
Jaki jest twój warunek? – pyta chłodno Cihan.
– Gdy tylko weźmiemy rozwód, ożenisz się z Beyzą – odpowiada bez wahania Hançer.
– Co? Nigdy nie zrobię czegoś takiego. Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, co mówisz? Kompletnie mnie nie znasz.
– To po co my w ogóle znosimy ten cały ból, Cihan? Po co zmuszamy nasze serca do takiego cierpienia? Skoro to dziecko ma dorastać bez ojca, to jaki sens ma nasze poświęcenie? Mój warunek w zamian za twój. Jeśli go zaakceptujesz, natychmiast podpiszę dokumenty.
– To nie jest żaden warunek, to czysta zniewaga! – krzyczy Cihan. – Dlaczego w ogóle odszedłem od ciebie, Hançer? Żeby wrócić do byłei żony? Miałem ku temu mnóstwo okazji!
– W tym momencie ani ty, ani ja się nie liczymy, Cihan! – przerywa mu Hançer. – Jedynym powodem, dla którego znaleźliśmy się w tym miejscu, jesteś ty sam!
– Zgodziłem się na to rozstanie tylko dlatego, że cierpiałaś.
– Teraz najważniejsze jest to, żeby to dziecko dorastało razem ze swoją matką i ojcem, Cihan! Żeby było częścią prawdziwej rodziny!
– Jakiej rodziny? – rzuca z goryczą Cihan. – W moim życiu jest teraz miejsce wyłącznie dla mojego dziecka. Nie będzie żadnego szczęśliwego obrazka rodzinnego, jaki sobie tam uroiłaś w głowie.
– Będzie, musisz to zrobić – nalega Hançer. – Zobacz, kiedy poczujesz smak ojcostwa, kiedy weźmiesz swoje dziecko na ręce, uwierz mi, że ani ja, ani nic innego nie będzie miało już żadnego znaczenia. Właśnie tego dnia wygrasz walkę z własnym sumieniem. Czy to nie jest tego warte?
– Chcę od ciebie tylko jednej rzeczy – mówi zrezygnowany Cihan. – Podpisz tutaj dokumenty i idź, a całą resztą zajmę się sam.
– Zgodziłam się wyrwać serce z piersi tylko po to, żeby nie nosić na swoich barkach grzechu wobec dziecka, Cihan – wyznaje ze smutkiem Hançer. – Od teraz to poświęcenie musi być czegoś warte. Inaczej poczuję się po prostu wykorzystana.
– Hançer, czy ty w ogóle rozumiesz, co mówisz? Nie wiesz, jak ogromne znaczenie masz w moim życiu?
– Masz więc idealną okazję, żeby mi to udowodnić – odpowiada twardo dziewczyna. – Przyjmij mój warunek.
– Nie potrafię – szepcze Cihan.
– Skoro no potrafisz tego zaakceptować, to ja również nie złożę tego podpisu.