
Pytania, które od kilku dni krążyły jej po głowie, nie dawały jej spokoju ani w dzień, ani w nocy. Każde spojrzenie Meliha na Hancer, każde ich niezręczne milczenie, każdy szczegół tego dziwnego małżeństwa wracał do niej jak uporczywe echo.
W końcu sięgnęła po telefon.
Zadzwoniła do Meliha i poprosiła go o spotkanie.
Sam na sam.
Kilka minut później stali naprzeciwko siebie na tyłach rezydencji, z dala od domowników, służby i ciekawskich spojrzeń. Zielony żywopłot odcinał ich od świata, ale nie potrafił ukryć napięcia, które narastało między nimi od pierwszej sekundy.
Melih zatrzymał się przed Sinem i spojrzał jej prosto w oczy.
— Nie wiedziałem, że jesteś aż tak odważna — powiedział cicho. — Nie boisz się, że ktoś nas zobaczy?
Sinem uniosła głowę.
Była blada, ale w jej spojrzeniu nie było już tej dawnej niepewności. Ból wypalił w niej strach.
— Dałeś mi taką lekcję życia, że nie mam już ani obaw, ani oczekiwań.
Melih zmrużył oczy.
Próbował odgadnąć, po co naprawdę go wezwała.
— Jestem tutaj — powiedział. — Pytaj, o co chcesz.
Sinem nie zamierzała krążyć wokół tematu.
— Jesteś zakochany w Hancer?
Pytanie zawisło między nimi ostro i ciężko.
Melih przez chwilę milczał. W jego oczach pojawiło się zaskoczenie, ale szybko przykryła je ostrożność.
— Co ta wiedza zmieni w twoim życiu, Sinem?
— Chcę konkretnej odpowiedzi. Tak albo nie.
— A jak myślisz? Skoro pytasz, pewnie już masz własne podejrzenia.
Sinem zrobiła krok bliżej.
— Z odległości stu metrów widać, że między wami nic nie ma.
Melih odpowiedział chłodno:
— To tylko urojenia Cihana. Najwyraźniej tobie też się udzieliły.
— Wierzę w to, co widzę — odparła Sinem. — Nie w to, co widzą inni.
Tym razem Melih spoważniał.
— Co masz na myśli? Co widziałaś?
Sinem wyprostowała się, jakby właśnie przekraczała granicę, zza której nie było już odwrotu.
— Wiem, że śpicie osobno.
Melih zamilkł.
Ten krótki moment ciszy powiedział jej więcej niż jakiekolwiek tłumaczenie.
Sinem patrzyła na niego uważnie.
— Dlaczego nic nie mówisz? To nieprawda? Nie śpicie w oddzielnych pokojach?
Melih zacisnął szczękę.
— Skąd możesz to wiedzieć? Nie sądzę, żebyś mogła zobaczyć to na własne oczy.
— To nie ma znaczenia — odpowiedziała. — Twoja reakcja wystarczyła. Teraz już wiem, że miałam rację.
Jej głos zadrżał, ale nie cofnęła się.
— Odpowiedz mi na najważniejsze pytanie. Co naprawdę łączy ciebie i Hancer?
Melih przełknął ślinę.
Przez chwilę patrzył na Sinem tak, jakby w jego głowie właśnie ważyła się decyzja, która mogła zmienić życie wielu osób.
W końcu odezwał się ciszej:
— Dobrze. Powiem ci wszystko. Musisz znać prawdę.
Sinem zamarła.
Melih zbliżył się o krok.
— Hancer jest dla mnie jak siostra. Nigdy jej nie dotknąłem.
Te słowa uderzyły Sinem z ogromną siłą.
Potwierdzały wszystko, czego się domyślała. A jednak, kiedy usłyszała je na głos, poczuła, jak ziemia usuwa jej się spod nóg.
Jej oczy wypełniły się łzami.
— Dlaczego więc się pobraliście? — wyszeptała. — I skąd ta ciąża?
Melih ujął jej dłonie.
Tym razem nie próbował uciekać spojrzeniem. Nie próbował żartować, prowokować ani zasłaniać się półprawdą.
— Hancer jest w ciąży z Cihanem — powiedział cicho. — Chciała to ukryć, a ja jej pomogłem. Nie mogłem pozwolić, żeby została z tym sama. Dlatego się pobraliśmy.
Sinem wstrzymała oddech.
Wszystko nagle ułożyło się w jedną całość.
Oddzielne pokoje.
Niezręczne odpowiedzi.
Ciągłe napięcie.
Spojrzenia Cihana, które nie potrafiły oderwać się od Hancer.
Małżeństwo, które od początku bardziej przypominało tarczę niż prawdziwy związek.
— Wiedziałam… — wyszeptała, a jej głos zadrżał od emocji.
Melih ścisnął jej dłonie mocniej.
— Sinem, w tym życiu kochałem tylko ciebie.
Spojrzał jej prosto w oczy, a między nimi nagle przestały istnieć wszystkie kłamstwa, które przez tak długi czas ich dzieliły.
— Tylko dla ciebie było miejsce w moim sercu. Dlatego nazywałem cię moją miłością. Moim życiem.
Sinem patrzyła na niego przez łzy.
Przez tyle czasu próbowała przekonać samą siebie, że Melih naprawdę wybrał Hancer. Że wszystko, co kiedyś między nimi było, zostało przez niego bezpowrotnie przekreślone.
A teraz stał przed nią i mówił, że jego małżeństwo było kłamstwem.
Że dziecko Hancer było dzieckiem Cihana.
I że w jego sercu od początku była tylko ona.
Ta prawda przyszła za późno, by nie bolała.
Ale zbyt mocno, by Sinem mogła udawać, że nic nie poczuła.