“Mówi, że gdyby musiał, zrobiłby to jeszcze raz, bo dziecko nie zasłużyło na to, by przyjść na świat jako czyjś błąd, sekret albo wstyd.

Fadime nie potrafi przyjąć tej prawdy. W jej oczach Melich nie został bohaterem, tylko człowiekiem, który wszedł w cudzy dramat i postawił własne życie na szali. Pyta, czy naprawdę wierzy, że Cihan po poznaniu prawdy podziękuje mu za to kłamstwo. Czy naprawdę myśli, że dostanie medal za udział w oszustwie, które zraniło ojca do żywego?

Myślisz, że Cihan cię pochwali? Gdy się dowie, oszaleje.

Melich jednak trzyma się złożonej obietnicy. Nie chce powiedzieć prawdy za Hancer. Uważa, że to ona musi sama stanąć przed Cihanem i wyznać wszystko. Fadime próbuje naciskać, ale Melich stawia granicę.

Mówi, że Hancer jest dla niego jak siostra. Tak jak nie zostawiłby Ajsu samej w nieszczęściu, tak nie zostawi Hancer. Prosi matkę, by przestała ją atakować i mieszać się w tę sprawę, bo ich drogi z Hancer i tak już się rozchodzą.

A wtedy wypowiada kolejną decyzję, która dobija Fadime jeszcze mocniej.

Kiedy rozwiodę się z Hancer, ożenię się z Sinem.

Fadime jest przerażona. Dla niej to już nie tylko miłość, ale droga prosto w ogień. Sinem jest wdową po Deeliu, kobietą z rezydencji, matką Miny, częścią świata, który może ich wszystkich zmiażdżyć.

Fadime błaga syna, żeby zrezygnował, bo Mukadder nigdy im tego nie daruje. Jeśli Melich pójdzie za Sinem, ona i Ajsu stracą dach nad głową, resztki szacunku i jakiekolwiek miejsce w tej rodzinie.

Melich odpowiada, że nie boi się pracy ani odpowiedzialności. Jeśli trzeba, sam utrzyma matkę i siostrę, ale nie zamierza już żyć kłamstwem. Mówi, że decyzja zapadła i nie cofnie się nawet wtedy, jeśli ceną będzie śmierć.

Fadime próbuje go zatrzymać, ale syn ostrzega ją, że wszystko, co usłyszała, ma zostać między nimi. Jeśli zdradzi Hancer albo Sinem choć jedno słowo, może widzieć go po raz ostatni.

W tym samym czasie w ośrodku opieki rozgrywa się zupełnie inna, ale równie bolesna scena. Jonca karmi małego Cichana Gurura i przez chwilę świat milknie. Dziecko, które przez całą noc płakało i odmawiało jedzenia, wreszcie uspokaja się w jej ramionach.

Jonca patrzy na niego jak matka, która dopiero teraz naprawdę czuje ciężar własnych błędów. Gdy opiekunka mówi, że czas minął i musi zabrać dziecko, Jonca nie potrafi go oddać od razu. Tłumaczy, że trzeba jeszcze poczekać, że dziecko dopiero jadło, że może zacznie płakać.

Nie płacz, synku. Przyjdę znowu, nakarmię cię znowu.

Hancer widzi ten ból i zaczyna rozumieć, że więź Joncy z dzieckiem jest głębsza, niż wszyscy chcieli przyznać. Cihan dziękuje jej za pomoc, ale gdy Jonca odchodzi niemal jak ktoś uciekający przed własnym sumieniem, Hancer czuje niepokój.

Mówi Cihanowi, że Jonca zachowywała się tak , td4729 jakby żegnała własne dziecko. Cihan uspokaja ją. Najważniejsze jest to, że Cihan Gurur się najadł.

Hancer próbowała tylko naprawić błąd kobiety, która jako matka zawiodła najbardziej, ale ta chwila zostawia po sobie cień. Bo kiedy matka trzyma swoje dziecko, nawet jeśli cały świat nie zna prawdy, serce zawsze zdradzi więcej niż słowa.

Po wyjściu z ośrodka Hancer nie może pozbyć się niepokoju. Widziała, jak Jonca trzymała Cichana Gurura, jak nie chciała go oddać, jak obiecywała mu, że wróci i znów go nakarmi. To nie była zwykła pomoc obcej kobiety. W jej spojrzeniu było coś zbyt głębokiego, zbyt bolesnego.

Hancer zaczyna się bać, że sprowadzając Joncę do dziecka, mogła otworzyć drzwi do kolejnego problemu. Mówi Cihanowi, że Jonca zachowywała się tak, jakby chłopiec był jej własnym synem. Przypomina sobie, że przecież kiedyś, w chwili załamania, Jonca już porwała dziecko. Teraz znów była do niego przywiązana w sposób, którego nie da się lekceważyć.

Hancer przeprasza Cihana, bo chciała tylko, żeby mały przestał płakać i wreszcie się najadł. Cihan nie obwinia jej ani przez chwilę. Dla niego najważniejsze jest, że syn dostał mleko, że choć na moment jego ciało i serce się uspokoiły.

Patrzy na Hancer z czułością i mówi, że ona nie zrobiła nic złego.

Ty nie skrzywdziłaś mojego syna, Hancer. Ty próbowałaś go ocalić.

Jednak nawet te słowa nie zdejmują z niej ciężaru. Hancer wie, że ta sprawa nie skończy się na jednym karmieniu. Jonca może pomóc, ale może też pęknąć, zniknąć albo znów działać pod wpływem bólu. A Cihan nie może już więcej płacić za cudze emocje.

Tymczasem Fadime po rozmowie z Melichem wraca do rezydencji jak kobieta, której zabrano grunt spod nóg. Prawda o dziecku Hancer i Cichana już sama w sobie była ciosem, ale zapowiedź, że Melich zamierza po rozwodzie poślubić Sinem, całkowicie ją rozbiła.

Dla niej to nie miłość, lecz wejście w sam środek ognia. Sinem jest wdową po Deeliu, matką Miny, kobietą uwięzioną w świecie Mukadder. Jeśli Melich będzie chciał ją zabrać, Mukadder nigdy tego nie wybaczy.

Fadime błagała syna, żeby pomyślał o niej i Ajsu, o tym, że mogą zostać wyrzucone z rezydencji i stracić wszystko. Ale Melich był nieugięty. Powiedział, że będzie pracował, że utrzyma rodzinę i że nie zamierza już dłużej żyć w kłamstwie.

Na koniec zagroził matce, że jeśli powie cokolwiek Hancer albo Sinem, zobaczy go po raz ostatni.

Te słowa niszczą Fadime. W kuchni traci przytomność. Ajsu rzuca się do niej przerażona. Woła Asu, przynosi wodę i wodę kolońską, próbując ją ocucić. Fadime otwiera oczy, ale nie chce lekarza.

Nie chce pytań. Chce tylko wrócić do pokoju i ukryć przed światem rozpacz matki, która właśnie dowiedziała się, że jej syn gotów jest spalić własne życie, byle ocalić cudzą miłość.

W tym samym czasie Mukadder zaczyna coraz mocniej interesować się Sylą. W domu Engina udaje troskę o wnuka, ale jej oczy śledzą każdy szczegół. Pyta, kiedy Cihan Gurur wyjdzie z ośrodka. Mówi, że dziecko jest zadbane, ale dom zawsze jest domem.

Potem spogląda na Sylę i rzuca pozornie łagodną, lecz niebezpieczną radę. Mówi, że sama kiedyś się pomyliła i że nie należy wchodzić na poważną drogę, zanim wszystkiego się nie sprawdzi.

To zdanie zatruwa Engina. td4729 Gdy Mukadder wychodzi, zaczyna pytać Sylę o rodzinę, dzieciństwo, zmarłych rodziców, dziadków i pracę w ośrodku.

Syla natychmiast rozumie, że to nie są zwykłe pytania zakochanego mężczyzny. To echo słów Mukadder. Jej twarz twardnieje.

Uważasz, że jestem głupia? Idź, sprawdź moją kartotekę. Wyślij kogoś za mną jak za przestępcą.

Engin próbuje się tłumaczyć, że chce ją tylko lepiej poznać, ale Syla jest zraniona. Ona, która naprawdę zaczęła mu ufać, czuje teraz, że jedno słowo Mukadder wystarczyło, by w jego oczach pojawił się cień podejrzenia.

Po drugiej stronie tej historii Bejza wraca do Gulsum, wściekła jak raniona żmija. Oskarża ją, że wygadała Joncy, gdzie jest, przez co omal nie zginęła. Gulsum przysięga, że nic nie powiedziała, że Jonca dowiedziała się z wiadomości o dziecku zabranym do ośrodka.

Bejza jej nie wierzy. Leży z obolałą nogą, wydaje rozkazy, domaga się poduszki i jednocześnie odmawia wypłaty pensji, jakby cały świat miał jej służyć, nawet wtedy, gdy sama wpadła we własną pułapkę.

A kiedy telefon przynosi jej wiadomość, że ktoś zdobył zdjęcia Cihana i Hancer razem, jej twarz nagle się rozjaśnia. W jednej chwili zapomina o bólu nogi. Znowu czuje, że los podaje jej broń do ręki.

Wygrałam. Znowu wygram.

I właśnie wtedy staje się jasne, że Bejza nie zamierza oddać dziecka bez ceny, a ta cena może być znacznie większa niż pieniądze.

Wieść o zdjęciach Cihana i Hancer działa na Bejzę jak lekarstwo silniejsze niż wszystkie tabletki przeciwbólowe. Jeszcze przed chwilą jęczała, że noga ją pali, że rana może ją unieruchomić, że przez Joncę mogła zostać kaleką. Teraz jednak, gdy dowiaduje się, że wynajęty człowiek uchwycił ich razem, w jej oczach znów pojawia się ten zimny błysk.

To już nie jest ranna kobieta. To kobieta, która poczuła zapach zwycięstwa.

Gulsum, widząc nagłą zmianę nastroju, nie rozumie, co się dzieje. Bejza jeszcze przed chwilą groziła jej zwolnieniem, a teraz mówi nawet o podwyżce i każe zrobić kawę z pianką, jakby w domu nie rozegrała się tragedia, tylko świętowano wygraną.

Dla Bejzy zdjęcia są czymś więcej niż dowodem. Są sznurem, którym zamierza związać Cihana i zmusić go do oddania wszystkiego.

W tym samym czasie Engin próbuje naprawić to, co sam zepsuł z Sylą. Dzwoni do niej raz po raz, ale ona nie odbiera. Jego pytania podsunięte przez Mukadder zraniły ją głębiej, niż przypuszczał. Chciał tylko ją poznać, a zabrzmiał tak, jakby prowadził śledztwo.

Teraz, kiedy telefon milczy, Engin rozumie, że czasem jedno podejrzenie potrafi zranić bardziej niż otwarte oskarżenie.

W salonie Cemil znów staje przed klientką, która chce zmiany koloru włosów. Dziewczyna pokazuje mu odcienie, mówi o chłodniejszych tonach i jaśniejszym efekcie, a Cemil udaje pewność siebie, chociaż w środku jest kompletnie rozsypany.

Deria odeszła. Hatice przekazała mu wiadomość o rozwodzie, a on nadal nie może uwierzyć, że kobieta jego życia naprawdę chce zostać samotną matką i budować życie bez niego.

Kiedy klientka czeka na efekt, Cemil błądzi myślami przy Derii. td4729 Nie słyszy dobrze, co mówi Hatice, bo w głowie nadal powtarza jej słowa. Jeśli zostanie przy tej pracy, ma o niej zapomnieć.

W jego świecie kolory tracą sens. Jeszcze niedawno uważał się za mistrza farb, a teraz boi się, że zamiast pięknej fryzury stworzy kolejną katastrofę.

Deria, bez ciebie nawet światło jest bezbarwne.

Ale prawdziwa burza tego dnia przenosi się do firmy Cihana. Beren przychodzi tam z twarzą kobiety, która wie, że trzyma w rękach mocną kartę.

Cihan, Engin i Hancer spodziewają się kolejnych żądań Bejzy, lecz to, co słyszą, przekracza granice nawet ich najgorszych obaw.

Prawniczka mówi wprost:

Bejza chce wszystkiego. Każdej nieruchomości, każdego majątku, wszystkiego, co zapisane jest na Cihana.

W zamian obiecuje wycofanie skargi, wyjście dziecka z ośrodka i, jeśli Cihan nadal tego chce, pełną opiekę nad Cihanem Gururem.

Innymi słowy, Bejza nie targuje się już o rozwód. Ona sprzedaje ojcu drogę do własnego syna.

Cihan nie wierzy własnym uszom.

Dobrze rozumiem? Ona odda mi dziecko, jeśli oddam jej całe życie?

Beren nie próbuje nawet udawać, że to uczciwe. Daje im czas tylko do wieczora. Jeśli Cihan odmówi, zdjęcia jego i Hancer trafią do akt rozwodowych.

Wtedy, jak mówi spokojnie, choć z okrucieństwem ukrytym pod eleganckim tonem, Cihan może walczyć do utraty sił, ale dziecka już nie zobaczy.

Dodaje też, żeby nie liczyli zbyt mocno na sprawę dawnej aborcji Bejzy, bo ona zamieni ten fakt w dowód presji, jaką rzekomo wywierała na nią rodzina Develoglu.

Gdy Beren wychodzi, w pokoju zostaje cisza cięższa niż krzyk.

Cihan jest gotów oddać wszystko. Dom, firmę, majątek, nazwisko zapisane w papierach. Dla niego nic nie ma wartości, jeśli jego syn nadal płacze w ośrodku.

Engin stanowczo się sprzeciwia. Widzi pułapkę. Wie, że Bejza nie chce tylko pieniędzy. Ona chce zniszczyć Cihana, odebrać mu pozycję, a potem nadal trzymać go za gardło.

Jej celem nie jest ugoda, Cihan. Jej celem jesteś ty.

Hancer czuje, jak poczucie winy wbija się w nią coraz głębiej. td4729 Zdjęcia istnieją dlatego, że była obok Cihana. Chciała pomóc. Chciała być przy nim, gdy cierpiał, a teraz jej obecność może stać się bronią przeciwko niemu.

Cihan natychmiast odrzuca jej winę, a Engin przypomina, że prawdziwym problemem jest Bejza, nie Hancer. Mimo to każdy z nich wie, że od tej chwili każdy krok będzie kosztował więcej.

Cihan wychodzi, by złapać oddech. Hancer idzie za nim. Na zewnątrz widzi mężczyznę, który powoli traci nadzieję, choć nadal stoi na nogach tylko dla syna.

Cihan mówi, że Bejza nie ma dna. Dał jej wszystko, co mógł, a ona wciąż chce więcej. Nie boli go już nawet to, co robi jemu. Najbardziej boli go to, że dla własnej zemsty potrafi poświęcić dziecko.

Hancer nie potrafi powiedzieć, że rozumie jego ból, bo nikt, kto nie przeżywa tego jako ojciec, nie może naprawdę zrozumieć. Ale przypomina mu, że nie jest sam.

Ona i Engin nadal są przy nim, a droga jeszcze się nie skończyła.

Nie trać nadziei, Cihan. Jeśli ty się poddasz, Bejza wygra wszystko.

Engin tymczasem podejmuje decyzję. Nie pozwoli Cihanowi oddać całego życia w zamian za obietnicę kobiety, która już tyle razy kłamała.

Idzie do Beren osobiście. Ona sądzi, że przyszedł błagać albo przyjąć warunki Bejzy, ale Engin patrzy jej prosto w oczy i mówi jasno:

Ugody nie będzie. Będą walczyć do końca.

A kiedy Beren pyta, po co w takim razie przyszedł, Engin kładzie na szali coś, co może zmienić całą grę.

Mam coś cenniejszego niż majątek Develoglu.

Po ultimatum Beren w firmie zostaje ciężar, którego nikt nie potrafi od razu udźwignąć.

Cihan chce podpisać wszystko. Jest gotów oddać majątek, dom, firmę i każde swoje prawo. Byle tylko Cihan Gurur wrócił z ośrodka. Dla niego pieniądze nie mają już znaczenia, kiedy jego syn płacze za zamkniętymi drzwiami.

Engin jednak widzi w tym nie ratunek, ale przepaść. Wie, że Bejza, gdy dostanie wszystko, nie zatrzyma się. Ona nie chce tylko wygrać rozwodu. Ona chce zetrzeć Cihana z powierzchni ziemi.

Engin próbuje tłumaczyć mu spokojnie, ale w jego głosie słychać desperację. Mówi, że zdjęcia Hancer i Cihana są mocnym ciosem, lecz nie mogą z tego powodu rzucić całego życia Bejzy pod nogi.

Cihan odpowiada, że nie ma już sił, że jeśli istnieje cena za odzyskanie syna, on ją zapłaci.

Dla mojego dziecka oddam wszystko, jeśli trzeba, nawet własne życie.

Hancer słucha tego ze łzami w oczach. td4729 Czuje, że każde jej pojawienie się obok Cihana stało się teraz częścią broni wymierzonej w niego.

Ale Cihan nie pozwala jej brać winy na siebie.

To Bejza wykorzystuje wszystko, co znajdzie, i to Bejza uczyniła z dziecka zakładnika.

Engin w końcu wychodzi, żeby znaleźć inną drogę. Mówi, że musi pomyśleć, porozmawiać i spróbować jeszcze raz. Nie chce patrzeć, jak Cihan dobrowolnie wpada w pułapkę.

W tym samym czasie Mukadder odbiera kolejny niepokojący telefon. W ośrodku wciąż nie mogą znaleźć Metina. Kobieta traci resztki cierpliwości i każe szukać go wszędzie, gdzie bywał wcześniej, zanim stanie mu się coś złego.

W jej świecie wali się wszystko naraz. Wnuk Cihan Gurur jest w państwowej opiece. Cihan chodzi jak cień człowieka. Bejza rozpętała wojnę, a Metin znów wymknął się z miejsca, które miało go pilnować.

Mukadder wraca do rezydencji z twarzą zamkniętą jak kamień. Ajsu pyta, czy coś się stało, ale Mukadder od razu ją ucina.

Nie chcę tłumaczeń, nie chcę współczucia, nie chcę, by ktokolwiek śledził moje kroki.

Mówi tylko, że w tej rodzinie jeszcze większe nieszczęście dopiero nadejdzie, a potem zamyka się w pokoju i zabrania komukolwiek jej niepokoić.

Tymczasem Cemil próbuje wrócić do pracy, ale po spotkaniu z Derią zupełnie traci grunt pod nogami. Deria jasno dała mu do zrozumienia, że nie wróci do domu, że będzie samotną matką i nie chce już słuchać jego błagań.

Cemil, zrozpaczony, nie potrafi nawet skupić się na klientce. Gdy Hatice przypomina mu, że farba zbyt długo trzyma się na włosach, on mówi tylko o Derii, o samotności i o tym dziwnym określeniu „single mum”.

Nie rozumie nowego życia Derii, ale czuje, że ona naprawdę odchodzi.

W firmie Cihan coraz bardziej gaśnie. Hancer odnajduje go w chwili, gdy widać po nim całe zmęczenie tej wojny.

Mówi jej, że Bejza nie ma granic. Dał jej już wszystko, co można było dać, a ona nadal chce więcej.

Nie boli go utrata majątku. Boli go to, że kobieta, która powinna choć przez chwilę pomyśleć o dziecku, poświęca własnego syna dla zemsty.

Nie za siebie cierpię, Hancer. Cierpię, bo ona robi to mojemu dziecku.

Hancer nie udaje, że rozumie jego ból w pełni. Mówi jednak, że Cihan wciąż stoi, choć inny człowiek dawno by się załamał. Przypomina mu, że Engin już raz znalazł drogę, by mógł zobaczyć syna. Teraz też może znaleźć sposób.

Cihan chce wierzyć, ale nadzieja w jego oczach jest coraz słabsza.

Engin wraca i pyta, co odpowiedzą. Cihan mówi krótko, że się poddaje. Chce przyjąć warunki.

Engin odmawia, nie jako prawnik, ale jako przyjaciel. Mówi, że pójdzie do Beren i spróbuje ostatni raz, bo gdzieś musi istnieć słaby punkt Bejzy.

Beren przyjmuje go pewna zwycięstwa. Sądzi, że Cihan przysłał go, by zaakceptować warunki i ratować twarz. Pyta spokojnie, czy oferta zostaje przyjęta.

Engin patrzy na nią bez strachu i odpowiada:

Żadnej ugody nie będzie. Nasza odpowiedź to wojna do końca.

Beren jest zaskoczona, ale nie traci chłodu. td4729 Wtedy Engin odsłania przed nią nową kartę. Mówi, że jeśli zechce naprawdę słuchać, ma w ręku coś cenniejszego niż cały majątek Develoglu.

Coś, co może przywrócić plan Bejzy, zanim ta zdąży doprowadzić Cihana do upadku.

I właśnie w tym momencie odcinek kończy się na granicy wielkiego przełomu.

Bejza wierzy, że zdjęcia zapewniły jej zwycięstwo. Cihan jest gotów oddać wszystko za syna. Hancer walczy z poczuciem winy, choć to ona jako jedna z niewielu myśli o dobru dziecka. Mukadder ukrywa panikę związaną z Metinem, a Engin stawia wszystko na jedną tajemniczą kartę.

Kochani, napiszcie w komentarzu, co według was ma Engin. Czy to dowód, który zniszczy Bejzę, czy kolejna prawda, która uderzy także w Cihana i Hancer?

Jeśli chcecie dalszy ciąg tej historii, zostawcie łapkę w górę, zasubskrybujcie kanał i włączcie powiadomienia.”

Related Posts

News

News

Kobieta zostaje sama, bez ochroпy i bez pewпości, czy kiedykolwiek będzie jeszcze mogła powiedzieć Cihaпowi prawdę. Tymczasem Mυkadder wraz ze swoją słυżącą przygotowυje jedzeпie i postaпawia zaпieść…

News

News

Na chwilę zatrzymała się w progυ, jakby пie była pewпa, czy powiппa przerywać mυ pracę. Cihaп siedział za biυrkiem, pochyloпy пad dokυmeпtami, ale Siпem od razυ zaυważyła,…

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Paппa młoda, odciпki 197-202: Haпcer zjada zatrυte ciastka, a Eпgiп wpada пa trop Beyzy. Oto, co wydarzy się w połowie wrześпia

Najbliższe odciпki tυreckiego hitυ „Paппa młoda” przyпiosą widzom ogromпe emocje. Haпcer zostaпie otrυta, a Cihaп będzie żądał od byłej żoпy prawdy o dzieckυ. Z kolei Eпgiп zaczпie…

204

204

Eпgiп i Cihaп υsiedli пa kaпapie w saloпie. Przez chwilę żadeп z пich się пie odzywał. Na пiskim, okrągłym stolikυ stały filiżaпki, ale пikt пawet po пie пie sięgпął. W powietrzυ wisiało ciężkie…

Adam coraz mocniej da się Pyrkom we znaki! W 3416. odcinku „Barw szczęścia” zagubiony lokator po raz kolejny wróci do ich domu pod wpływem środków odurzających i…

204

Engin i Cihan usiedli na kanapie w salonie. Przez chwilę żaden z nich się nie odzywał. Na niskim, okrągłym stoliku stały filiżanki, ale nikt nawet po nie…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *