
Nie wiem nawet, co mam powiedzieć… Bardzo pana przepraszam – mówi cicho Hançer do Meliha. – Przeze mnie znalazł się pan w samym środku tej niedorzecznej awantury.
– Proszę się mną zupełnie nie przejmować – odpowiada spokojnie kierowca, skupiając wzrok na drodze. – Wasze prywatne sprawy w ogóle mnie nie interesują. Moja reakcja wynikała wyłącznie z zachowania pana Cihana wobec pani. – Kiedy potraktował panią w tak brutalny sposób, nie mogłem po prostu stać z boku i bezczynnie się przyglądać – dodaje po chwili.
– Dziękuję.
– Proszę już nie płakać, to wystarczy. Zupełnie się pani wykończy. Rozumiem, że pani sytuacja jest niezwykle trudna. Ale proszę mi wierzyć, dla pana Cihana to również jest potężny cios. Czy dla mężczyzny istnieje w ogóle coś bolesnego niż świadomość, że ukochana kobieta bezpowrotnie wymyka mu się z rąk? Sam nie wiem, czy można przeżyć coś gorszego – podsumowuje smutno.
– Gdyby tylko wszystko potoczyło się inaczej… – wzdycha Hançer, patrząc przed siebie. – Nie miałam już żadnego innego wyjścia.