
Czy wy przeżyliście całą tę hańbę dla absolutnego niczego? – rzuca z wściekłością Cemil. – Ha? Przychodziłem do ciebie, błagałem, żebyś oddał mi siostrę. Skoro miałeś wyrzucić Hançer za drzwi, gdy tylko minie ci zapał… to dlaczego nie pozwoliłeś jej odejść ze mną z podniesioną głową, co? No odpowiedz mi! Dlaczego nie oddałeś mi wtedy siostry?
– Co tu się w ogóle dzieje? – wtrąca się zdezorientowana Beyza.
– Przez ciebie moja własna siostra odwróciła się ode mnie. Stanąłeś między nami – krzyczy Cemil, ignorując kobietę. – Doprowadziłeś do tego, że nie mogłem nawet wyciągnąć ramion do rodzonej krwi. Niech cię szlag trafi!
– Ach, już wystarczy! – przerywa mu Beyza, podnosząc głos. – Waż słowa! Czy twoja siostra jest zupełnie bez winy?
– Zamknij się!
– Czy to, co mówię, to kłamstwo, co? – pyta wyzywająco Beyza.
– To prawda! Moja siostra też popełniła błąd! – przyznaje ze smutkiem Cemil. – Ale gdybyś nas zostawił, jako rodzeństwo rozwiązalibyśmy to sami, wspierając się nawzajem! Otarli zranione serca! Ty nam to odebrałeś, Cihanie Develioglu. Jaki z ciebie w ogóle człowiek?
– Nie chciałem, żeby to się tak skończyło, bracie Cemilu – tłumaczy spokojnie Cihan.
– Gryzłem się w język tylko dlatego, że wisiałem ci życie, ale ty mnie po prostu zabiłeś – odpowiada z goryczą Cemil. – Zabiłeś mnie swoją rzekomą litością. Skoro nie mam już u ciebie żadnego długu… to nie licz na moje wybaczenie.
– Nie zostawię Hançer w trudnej sytuacji materialnej – zapewnia Cihan. – Zapewnię jej wszystko, czego tylko będzie potrzebować, pokryję każdy wydatek.
– No tak, teraz już jasno widać ich prawdziwe intencje – drwi głośno Beyza. – Chcą po prostu wyciągnąć stąd jak najwięcej pieniędzy, zanim całkowicie znikną.
– Tfu na ciebie! – rzuca z obrzydzeniem Cemil. – Wciąż macie czelność bezwstydnie prawić o pieniądzach. Twoja żona wcale nie mieszka w moim domu. Dowiedziałem się o wszystkim przypadkiem, przechodząc obok. Przyszedłem zapytać, gdzie podziewa się Hançer.
– Nie wiem – odpowiada krótko Cihan.
– Nie wiesz nawet, gdzie jest kobieta, z którą wciąż masz ślub? – pyta z niedowierzaniem Cemil. – Niech przepadnie cała wasza fortuna i ten wasz nędzny przepych. Żal mi ciebie.