brwi. Cemil, [muzyka] jest prawie południe. Mężczyzna przetarł twarz dłonią. I co z tego? Późno się położyłem. Oczywiście, że późno się położyłeś. Siedziałeś przed telewizorem do 3:00 w nocy i oglądałeś powtórki meczów. To rzeczywiście ciężka praca.
Człowiek może się wykończyć. Nie zaczynaj znowu. Ja zaczynam. [muzyka] Deria oparła dłonie na biodrach. To ty każdego dnia zaczynasz od spania do południa. [muzyka] Potem jesz to, co znajdziesz w lodówce. Następnie wychodzisz do kawiarni i wracasz wieczorem z pustymi rękami. Nie siedzę w kawiarni dla przyjemności.
A po co? Może prowadzisz tam międzynarodowe interesy? Cemil westchnął zniecierpliwiony. Zostawiłem swój numer właścicielowi. Powiedział, że może znać kogoś, kto potrzebuje człowieka do malowania. Czekam na telefon. Zostawiłeś numer w kawiarni. Powtórzyła Deria z niedowierzaniem. Niesamowite.
Prawdziwa agencja zatrudnienia. Czy podałeś mu też swoje kwalifikacje? [muzyka] Cemil, specjalista od spania. picia herbaty i patrzenia w sufit. Przestań mnie poniżać, a [muzyka] ty przestań zachowywać się jak dziecko, które trzeba utrzymywać. Twarz Cemila stężała. Przecież szukam pracy. Gdzie? We śnie. Powiedziałem ci, że czekam na zlecenie.
A ja czekam na cud. Odparła ostro. Czekam, aż któregoś ranka sam wstaniesz, [muzyka] zanim cię obudzi odkurzacz. Czekam, aż przyniesiesz do domu pieniądze. Czekam, aż nie będę musiała myśleć, czy starczy nam na jedzenie i opłaty. Cemil odwrócił wzrok. [muzyka] Wiedział, że część jej słów była prawdziwa, jednak duma nie pozwalała mu tego przyznać.
Ty też nie przynosisz fortuny. Mruknął. Deria momentalnie znieruchomiała. Co powiedziałeś? Nic. Nie powtórz. Skoro jesteś taki odważny, powiedz to jeszcze raz. Powiedziałem tylko, że oboje mamy problemy. Oboje. Deria uderzyła dłonią w oparcie kanapy. To ja próbuję utrzymać ten dom w całości.
To ja rozmawiam z właścicielem mieszkania, kiedy spóźniamy się z czynszem. To ja tłumaczę w sklepie, że zapłacę później. To ja martwię się o wszystko, podczas gdy ty przewracasz się z boku na bok. Nie chciałem, żeby tak wyszło, ale tak wyszło i zawsze to ja muszę zbierać kawałki. Deria odwróciła się od męża. Przez chwilę wyglądała tak, jakby miała wybuchnąć płaczem, [muzyka] lecz szybko zacisnęła usta.
Nie zamierzała pokazywać słabości. Nie przy Cemilu, podeszła do stołu, na którym leżał jej telefon. Od wczoraj próbowała skontaktować się z Mukader. Starsza kobieta nie odpowiadała, a jej numer pozostawał niedostępny. Deria miała coraz gorsze przeczucia. Wybrała numer ponownie i przyłożyła telefon do ucha. Po kilku sekundach usłyszała automatyczny komunikat informujący, że abonent jest poza zasięgiem lub ma wyłączony telefon.
Deria zmarszczyła czoło. Znowu to samo. Co? [muzyka] Zapytał Cemil. Mukader od wczoraj nie mogę się do niej dodzwonić. Może nie chcę z tobą rozmawiać. Deria przeszyła go ostrym spojrzeniem. Bardzo zabawne. Mówię tylko, że to możliwe. Jej telefon nigdy nie jest wyłączony. Ta kobieta nawet podczas snu trzyma go obok poduszki.
Coś tu nie pasuje. Może zgubiła telefon. Mukader? Ona prędzej zgubi człowieka niż telefon. Deria spróbowała zadzwonić jeszcze raz, ale rezultat był identyczny. Najpierw Jonka zaczęła zachowywać się dziwnie, a teraz telefon mu kader jest niedostępny. Powiedziała bardziej do siebie niż do męża. To nie może być przypadek.
Co ma do tego Jonka? Nie wiem, ale zamierzam się dowiedzieć. Deria, nie wtrącaj się w ich sprawy. Kobieta prychnęła. Wszyscy zawsze mówią mi, żebym się nie wtrącała, a potem okazuje się, że gdybym się nie wtrąciła, połowa z nich skończyłaby na ulicy albo w więzieniu. To nie twoja rodzina. Hanser jest mi bliska, a Mukader? Mukader jest jak zamknięta skrzynia pełna jadowitych węży.
Nigdy nie wiadomo, który wyskoczy pierwszy. Właśnie dlatego trzeba mieć ją na oku. Cemil pokręcił głową. Nie wpuszczą cię do rezydencji mnie. Deria uniosła brodę z urażoną dumą. Gdy chce gdzieś wejść, drzwi same zaczynają się bać. W tej samej chwili telefon Cemila zadzwonił. Mężczyzna spojrzał na ekran, a jego zaspana twarz natychmiast się ożywiła.
To może być w sprawie pracy. Deria skrzyżowała ręce na piersi i obserwowała go uważnie. Odbierz, zanim twoja kariera się rozmyśli. Cemil odebrał połączenie. Halo. Tak, [muzyka] to ja. Tak, zostawiłem numer. Oczywiście, że mam doświadczenie. Malowałem mieszkania, sklepy, biura. Duży supermarket. Tak, dam sobie radę.
Kiedy mam przyjechać? Deria przysunęła się bliżej, próbując usłyszeć głos rozmówcy. Dzisiaj mogę być za godzinę. Dobrze, proszę przesłać adres. Cemil rozłączył się i spojrzał na żonę z triumfem. Widzisz, mówiłem, że zadzwonią. Dostałeś pracę? Zlecenie na malowanie zaplecza w dużym supermarkecie. Jeśli będą zadowoleni, być może dadzą mi kolejne pomieszczenia.
Ile zapłacą? Deria. Nie pytam, czy właściciel ma ładne oczy. Pytam ile zapłacą. Cemil wymienił kwotę. Oczy Deryi natychmiast rozbłysły. [muzyka] To już coś. Przynajmniej przez kilka dni nie będziemy musieli gotować zupy z powietrza. Słyszałaś? Znalazłem pracę. Jedno zlecenie nie czyni z ciebie jeszcze biznesmena, ale to dobry początek.
Cemil uśmiechnął się mimo uszczypliwości. Szybko zniknął w sypialni, by się przebrać. Kilka minut później wyszedł gotowy do pracy z torbą przewieszoną przez ramię. Nie czekaj z obiadem. Powiedział najpierw zarób na ten obiad. Deria, idź już i nie zepsuj tego. Gdy drzwi zamknęły się zacemiłem, Deria spojrzała na swój telefon.
Dobry humor spowodowany wiadomością o pieniądzach mieszał się w niej z niepokojem dotyczącym mu kader. Po chwili podjęła decyzję, założyła płaszcz, poprawiła włosy przed lustrem i sięgnęła po torebkę. Skoro góra nie odpowiada na telefon, Deria sama pójdzie do góry. oznajmiła własnemu odbiciu. Nie wiedziała jeszcze, że jej wizyta zamieni spokojny poranek w rezydencji w prawdziwe pole bitwy.
Nieproszony gość, okazała rezydencja wyglądała tego dnia wyjątkowo spokojnie. Jej jasna fasada lśniła w porannym słońcu, a starannie przycięte krzewy otaczające podjazd sprawiały wrażenie, jakby nawet natura musiała podporządkować się zasadom panującym w tym domu. Deria wysiadła z samochodu i spojrzała na budynek.
Tyle okien, tyle pokoi, a w środku jeszcze więcej tajemnic. Mruknęła. Podeszła do drzwi i nacisnęła dzwonek. Nie zrobiła tego raz. naciskała przycisk tak długo, aż w środku rozległy się szybkie kroki. Drzwi otworzyła młoda pokojówka, ubrana w białą bluzkę i czarną spódnicę. Słucham. Przyszłam do muer. Pokojówka zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów.
Czy pani była umówiona? Ja nie muszę się umawiać. Pani Mukader nie przyjmuje gości. Doskonale. W takim razie przyjmie mnie jako problem. Deria zrobiła krok naprzód, lecz pokojówka zagrodziła jej drogę. Proszę zaczekać na zewnątrz. Zapytam czy pani Mukader zgodzi się panią zobaczyć. Próbuję się do niej dodzwonić od wczoraj.
To nie moja sprawa. W takim razie zejdź mi z drogi. Pokojówka nie ustąpiła. Takie osoby nie mogą już swobodnie wchodzić do tego domu. Na twarzy Deryi pojawiło się ostrzegawcze napięcie. Jakie osoby? Ludzie z marginesu, którzy przychodzili tutaj tylko po pieniądze i wywoływali awantury. Tamte czasy się skończyły.
Przez krótką chwilę w holu zapanowała cisza. Deria powoli zdjęła okulary przeciwsłoneczne. Posłuchaj mnie uważnie, dziewczyno. Masz na sobie białą bluzkę, czarną spódnicę i minę księżniczki, ale nadal otwierasz drzwi na cudze polecenie. Nie zapominaj, gdzie jest twoje miejsce. Nie pozwolę się obrażać, a ja nie pozwolę, żeby służąca decydowała, czy mogę rozmawiać z właścicielką tego domu.
Proszę natychmiast wyjść. Deria odsunęła ją ramieniem. Sama wyjdę, kiedy skończę. Pokojówka próbowała ponownie ją zatrzymać, lecz Deria ruszyła przez hol z taką pewnością siebie, jakby rezydencja od zawsze należała do niej. Proszę pani, nie wolno tam wchodzić. Krzycz głośniej. Rzuciła Deria bez odwracania się.
Może Mukader wreszcie usłyszy, że przyszłam spotkanie z MKDR. Mukader siedziała na eleganckiej kanapie w przestronnym salonie. Na niskim stoliku leżała gazeta, a obok niej znajdowała się porcelanowa filiżanka. Starsza kobieta wyglądała na spokojną, lecz spokój ten był pozorny. Gdy ujrzała wchodzącą Derię, jej twarz natychmiast stężała.
Co ty tutaj robisz? Deria rozejrzała się po salonie. Jak widzisz, przyszłam w odwiedziny. Nie zapraszałam cię. Próbowałam zadzwonić wielokrotnie. To nie znaczy, że możesz wtargnąć do mojego domu. Gdybyś odebrała, nie musiałabym wchodzić bez zaproszenia. Mukader odłożyła gazetę. Nie łączą nas już żadne interesy.
Interesy to nie wszystko. W twoim przypadku są wszystkim. Deria uśmiechnęła się bez cienia wesołości. Martwiłam się o ciebie. Ty o mnie. Nie pochlebiaj sobie. Martwiłam się, że coś kombinujesz. Mukader zmrużyła oczy. Powinnaś bardziej uważać na słowa. Od wczoraj twój telefon jest wyłączony. Jonka też zachowuje się podejrzanie.
Chciałam sprawdzić co się dzieje. Zgubiłam telefon. Ty zgubiłaś telefon? Czy to aż tak niezwykłe? Bardziej uwierzyłabym, że zgubiłaś sumienie. Zresztą ono od dawna jest nie do odnalezienia. Młoda pokojówka wbiegła do salonu. Pani Mukader, próbowałam ją zatrzymać, ale Mukader uniosła dłoń, nakazując jej milczenie. Przynieś wodę.
Deria usiadła bez zaproszenia w fotelu naprzeciwko Mukader. Wodę przyszłam taki kawał drogi, a ty częstujesz mnie wodą. Nie planuję zatrzymywać cię długo. W takim razie kawa mocna, bez cukru. Zachowujesz się tak, jakbyś była tutaj mile widziana. Nigdzie nie muszę być mile widziana, żeby czuć się swobodnie. Pokojówka wróciła ze szklanką wody.
Postawiła ją przed Derią z wyraźną niechęcią. Deria spojrzała najpierw na szklankę, potem na dziewczynę. Powiedziałam kawa. Pani Mukader poleciła przynieść wodę. Czy wyglądam jakbym mdlała? Mukader westchnęła. Przygotuj jej kawę, może wtedy szybciej stąd wyjdzie i coś słodkiego. Dodała Deria. Nie przesadzaj.
Sama kawa podnosi mi ciśnienie, a widok niektórych osób już zrobił swoje. Mukader zachowała chłodną twarz, lecz jej palce zacisnęły się na oparciu kanapy. Doskonale wiedziała, że Deria nie przyszła jedynie z powodu wyłączonego telefonu. Ta kobieta zawsze czegoś szukała. Informacji, pieniędzy albo okazji do awantury.
Tym razem znalazła wszystkie trzy. Wejście bezy z korytarza dobiegł odgłos szybkich kroków. Chwilę później do salonu weszła beza. Miała na sobie kurtkę w panterkę, a jej twarz wyrażała irytację jeszcze zanim zauważyła gościa. Kiedy zobaczyła Derię, zatrzymała się jak rażona piorunem. Co ona tutaj robi? Deria odwróciła głowę. Dzień dobry również tobie.
Kto ją wpuścił? Sama weszłam. Drzwi były większe od waszej odwagi, ale jakoś sobie poradziłam. Bejza spojrzała na Mukader. Dlaczego pozwalasz jej tutaj siedzieć? Nie pozwalam. Odparła chłodno Mukader. Próbuję sprawić, żeby wyszła. W takim razie jej pomogę. Be stanęła przed Derią. Wstawaj. [muzyka] Przepraszam.
Powiedziałam, żebyś wstała i wyniosła się z tego domu. Deria spojrzała na nią z dołu, nie okazując najmniejszego strachu. Uważaj dziecko. Twój język biegnie szybciej niż rozum. Nie nazywaj mnie dzieckiem. To przestań zachowywać się jak rozpieszczona dziewczynka. Przyszłaś po pieniądze, prawda? Zadrwiła bejza. Odkąd odcięto ci dopływ gotówki, pewnie nie masz za co kupić nawet chleba.
Deria powoli podniosła się z fotela. Nie zadzieraj ze mną, bo co mi zrobisz? Możesz się przekonać. Och, bardzo się boję. Pęknięta Deria z dolnej dzielnicy przyszła straszyć ludzi w rezydencji. Młoda pokojówka odsunęła się kilka kroków. Napięcie stało się niemal namacalne. Deria zrobiła krok w stronę Bejzy. Powtórz to, pęknięta Deria.
Powiedziała Bejza wyraźnie. Kobieta, która wpycha nos w cudze życie, bo jej własne jest zbyt żałosne. Przynajmniej mam własne życie. Ty istniejesz tylko jako dodatek do ludzi, którzy cię tolerują. Bejza zacisnęła usta. Jestem częścią tej rodziny. Jesteś szwagierką bez oparcia, która ubiera się w drogie rzeczy i myśli, że dzięki temu nabiera wartości.
Ty nawet nie wiesz, co oznacza wartość, a ty [muzyka] nie wiesz, co oznacza godność. Godność? Bejza roześmiała się pogardliwie. Przyszłaś tutaj bez zaproszenia, obraziłaś służbę i rozsiadłaś się jak właścicielka. Naprawdę chcesz mówić o godności? Przyszłam, bo nie ufam ludziom takim jak wy.
[muzyka] To wyjdź i więcej nie wracaj. Deria pochyliła się lekko w jej stronę. Najpierw mnie wysłuchasz. Trzymaj się z daleka od Hanser. Na dźwięk imienia Hanser twarz Beiszy zmieniła się. Jej pogardliwy uśmiech stał się jeszcze bardziej jadowity. Więc o to chodzi. Przyszłaś bronić swojej biednej przyjaciółki. Ona nie jest biedna. jest silniejsza niż wszystkim się wydaje.
W takim razie nie potrzebuję twojej pomocy. Potrzebuję ochrony przed kobietami, które zatruwają wszystko, czego dotkną. Mówisz o sobie? Mówię o tobie, Bejza. Przestań mieszać się w jej małżeństwo. Przestań nastawiać ludzi przeciwko niej i nie próbuj niszczyć jej życia, bo gorzko tego pożałujesz. Bejza uniosła brwi.
Grozisz mi w moim własnym domu? To nie jest twój dom. Jesteś tutaj tylko gościem, który zapomniał, kiedy powinien wyjść. Hanser nie potrzebuje obrony, ponieważ dla ciana i tak nie ma żadnego znaczenia. Deria [muzyka] drgnęła. Uważaj, to prawda boli najbardziej, prawda? Kontynuowała beza. Cion traktuje ją jak powietrze. Przechodzi obok niej i nawet nie zauważa, że istnieje.
Zamknij się. Ona może płakać, błagać i robić z siebie ofiarę, ale to niczego nie zmieni. Co nigdy nie będzie jej kochał tak, jak ona tego pragnie. Powiedziałam, zamknij się. A może jesteś zła? Bo nawet ty widzisz, że Hanser przegrała? W oczach Deri pojawił się gniew. Nie chodziło już o nią. Bea uderzyła w osobę, którą Deria uważała za bezbronną wobec intryg tej rodziny.
Nie wypowiadaj jej imienia tym brudnym językiem. Bej zaprychnęła. Co zrobisz? Znowu zaczniesz krzyczeć jak przekupka na bazarze? Deria, wystarczy. Odezwała się mu kader. Żadna z kobiet jej nie słuchała. Wynoś się stąd. powiedziała Bea wskazując drzwi. Wracaj do swojej dzielnicy i zajmij się swoim bezużytecznym mężem.
To było o jedno zdanie za dużo. Deria rzuciła się na nią bez ostrzeżenia. Bejeza zdążyła jedynie krzyknąć, zanim Deria chwyciła ją za ramiona i z impetem popchnęła na kanapę. Młoda kobieta upadła na poduszki, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia. Zwariowałaś? Dopiero teraz zobaczysz jak wygląda szaleństwo.
Deria chwyciła Bejzę za włosy. Puść mnie! Wrzasnęła Bea próbując odepchnąć jej ręce. Mukader, zrób coś. Deria pociągnęła mocniej. Jeszcze raz obrazisz Hanser, a wyrwę ci wszystkie włosy. Pomocy. Młoda pokojówka rzuciła się, żeby je rozdzielić. Proszę pani, niech pani ją puści. Odsuń się. Krzyknęła Deria. Ona mnie zabije. Lamentowała beza.
Nie przesadzaj. Na razie tylko uczę cię dobrych manier. Beja zaszarpała się, próbując uwolnić. Jej kurtka zsunęła się z ramienia, włosy opadły na twarz, a pewność siebie zniknęła bez śladu. Puść moje [muzyka] włosy. Najpierw przeproś. Nigdy. W takim razie będziesz jutro czesać się peruką. Pokojówka ponownie próbowała złapać Derię za ramiona, ale została odepchnięta.
Mukader obserwowała wszystko z rosnącym gniewem. Dość. krzyknęła w końcu. Jej głos przeciął salon jak uderzenie bata. Deria zatrzymała się, wciąż trzymając bejzę za włosy. Mukader podniosła się z kanapy. Natychmiast ją puść. Sama zaczęła. Nie interesuje mnie, kto zaczął. To mój dom i nie pozwolę urządzać tutaj ulicznych bójek. Powiedz to jej. Wynoś się, Deria.
Z przyjemnością. Deria puściła włosy bejzy. Ta natychmiast odsunęła się na drugi koniec kanapy i zaczęła poprawiać fryzurę, ciężko oddychając. Ta kobieta jest szalona. Krzyknęła. Deria wygładziła płaszcz, jakby przed chwilą nie brała udziału w bójce. Szalona. Jeszcze nawet nie zaczęłam. Wynoś się. Powtórzyła mu kader.
Deria zwróciła się do pokojówki. Podaj mi torebkę. Dziewczyna patrzyła na nią z niedowierzaniem. Sama ją sobie weź. Deria zmrużyła oczy. Podaj mi torebkę. Pokojówka niechętnie sięgnęła po pozostawioną obok fotela rzecz i podała ją właścicielce. Widzisz powiedziała Deria. Potrafisz być pomocna kiedy się [muzyka] postarasz.
Kawa na pożegnanie. W tym momencie do salonu weszła Fadaj. Starsza pracownica niosła na tacy małą filiżankę kawy. Nie wiedziała jeszcze co się wydarzyło. Dlatego na widok rozczochranej bejzy, zdenerwowanej pokojówki i stojącej pośrodku salonu Deryi zatrzymała się zaskoczona. Kawa dla pani Deryi powiedziała niepewnie.
Deria odwróciła się w jej stronę. Nareszcie. Już myślałam, że ziarna sprowadzacie prosto z Brazylii. Nie będziesz teraz piła kawy. Powiedziała mu kader. Zamówiłam ją. Nie lubię marnować. Deria podeszła do tacy i wzięła filiżankę. Uniosła ją do ust, cały czas patrząc na Bea siedziała na kanapie z pobladłą twarzą. Jedną ręką dotykała obolałej skóry głowy, a drugą poprawiała kurtkę.
Deria wypiła niewielki łyk. Przez sekundę trzymała kawę w ustach, po czym skrzywiła się i wypluła ją z powrotem do filiżanki. Okropna. Fadajm otworzyła usta ze zdumienia, ale ja przygotowałam ją tak jak zawsze. Może kawa jest dobra stwierdziła Deria. Tylko atmosfera w tym domu pozostawia gorzki smak. Postawiła filiżankę na tacy i posłała bezie lodowate spojrzenie.
Zapamiętaj moje słowa. Trzymaj się z daleka od Hanser. Następnym razem nie skończy się na zepsutej fryzure. Grozisz mi przy wszystkich. Zawołała Bea. Nie ostrzegam cię przy świadkach, żeby później nie było nieporozumień. Deria zarzuciła torebkę na ramię, uniosła głowę i ruszyła w stronę wyjścia.
Młoda pokojówka odsunęła się, tym razem nie próbując jej zatrzymywać. I nauczcie się parzyć kawę! Rzuciła Deria, zanim zniknęła w korytarzu. Po chwili rozległ się odgłos zamykanych drzwi. W salonie zapadła ciężka cisza. Bejza spojrzała na mu kadar z niedowierzaniem. Zamierzasz tak po prostu pozwolić jej odejść? Mukader spokojnie usiadła na kanapie.
A co mam zrobić? Gonić ją po ulicy? Ona mnie zaatakowała. A ty ją sprowokowałaś. Stajesz po jej stronie? Nie stoję po niczyjej stronie. Po prostu wiem, że Deria nie rzuca się na ludzi bez powodu. Nazwała mnie nikim. Ty nazwałaś ją pękniętą kobietą z dolnej dzielnicy, bo nią jest Mukader spojrzała na nią ostrzegawczo.
I właśnie dlatego skończyłaś z jej ręką we włosach. Czasami dobrze jest wiedzieć, kiedy przestać mówić. Bea nie mogła uwierzyć w jej spokój. To wszystko nie wezwiesz policji, nie każesz jej zapłacić. Policja oznacza pytania, zamieszanie i plotki. [muzyka] Nie potrzebujemy kolejnego skandalu. A moja godność Mukader uniosła filiżankę, lecz zauważyła, że kawa już wystygła.
Godność nie polega na tym, kto wygra bójkę. [muzyka] Polega na tym, kto nie daje się do niej sprowokować. Bea poderwała się z kanapy. Łatwo ci mówić. To nie ciebie ciągnęła za włosy. Gdybyś używała głowy do myślenia, zamiast wystawiać ją na atak, nic by się nie wydarzyło. Nie zamierzam tego zapomnieć. W to akurat wierzę.
Mukader zwróciła się do Fadajm, która wciąż stała stacą. Przygotuj mi świeżą kawę. Oczywiście dobrą kawę. Podkreśliła mu kader. I przynieś lokum. Fadaj skinęła głową i szybko opuściła salon. Bej zapatrzyła na starszą kobietę z oburzeniem. Po tym wszystkim masz ochotę na lokum. Mukader wzięła gazetę do ręki. Nie pozwolę, aby nieproszony gość zepsuł mi cały dzień.
Bej zastała jeszcze przez chwilę, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. Wreszcie odwróciła się i wybiegła z salonu. Mukader została sama. Na jej twarzy nie było już jednak takiego spokoju, jaki pokazywała innym. Spojrzała w stronę drzwi, przez które wyszła Deria. Deria była impulsywna, hałaśliwa i nieprzewidywalna, ale czasami jej podejrzenia okazywały się niebezpiecznie trafne.
Pytania o zaginiony telefon i jące nie były przypadkowe. Mukader zacisnęła palce na brzegu gazety. Ta kobieta zawsze pojawia się w najgorszym momencie. Wyszeptała. Drya a odchodzi jak zwyciężczyni. Tymczasem Deria wyszła przed rezydencję z uniesioną głową. Chłodne powietrze uderzyło ją w twarz, ale nie ostudziło emocji.
Zatrzymała się na schodach i spojrzała na okna domu. Serce wciąż biło jej szybko. Dłonie lekko drżały po szarpaninie. Jednak na jej twarzy widniał triumfalny uśmiech. nie żałowała ani jednego słowa. Beja potrzebowała lekcji. A Deria była przekonana, że właśnie jej jej udzieliła. Wyciągnęła telefon i sprawdziła ekran.
Nie było żadnych nowych połączeń. Przez chwilę zastanawiała się, czy zadzwonić do Hanser i opowiedzieć jej o całym zajściu. Ostatecznie schowała telefon do torebki. Nie musi wiedzieć wszystkiego. Powiedziała do siebie. Wystarczy, że ja wiem, kto próbuje ją skrzywdzić. Ruszyła w stronę samochodu. Po kilku krokach zatrzymała się i ponownie spojrzała na rezydencję.
Coś w zachowaniu mu kader nie dawało jej spokoju. Starsza kobieta twierdziła, że zgubiła telefon, ale odpowiedziała zbyt szybko. Nie wyglądała na zaskoczoną pytaniem o jące. Przeciwnie, zachowywała się tak, jakby od początku obawiała się, że Deria poruszy ten temat. Możesz udawać spokój. Mukader mruknęła. Ale coś ukrywasz, a ja dowiem się co.
Wsiadła do samochodu i zamknęła drzwi. W rezydencji pozostały urażona bejza, milcząca mu kader oraz służba, która jeszcze długo miała opowiadać o niezwykłym gościu. Deria natomiast odjechała z poczuciem zwycięstwa, nie zdając sobie sprawy, że jej ostrzeżenie może sprowokować Bejze do jeszcze bardziej niebezpiecznego działania.
Boza nie należała do kobiet, które zapominały upokorzenie. Siedząc samotnie w swoim pokoju, patrzyła w lustro i delikatnie rozczesywała splątane włosy. Jej oczy płonęły gniewem. Myślisz, że wygrałaś, Deria? Wyszeptała do swojego odbicia. Zobaczymy, która z nas będzie śmiała się ostatnia.
W tej samej chwili na ekranie jej telefonu pojawiła się wiadomość od nieznanego numeru. Bejaza przeczytała ją, a jej gniew ustąpił miejsca zaskoczeniu. Po chwili na jej ustach pojawił się powolny, niepokojący uśmiech. Być może Deria miała rację, ostrzegając ją, by trzymała się z daleka od Hanser, ale Bea nie zamierzała się wycofać. Przeciwnie, postanowiła uderzyć tam, gdzie Hanser zaboli najbardziej.
Plansza końcowa. Historia kończyła się spokojnym, romantycznym obrazem Hanser i Ciana. Stali blisko siebie, jakby cały świat poza nimi nie miał znaczenia. Ich spojrzenia zdradzały uczucie, którego żadne z nich nie potrafiło jeszcze wyrazić wprost. Jednak za tą pozornie spokojną fotografią kryły się tajemnice, zazdrość i intrygi.
Deria właśnie rozpoczęła otwartą wojnę z Beą. Mukader ukrywała prawdę o zaginionym telefonie. Bej zaplanowała zemstę, a Hanser i C nie mieli pojęcia, że nad ich uczuciem zbierają się kolejne ciemne chmury. Jedno było pewne. Starcie w rezydencji nie zakończyło konfliktu. Ono dopiero go rozpoczęło