Kobieta zostaje sama, bez ochrony i bez pewności, czy kiedykolwiek będzie jeszcze mogła powiedzieć Cihanowi prawdę.
Tymczasem Mukadder wraz ze swoją służącą przygotowuje jedzenie i postanawia zanieść je Hancer. Nie spodziewa się jednak tego, co zobaczy przed drzwiami.
Hancer stoi na zewnątrz. Pada deszcz, jest zimno, a kobieta wygląda na całkowicie wyczerpaną. Nie ma już siły walczyć z kolejnym ciosem.
Kiedy sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna, Cihan nie potrafi pozostać obojętny. Mimo całej swojej złości wpuszcza Hancer do środka.
Kobieta jest przemoczona i zziębnięta. Otula się kocem i cicho mówi, że jest jej zimno. Cihan pozostaje przy niej.
To jedna z tych chwil, w których doskonale widać, jak skomplikowana jest ich relacja. Cihan mówi, że jej nie kocha. Twierdzi, że wszystko między nimi się skończyło. A jednak kiedy widzi Hancer bezbronną i cierpiącą, nie potrafi po prostu odejść.
Hancer od początku była kobietą, która próbowała uszczęśliwić wszystkich wokół siebie. Zawsze stawiała cudze potrzeby przed własnymi. Chciała być dobra nawet wtedy, gdy sama płaciła za to najwyższą cenę.
I właśnie dlatego cała ta sytuacja jest tak tragiczna.
Spośród wszystkich osób uwikłanych w ten konflikt to Cihan wydaje się człowiekiem, który stracił najwięcej. Stracił spokój, zaufanie, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Jest przekonany, że Hancer go zdradziła, dlatego nie potrafi jej wybaczyć.
A jednak nadchodzi moment, który może całkowicie zmienić jego spojrzenie.

W zapowiedzi widzimy, że Cihan mówi o odebraniu Hancer własnego dziecka. Nie wie jeszcze, że prawda o jego pochodzeniu może obrócić cały jego świat do góry nogami.
Hancer nie jest jednak jedyną osobą znajdującą się w niebezpieczeństwie. Jej miejsce pobytu zostało odkryte. Nusret wie, gdzie ona jest. To oznacza, że kobieta nie może czuć się bezpiecznie nawet przez chwilę.
W tym samym czasie Cihan opuszcza dom i odjeżdża samochodem. Wciąż myśli o Hancer. W głębi serca chciałby jej wybaczyć. Próbował znaleźć powód, by uwierzyć, że nie wszystko było kłamstwem.
Wtedy jednak pojawia się kolejna, jeszcze bardziej bolesna informacja.
Cihan mówi Hancer wprost, że nie można porównywać jej do Bejzy. Jego zdaniem Hancer zrobiła coś znacznie gorszego. Przypomina jej, że małżeństwo z Beą było dla niego obowiązkiem, natomiast Hancer naprawdę kochał całym sercem.
I właśnie dlatego jej zdrada boli go tak bardzo.
„Zniszczyłaś moje życie. Zniszczyłaś moją miłość. Zabrałaś mi wszystko”.
Te słowa pokazują, że za jego gniewem wciąż kryje się ogromne uczucie. Cihan może mówić, że nienawidzi Hancer, ale jego zachowanie zdradza coś zupełnie innego.
Tymczasem Hancer zostaje sama. Nie wie, jak udowodnić Cihanowi swoją niewinność. Wie tylko jedno: jeśli nie znajdzie sposobu, by dotrzeć do prawdy, może stracić nie tylko jego, ale również własne dziecko.
A za jej plecami cały czas znajduje się człowiek Nusreta, który obserwuje każdy jej ruch.
W innym miejscu Aju nie jest już w stanie dłużej patrzeć na to, co dzieje się w willi. Udaje się do Melicha i mówi mu całą prawdę o sytuacji z Sinem.
Mukadder chce zmusić Sinem do małżeństwa. Co gorsza, wszyscy próbują wmówić Melichowi, że Sinem go nie kocha.
Aju postanawia powiedzieć mu, że to kłamstwo.
Melich przytula siostrę. Nie potrzebuje już kolejnych dowodów. Podejmuje decyzję. Bez względu na konsekwencje zrobi wszystko, aby powstrzymać to małżeństwo.
Ale rodzinne konflikty dopiero się rozkręcają.
Gulsum przychodzi do domu Bejzy i opowiada jej o ostatnich wydarzeniach. Kiedy Bea dowiaduje się, że dziecko Hancer jest w rzeczywistości dzieckiem Cihana, jej reakcja jest natychmiastowa.
Wpada w szał.
To dziecko może odebrać jej wszystko, o czym marzyła.
Gulsum próbuje ją uspokoić, przypominając, że Cihan jest teraz bardzo zły na Hancer. Jeżeli naprawdę odwrócił się od swojej żony, może to być dla Bejzy szansa.
Ale czy rzeczywiście?
Czy Bea może jeszcze wygrać tę walkę? A może właśnie zaczyna się jej największy koszmar?
Melich tymczasem rusza do ojca Sinem, Mahmuta, aby porozmawiać z nim o wszystkim, co dzieje się w willi. Na miejscu okazuje się jednak, że Mahmut nie ma w domu. Jest tam jego brat.
Mężczyzna chce wiedzieć, czego Melich szuka. Melich wyjaśnia, że musi porozmawiać z Mahmutem o bardzo ważnej sprawie.
W końcu decyduje się powiedzieć wszystko jego bratu. Tłumaczy, że już następnego dnia Sinem ma dostać propozycję małżeństwa, ale nie będzie z tego powodu szczęśliwa.
Brat Mahmuta patrzy na niego poważnie i zadaje jedno zasadnicze pytanie:
Czy jego zamiary wobec Sinem są naprawdę szczere?
Melich nie waha się ani chwili. Obiecuje, że jego uczucia są prawdziwe.
W odpowiedzi słyszy równie ważną obietnicę. Nieważne, z jakiej rodziny pochodzi Sinem. Nikt nie pozwoli, aby dziewczyna została zmuszona do życia w nieszczęściu.
Mężczyzna deklaruje, że zrobi wszystko, aby powstrzymać ślub.
Tymczasem Cihan przypomina sobie coś bardzo ważnego. Telefon należący do firmy został w domu Hancer. Musi go odzyskać.
Zamiast jednak wracać tam osobiście, postanawia zadzwonić do Deryi z drugiego telefonu. Podaje jej dokładny adres Hancer i prosi, aby pojechała tam oraz z nią porozmawiała.
Cihan jeszcze nie wie, jak blisko tragedii znajduje się Hancer.
Nusret właśnie dociera pod jej adres. Przed rozpoczęciem swojego planu dzwoni do Bejzy, aby upewnić się, że wszystko przebiega zgodnie z planem.
Bea natychmiast wykorzystuje okazję i kłamie. Twierdzi, że Mukadder zadzwoniła do Nusreta i zamiast go zatrzymywać, nakazała mu się pospieszyć.
Dla Bejzy liczy się tylko jedno — doprowadzić wszystko do końca.
Derya jedzie do Hancer, ale czy zdąży? Czy znajdzie ją, zanim Nusret zrobi coś, czego nie będzie można już cofnąć?
W tym samym czasie Sila siedzi z Metinem w parku. Metin analizuje wszystko, co wydarzyło się w jego życiu. Mówi, że siła, którą odzyskał, jakby obudziła go z głębokiego snu.
Teraz jest gotowy stanąć twarzą w twarz z ludźmi, którzy zniszczyli jego życie.
Pyta o Sinem i Mine. Zastanawia się, dlaczego Sinem nadal przebywa w willi. Czy dlatego, że nie potrafi o nim zapomnieć?
Sila wyjaśnia, że Sinem jest bardzo cicha i zamknięta w sobie. Jej obecność w willi wynika przede wszystkim z troski o Mine.
Metin nie potrafi jednak uwolnić się od poczucia winy. Kiedy zniknął, życie jego żony i córki legło w gruzach. Teraz wraca i tym razem zamierza stanąć przed wszystkimi.
Tymczasem Derya, zanim dotrze do Hancer, spotyka przed domem Joncę.
Jonca mówi jej coś, co całkowicie zmienia sytuację:
„Dziecko Hancer jest dzieckiem Cihana”.
Derya jest wstrząśnięta, ale przede wszystkim szczęśliwa. Nareszcie pojawia się prawda, której tak długo wszyscy szukali.
Jednak Jonca natychmiast odbiera jej nadzieję.
Hancer trzeba uratować jak najszybciej.
Nusret jest już na jej tropie.
Wtedy los wykonuje kolejny, nieprzewidywalny ruch.
Cihan wraca do swojego biura i nie potrafi przestać myśleć o Hancer. W pewnym momencie zauważa na biurku zeszyt.
Nie wie jeszcze, że za chwilę przeczyta słowa, które zmienią jego życie.
To pamiętnik Hancer.
Cihan zaczyna czytać. Dzień po dniu, wspomnienie po wspomnieniu. Czyta o wszystkim, co wydarzyło się podczas ciąży. Widzi zdjęcia USG.
W końcu patrzy na swoje własne dziecko i wtedy coś w nim pęka.
Po raz pierwszy zaczyna patrzeć na Hancer nie przez pryzmat gniewu, ale przez pryzmat jej cierpienia.
Zaczyna rozumieć, że być może nie znał całej prawdy.
A jeśli się mylił?
Jeśli przez cały ten czas niesprawiedliwie ją osądzał?
Cihan czyta dalej. W jego oczach pojawiają się łzy. Serce bije coraz szybciej.
W końcu podejmuje decyzję.
Chce wybaczyć Hancer. Chce zostawić przeszłość za sobą. Chce wrócić do kobiety, którą mimo wszystkiego wciąż kocha.
Ale Cihan jeszcze nie wie, że w tej samej chwili Nusret stoi już przed Hancer i jest gotowy pociągnąć za spust.
Nusret unosi broń. Jest o krok od zakończenia wszystkiego.
Hancer nie ma pojęcia, jak blisko znajduje się śmierci. Nie ma dokąd uciec, nie ma komu zaufać i nie wie, czy ktokolwiek zdąży ją odnaleźć.
Wtedy pojawia się Jonca.
W ostatniej chwili kobieta podejmuje działanie, które może uratować życie Hancer. Natychmiast kontaktuje się z Mukadder i przekazuje jej informacje o miejscu pobytu Hancer.
„Hancer jest w domku. Musisz ją natychmiast uratować”.
Mukadder nie potrzebuje więcej wyjaśnień. Wie, że liczy się każda sekunda.
Nusret jest jednak wściekły. Był przekonany, że tym razem nikt nie stanie mu na drodze. Chciał po prostu zakończyć swoje zadanie i pozbyć się problemu raz na zawsze.
Nagle sytuacja zmienia się całkowicie.
Drzwi się otwierają.
W progu pojawia się Cihan.
Mężczyzna nie przychodzi tam po to, żeby się kłócić. Nie przychodzi również po zemstę.
W jego oczach widać coś zupełnie innego.
Strach.
Cihan podchodzi do Hancer i ją obejmuje. Jakby jednym gestem chciał wynagrodzić jej wszystkie chwile, w których była sama.
Wie już, co przeczytał. Wie, co znajdowało się w jej pamiętniku. Wie, jak wyglądały kolejne dni jej ciąży.
I przede wszystkim wie, że zbyt szybko ją osądził.
Cihan mówi jej, że przeczytał wszystko.
„Gdybym wcześniej to zobaczył, wszystko wyglądałoby inaczej”.
To już nie jest ten sam mężczyzna, który chwilę wcześniej był gotów odwrócić się od Hancer. Gniew ustępuje miejsca bólowi.
Zanim jednak Cihan zdąży powiedzieć coś więcej, pojawia się Mukadder. Staje za Nusretem i zatrzymuje go.
Mówi mu prawdę, która może zakończyć cały ten koszmar.
Hancer nosi dziecko Cihana.
Nusret jest wstrząśnięty. Jego gniew natychmiast narasta, ponieważ Mukadder właśnie chroni prawdziwego spadkobiercę.
Dla Nusreta nie jest to zwykła informacja. To cios w jego plan. Dziecko Cihana staje się teraz najważniejszą kartą w całej rodzinnej rozgrywce.
Nusret próbuje jednak zachować kontrolę. Mukadder zapewnia go, że podczas jutrzejszej rozprawy wszystko zostanie załatwione zgodnie z umową. Obiecuje, że otrzymają każdą należną im monetę.
Ale czy można wierzyć człowiekowi, który jeszcze chwilę wcześniej był gotowy odebrać Hancer życie?
Mukadder wie, że ta wojna jeszcze się nie skończyła.
Tymczasem Bea zachowuje się tak, jakby zwycięstwo było już w jej rękach. Przegląda miejsca, do których chciałaby podróżować, planując swoje nowe życie.
Jest przekonana, że wkrótce wszystko się skończy i będzie mogła zacząć od nowa.
Wtedy pojawia się Gulsum.
Jej pytanie szybko burzy ten spokój. Pyta Beę, co zamierza zrobić ze swoim życiem po rozstaniu z Cihanem.
Bea odpowiada, że Gulsum została ponownie zatrudniona. Gulsum cieszy się, że będzie mogła być świadkiem początku nowego życia Bey.
Nie zdaje sobie jednak sprawy, że przyszłość Bejzy wcale nie jest tak pewna, jak jej się wydaje.
Kiedy jedna tajemnica zostaje ujawniona, natychmiast pojawia się kolejna.
W salonie Cemila również zaczynają się problemy. Dwóch mężczyzn, którzy wcześniej domagali się od niego pieniędzy, wraca po pozostałą część należności.
Cemil przypomina sobie słowa Deryi. Oni wszystko stracili i nie mają nawet wystarczająco dużo pieniędzy dla samych siebie.
Próbuje wyjaśnić, że prowadzi mały lokalny salon i nie zarabia takich pieniędzy, jakich od niego oczekują. Nie ma z czego zapłacić.
Mężczyźni jednak nie zamierzają odpuścić. Dochodzi między nimi do ostrej wymiany zdań.
Ostatecznie odchodzą, ale przed wyjściem jasno dają Cemilowi do zrozumienia, że następnym razem oczekują pieniędzy.
Cemil zostaje sam z kolejnym problemem i jeszcze nie wie, jak poważne mogą być jego konsekwencje.
Tymczasem Cihan otrzymuje wiadomość od Engina. Przed jutrzejszą rozprawą trzeba podpisać brakujące dokumenty.
Cihan udaje się do biura, ale tym razem nie jest sam.
Przychodzi razem z Hancer.
Kiedy Engin ich widzi, na jego twarzy pojawia się szczera radość. Nie musi nawet pytać, co się stało. Widok ich razem mówi wszystko.
Cihan i Hancer najwyraźniej znaleźli drogę z powrotem do siebie.
Ich szczęście wciąż jest jednak kruche. Zbyt wiele osób chce ich rozdzielić. Zbyt wiele sekretów nie zostało jeszcze ujawnionych, a zbyt wiele osób może stracić wszystko, jeśli prawda wyjdzie na jaw.
Mukadder postanawia natomiast podziękować Jonce. Dzwoni do niej i mówi, że uratowała jej wnuka.
Dla Mukadder to ogromna sprawa. Obiecuje Jonce, że może poprosić ją o cokolwiek.
Joncę nie interesują jednak pieniądze ani prezenty.
Ma tylko jedno życzenie.
Chce częściej widywać swojego syna.
Mukadder nie może jej tego odmówić.
W tym samym czasie Cihan zabiera Hancer do willi. Chce, aby weszła razem z nim.
Hancer zatrzymuje się jednak przed drzwiami. Nie chce wracać do środka, dopóki rozwód nie zostanie oficjalnie zakończony.
„Kiedy wszystko zakończy się tak, jak powinno, wtedy wejdę”.
A to ma nastąpić już następnego dnia.
Cihan patrzy na nią i rozumie, że Hancer chce rozpocząć nowe życie bez kolejnych kłamstw i niedokończonych spraw.
Kiedy sam wchodzi do domu, Mukadder czeka na niego z uśmiechem. Widać, że jest szczęśliwa.
Wie już, że Cihan wybaczył Hancer. Wie również, że nie zamierza wrócić do Bejzy.
Po tak wielu dniach pełnych napięcia w domu po raz pierwszy pojawia się coś, co przypomina spokój.
Cihan i Mukadder rozmawiają ze sobą z uśmiechem.
Ale ten spokój nie potrwa długo.
W tej historii zawsze wtedy, gdy bohaterowie zaczynają wierzyć, że najgorsze minęło, pojawia się kolejny problem.
Engin wraca do domu. Tym razem przynosi kwiaty dla Sili. Chce przeprosić ją za wszystko, co wydarzyło się wcześniej.
Sila przyjmuje kwiaty i dziękuje mu. Na jej twarzy widać emocje. Można nawet odnieść wrażenie, że zaczyna czuć do Engina coś więcej.
Ale Sila wciąż ma ważniejszy cel.
Jej priorytetem pozostaje zemsta na rodzinie Setanou.
Nie może pozwolić, aby uczucia odciągnęły ją od planu, który dojrzewał w niej przez tak długi czas.
Nadchodzi jednak poranek.
Poranek, który może zdecydować o przyszłości Cihana, Hancer i Bejzy.
Wszyscy czekają na rozprawę rozwodową.
Atmosfera jest napięta. Bejza pojawia się przed sądem przekonana, że wszystko przebiegnie zgodnie z jej planem.
Sędzia rozpoczyna postępowanie.
Pada najważniejsze pytanie:
Czy ktokolwiek sprzeciwia się rozwodowi?
Bejza odpowiada, że nie.
Cihan również nie zamierza się sprzeciwiać.
Sędzia przechodzi do kwestii odszkodowania, którego zażądała Bea. Pyta Cihana, czy jest gotowy zapłacić wskazaną przez nią kwotę.
Cihan się zgadza.
Nie chce już kolejnej wojny. Nie chce następnych awantur. Chce zamknąć ten rozdział.
Sędzia wydaje ostateczną decyzję.
Małżeństwo Cihana i Bejzy zostaje zakończone.
Ale na tym nie koniec.
Zapada również decyzja dotycząca dziecka.
Cihan otrzymuje prawo do opieki nad nim.
Dla Bey jest to moment, w którym jej twarz całkowicie się zmienia.
Jeszcze niedawno była przekonana, że wszystko układa się po jej myśli. Teraz zaczyna rozumieć, że sytuacja wymknęła się jej spod kontroli.
Cihan odzyskał Hancer. Rozwód został zakończony, a dziecko pozostaje przy nim.
Wszystko, na co Bea liczyła, zaczyna znikać.
Ale czy naprawdę przegrała?
A może dopiero teraz pokaże, do czego jest zdolna?
Jedna rzecz wciąż pozostaje niewyjaśniona.
Dlaczego Bea przez cały ten czas była tak pewna siebie? Skąd wiedziała, że dziecko Hancer może stać się jej największą przeszkodą? I co zrobi, kiedy zrozumie, że Cihan nie zamierza już do niej wrócić?
Bejza jednak wcale nie wygląda jak kobieta, która właśnie straciła wszystko.
Wręcz przeciwnie.
W jej spojrzeniu pojawia się coś niepokojącego, jakby w głowie już rodził się kolejny plan.
Dla Bejzy rozwód nie oznacza końca walki. Oznacza jedynie koniec jednej części jej planu.
Teraz musi znaleźć sposób, aby ponownie zachwiać zaufaniem między Cihanem i Hancer.
I ma do tego potężną broń.
Dziecko.
To właśnie ono może stać się narzędziem, które jeszcze raz rozbije ich związek.
Cihan jest przekonany, że najtrudniejszy etap ma już za sobą. Po tym wszystkim, co przeczytał w pamiętniku Hancer, jego serce wreszcie zaczyna rozumieć prawdę.
Ale życie nie daje mu czasu na spokojne szczęście.
Hancer również czuje, że coś się zmieniło. Po raz pierwszy od dawna może być przy Cihanie bez konieczności ciągłego udowadniania swojej miłości.
Tyle że zaufania, które zostało raz zniszczone, nie odbudowuje się w jeden dzień.
Każde spojrzenie Cihana przypomina Hancer o tym, jak bardzo się od siebie oddalili. Każde milczenie budzi pytanie, czy naprawdę jej wybaczył.
A najgorsze jest to, że Hancer wie, iż wokół nich wciąż są ludzie, którzy czekają na odpowiedni moment, aby zaatakować.
Mukadder doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego zaczyna jeszcze uważniej obserwować wszystko, co dzieje się wokół rodziny.
Nie zamierza ponownie pozwolić, aby ktoś wykorzystał Hancer albo jej dziecko.
Tym bardziej że teraz wie, jak wiele wszystkich kosztowało dotarcie do prawdy.
W rodzinie wciąż istnieją jednak tajemnice, których nie można już dłużej ukrywać.
Cihan zaczyna inaczej patrzeć na ludzi, którzy wcześniej próbowali kierować jego decyzjami. Nie ufa już ślepo. Nie przyjmuje każdego słowa jako prawdy.
Chce sam sprawdzać fakty.
I właśnie to może okazać się największym zagrożeniem dla osób, które przez długi czas manipulowały sytuacją.
Bea natomiast nie zamierza siedzieć bezczynnie.
Po rozwodzie zaczyna myśleć o tym, co jeszcze może wykorzystać przeciwko Hancer.
Wie, że jeśli zaatakuje bezpośrednio, Cihan natychmiast stanie po stronie Hancer.
Potrzebuje więc czegoś więcej.
Potrzebuje dowodu. Albo przynajmniej czegoś, co będzie wyglądało jak dowód.
I tutaj rozpoczyna się kolejna, znacznie bardziej niebezpieczna gra.
Tymczasem Nusret również nie może pogodzić się z tym, że jego plan został powstrzymany.
Jeszcze niedawno był przekonany, że sytuacja znajduje się pod jego kontrolą.
Teraz Hancer żyje. Cihan zna prawdę o dziecku. Mukadder stanęła przeciwko niemu, a Jonca pokazała, że nie można już traktować jej jak osoby, którą łatwo zastraszyć.
Każda z tych rzeczy działa przeciwko niemu.
Nusret musi więc zmienić strategię. Nie może już działać tak otwarcie jak wcześniej. Każdy kolejny ruch musi być dokładnie przemyślany.
Jeśli popełni błąd, może stracić nie tylko pieniądze.
Może stracić wszystko.
W tym samym czasie Cihan zaczyna coraz bardziej zbliżać się do Hancer. Nie poprzez wielkie deklaracje i obietnice, ale poprzez drobne gesty.
Jest przy niej. Pyta, czego potrzebuje. Chroni ją.
Choć Hancer wciąż boi się, że pewnego dnia Cihan ponownie przestanie jej wierzyć, jego zachowanie daje jej nadzieję.
Wtedy jednak pojawia się kolejny problem.
Cihan musi zrozumieć, że samo wybaczenie nie wystarczy.
Hancer przez długi czas żyła w przekonaniu, że każda jej decyzja może zranić innych. Nauczyła się milczeć, ukrywać własny ból i przyjmować oskarżenia.
Teraz musi nauczyć się czegoś zupełnie innego.
Musi zacząć walczyć o siebie.
I właśnie tego Cihan od niej potrzebuje.
Nie kolejnego poświęcenia. Nie kolejnego kłamstwa.
Tylko prawdy.
W pewnym momencie ich rozmowa staje się coraz bardziej emocjonalna.
Cihan patrzy na Hancer i mówi:
„Nie chcę już żyć w kłamstwie. Jeśli mamy być razem, chcę znać prawdę. Całą prawdę”.
Hancer milknie.
Wie, że nawet po wszystkim, co się wydarzyło, istnieją rzeczy, których jeszcze nie powiedziała.
Nie dlatego, że chce oszukiwać. Po prostu przez cały ten czas bała się konsekwencji.
Jedno zdanie może zmienić ich przyszłość. Jedna