Weszła do środka ze spuszczoną głową, jakby każdy kolejny krok odbierał jej resztki sił. W dłoniach ściskała dokumenty, które jeszcze kilka godzin wcześniej miały być dowodem na to, że potrafiła pokonać własny strach i niewiedzę.

Teraz wydawały się zupełnie bez znaczenia.

Engin siedział za biurkiem. Kiedy tylko zobaczył jej twarz, natychmiast odłożył długopis. W jego spojrzeniu pojawił się niepokój.

— Hancer? — zapytał łagodnie. — Co się stało? Co powiedział ci Cihan?

Dziewczyna usiadła naprzeciwko niego.

Nie opadła na fotel gwałtownie. Raczej osunęła się na niego powoli, jak ktoś, kto zbyt długo udawał, że jeszcze ma siłę. Przez chwilę patrzyła na własne dłonie, nerwowo splecione na kolanach.

— To nie chodzi o Cihana — powiedziała cicho. — Chodzi o fundację.

Engin zmarszczył brwi.

— O fundację? Co masz na myśli?

Hancer przełknęła ślinę. Bardzo starała się mówić spokojnie, ale głos mimo wszystko jej zadrżał.

— Darczyńcy wycofują wsparcie. Jeden po drugim. Cihan powiedział, że jeśli nic się nie zmieni, fundacja zostanie zamknięta.

Engin przez moment milczał.

W jego oczach pojawiło się niedowierzanie, a zaraz po nim gniew.

— Zamknięta? — powtórzył powoli. — Fundacja, która działa od lat, ma upaść w ciągu jednego dnia?

Hancer bezradnie rozłożyła ręce.

— Sama tego nie rozumiem. Wczoraj zostałam wybrana, a dziś wszystko zaczęło się rozpadać. Cihan twierdzi, że darczyńcy dzwonią do księgowego i informują, że nie będą już przekazywać pieniędzy. Podobno kolejne telefony wciąż przychodzą.

Engin oparł łokcie na biurku i potarł palcami brodę. Jego twarz stwardniała.

— Akurat wtedy, gdy objęłaś stanowisko — powiedział chłodno. — Co za niezwykły zbieg okoliczności.

Hancer podniosła na niego zmęczone oczy.

Był w nich lęk, ale też rozpaczliwa determinacja.

— Cihan powiedział, że firma może utrzymać fundację tylko do końca miesiąca. Dał mi jasno do zrozumienia, że później mam radzić sobie sama. Enginie, jak ja mam to zrobić?

Jej głos załamał się na ostatnich słowach.

— Yasemin powierzyła mi coś, co było dla niej ważne. Jeśli pozwolę, żeby jej dzieło zniknęło, nigdy sobie tego nie wybaczę.

Engin wstał tak gwałtownie, że fotel odsunął się z cichym zgrzytem.

Hancer spojrzała na niego zaskoczona.

— Dokąd idziesz?

— Porozmawiać z Cihanem.

— Enginie…

— Nie martw się — przerwał jej, ale w jego głosie nie było już dawnej łagodności. — Nie pozwolę, żeby spuścizna mojej siostry została potraktowana jak pionek w czyjejś prywatnej wojnie.

Nie czekając na odpowiedź, wyszedł z gabinetu.

Do gabinetu Cihana wpadł jak burza.

Nie zapukał.

Otworzył drzwi z takim impetem, że uderzyły o ścianę. Cihan oderwał wzrok od laptopa i spojrzał na niego lodowato.

— Enginie — powiedział chłodno. — Czy ty naprawdę zapomniałeś już, jak się wchodzi?

Prawnik zignorował jego ton.

Podszedł do biurka i zatrzymał się naprzeciwko dawnego przyjaciela.

— Jak to możliwe, że fundacja działająca od lat ma zostać zamknięta z dnia na dzień? — zapytał ostro. — I dlaczego Hancer dowiaduje się o tym tak, jakby chodziło o kolejny punkt na liście spraw do załatwienia?

Cihan powoli zamknął laptopa.

— Widzę, że zdążyła ci się poskarżyć.

— Ona się nie skarżyła — odparł Engin twardo. — Jest przerażona, bo właśnie usłyszała, że dzieło mojej siostry może przestać istnieć.

Cihan wstał.

Przez chwilę mierzyli się wzrokiem ponad biurkiem. W przestronnym gabinecie nagle zrobiło się duszno.

— Myślisz, że zrobiłem to celowo? — zapytał Cihan cicho, ale w jego głosie pobrzmiewało ostrzeżenie.

— Myślę, że firmę stać na utrzymanie tej fundacji dłużej niż przez miesiąc — odpowiedział Engin bez wahania. — Obaj dobrze o tym wiemy. A jednak dałeś Hancer termin, który brzmi bardziej jak wyrok niż szansa.

Cihan zacisnął szczękę.

— Nie znasz wszystkich szczegółów.

— Znam wystarczająco dużo. Wczoraj Hancer wygrała głosowanie. Dziś darczyńcy nagle się wycofują. I naprawdę oczekujesz, że uznam to za przypadek?

Cihan przez moment milczał.

— Nie — odparł w końcu. — Ja również nie uważam, że to przypadek.

Engin zmrużył oczy.

— W takim razie dlaczego zachowujesz się tak, jakby nic się nie stało?

Cihan odsunął się od biurka i zrobił kilka kroków w bok. Przez chwilę patrzył gdzieś w pustą przestrzeń gabinetu, jakby dopiero układał w głowie odpowiedź.

— Jest jedna osoba, która nie potrafi znieść porażki — powiedział w końcu. — Beyza.

Engin uniósł brwi.

Po chwili powoli skinął głową.

— Beyza — powtórzył. — Oczywiście. Ona nie chciała fundacji. Chciała tylko nie dopuścić do tego, żeby Hancer była tutaj. Blisko ciebie.

Cihan nie odpowiedział.

Milczenie wystarczyło.

— I co zamierzasz z tym zrobić? — naciskał Engin. — Będziesz patrzył, jak niszczy coś, co pomaga kobietom i dzieciom? Będziesz czekał, aż Hancer utonie w problemie, którego sama nie stworzyła?

— Hancer chciała zostać prezeską — odpowiedział Cihan twardo. — Teraz musi udowodnić, że potrafi nią być.

Engin spojrzał na niego z niedowierzaniem.

— To nie jest egzamin, Cihanie. To fundacja. Prawdziwi ludzie. Prawdziwe życie. Moja siostra oddała temu serce.

— Wiem, co znaczyła dla Yasemin — odparł Cihan, a w jego głosie po raz pierwszy pojawiło się coś cięższego niż gniew. — Ale wiem też, że na tej drodze zawsze będą przeszkody. Jeśli Hancer chce prowadzić fundację, musi nauczyć się walczyć. Nie tylko z papierami i tabelami. Także z ludźmi, którzy będą chcieli ją złamać.

Engin przyjrzał mu się uważnie.

— A jeśli jej się nie uda? — zapytał ciszej. — Jeśli nie zdąży? Jeśli fundacja naprawdę upadnie? Powiesz wtedy, że przynajmniej sprawdziłeś, ile Hancer jest warta?

Cihan nie odpowiedział od razu.

Usiadł z powrotem za biurkiem, jakby w ten sposób próbował zakończyć rozmowę.

— Powiedziałem Hancer wszystko, co miałem jej do powiedzenia — oznajmił chłodno. — Resztę możesz omówić z nią sam.

Engin patrzył na niego przez kilka długich sekund.

W jego twarzy nie było już prośby.

Było rozczarowanie.

— Rozumiem — powiedział w końcu. — Będziesz uparty tak długo, aż Hancer wygra tę wojnę i udowodni ci, że się myliłeś.

Cihan uniósł wzrok.

— Nazywaj to, jak chcesz.

— Dobrze — odparł Engin. — Skoro ty wybrałeś swoją stronę, ja też wybieram swoją. Będę przy Hancer do końca. Żebyś nie miał co do tego żadnych wątpliwości.

Odwrócił się i ruszył do drzwi.

Tuż przed wyjściem zatrzymał się jeszcze na moment.

— I pamiętaj jedno, Cihanie. Czasem człowiek tak bardzo chce kogoś sprawdzić, że nawet nie zauważa, kiedy sam oblewa najważniejszy egzamin.

Po tych słowach opuścił gabinet.

Cihan został sam.

Przez chwilę siedział nieruchomo, wpatrzony w zamknięte drzwi. Potem powoli przeniósł wzrok na miejsce, przy którym jeszcze niedawno pracowała Hancer.

Milczał.

Ale tym razem jego milczenie nie było spokojne.

Bo choć próbował przekonać samego siebie, że tylko wystawiał Hancer na próbę, słowa Engina zostały w gabinecie jak oskarżenie.

I po raz pierwszy Cihan musiał zapytać sam siebie, czy walcząc z Hancer, naprawdę bronił fundacji…

Czy tylko własnego zranionego serca.

Related Posts

News

News

Kobieta zostaje sama, bez ochroпy i bez pewпości, czy kiedykolwiek będzie jeszcze mogła powiedzieć Cihaпowi prawdę. Tymczasem Mυkadder wraz ze swoją słυżącą przygotowυje jedzeпie i postaпawia zaпieść…

News

News

Na chwilę zatrzymała się w progυ, jakby пie była pewпa, czy powiппa przerywać mυ pracę. Cihaп siedział za biυrkiem, pochyloпy пad dokυmeпtami, ale Siпem od razυ zaυważyła,…

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Najbliższe odciпki tυreckiego hitυ „Paппa młoda” przyпiosą widzom ogromпe emocje. Haпcer zostaпie otrυta, a Cihaп będzie żądał od byłej żoпy prawdy o dzieckυ. Z kolei Eпgiп zaczпie…

204

204

Eпgiп i Cihaп υsiedli пa kaпapie w saloпie. Przez chwilę żadeп z пich się пie odzywał. Na пiskim, okrągłym stolikυ stały filiżaпki, ale пikt пawet po пie пie sięgпął. W powietrzυ wisiało ciężkie…

Adam coraz mocniej da się Pyrkom we znaki! W 3416. odcinku „Barw szczęścia” zagubiony lokator po raz kolejny wróci do ich domu pod wpływem środków odurzających i…

204

Engin i Cihan usiedli na kanapie w salonie. Przez chwilę żaden z nich się nie odzywał. Na niskim, okrągłym stoliku stały filiżanki, ale nikt nawet po nie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *