
Nie bądź uparta, Hançer. Powiedz, że wyciągnęłaś lekcję z tego, co nas spotkało. Powiedz mi, że nie pójdziesz więcej sprzątać.
– Mam swoje życie i ty do niego nie należysz.
– A do kogo należy? Jeśli ja do niego nie należę, to do kogo?
– Cihan, puść mnie w tej chwili. Ranisz moje ramię.
– Nie puszczę! Dokąd pójdziesz? Do kogo pójdziesz?
– Cihan, puść mnie! Co ty robisz? Ręka mnie boli, proszę!
– Co tu się dzieje? Zostaw tę kobietę! – policjant interweniuje.
– Odsuń się! Rozmawiamy przecież. Odpowiedz mi! Co ty sobie myślisz? Masz kogoś innego? Dlaczego milczysz? Odpowiedz mi! Coś się stało? Hançer! Powiedz coś wreszcie!
Wystarczy, odsuń się! Zostaw ją! Daj spokój tej kobiecie! Nie słyszysz mnie? Odpowiedz mi wreszcie! Puść!
– Co tu się dzieje? Co to za hałas? – pyta nagle komisarz.
– Panie komisarzu, ten mężczyzna trzymał kobietę za ramię i nią szarpał. Ostrzegałem go, ale nie przestawał. Musiałem użyć siły.