Jak to możliwe, że obie przeżyły? I dlaczego ich powrót oznacza dla Nusreta koniec jego gry?
W siedzibie fundacji panuje cisza tak głęboka, że słychać każdy krok. Pośrodku sali znajduje się ogromny portret Hanser otoczony białymi kwiatami. Nie ma trumny ani ciała. Jest tylko fotografia kobiety, która kilka dni wcześniej wpadła do ciemnych wód Bosforu i zniknęła bez śladu.
Policja nie odnalazła jej zwłok, dlatego rodzina powoli pogodziła się z najgorszym.
Przed portretem stoi Cihan. W jednej dłoni ściska czerwony szalik Hanser, w drugiej zdjęcie USG znalezione w Starym Domu.
Jeszcze niedawno był przekonany, że stracił jedynie kobietę, której nie potrafił na czas powiedzieć, jak bardzo ją kocha. Teraz wie, że razem z nią mogła zginąć również ich nienarodzona córka.
Cihan patrzy na fotografię i mówi niemal szeptem:
„Za późno przeprosiłem. Za późno zrozumiałem, że nadal cię kocham. I za późno dowiedziałem się, że mieliśmy mieć córkę”.
Mukader spuszcza wzrok. Engin stoi nieruchomo. Bea obserwuje Cihana z napięciem, którego nie potrafi ukryć.
Prowadzący ceremonię podchodzi do mikrofonu i przygotowuje się do ostatniego pożegnania.
Wtedy wielkie drzwi na końcu sali powoli się otwierają.
Do środka wchodzi kobieta w czarnym płaszczu. Przez kilka sekund nikt jej nie rozpoznaje. Kobieta zatrzymuje się w świetle, podnosi ręce i zdejmuje chustę.
To Hanser.
Cihan nie może wydobyć z siebie ani jednego słowa.
Ale Hanser nie przyszła sama.
Za nią pojawia się Siła, która pcha wózek inwalidzki. Siedząca na nim kobieta jest blada i bardzo osłabiona. Kiedy podnosi głowę, Engin zamiera.
To Jasemin.
Patrzy prosto na Nusreta.
„Umarli nie mogą mówić” — mówi spokojnie. „Ale dzisiaj obie wróciłyśmy, żeby złożyć zeznania”. td4729
W jednej chwili ceremonia pożegnalna zamienia się w pułapkę zastawioną na Nusreta.
Żeby jednak zrozumieć, dlaczego Hanser i Jasemin pojawiły się w tym samym miejscu właśnie tego dnia, trzeba cofnąć się o czterdzieści dni.
Wszystko zaczęło się od laptopa, który Engin przekazał Hanser. Miał zawierać stare dokumenty fundacji oraz materiały potrzebne do uporządkowania finansów.
Hanser nie szukała żadnej sensacji. Chciała jedynie sprawdzić, dlaczego część rozliczeń nie zgadza się z oficjalnymi raportami.
Wśród setek przelewów jej uwagę zwróciły regularne płatności wysyłane do prywatnej kliniki rehabilitacyjnej. Kwoty były wysokie, a opisy niezwykle lakoniczne. Odbiorcę oznaczono jedynie inicjałami Y.D.
Najbardziej niepokojące było jednak coś innego.
Pierwszy przelew wykonano już po oficjalnej dacie śmierci Jasemin.

Hanser sprawdziła kolejne miesiące. Pieniądze regularnie wypływały z fundacji. Ktoś opłacał pobyt pacjentki, która według dokumentów prawnie nie powinna już istnieć.
W folderze z archiwalnymi zdjęciami Hanser znalazła usunięty plik, który nie został całkowicie skasowany.
Fotografia była niewyraźna. Widać było jedynie fragment szpitalnego łóżka oraz rękę kobiety z wenflonem.
Na jej nadgarstku błyszczała charakterystyczna bransoletka.
Hanser znała ten przedmiot.
Jasemin niemal nigdy go nie zdejmowała.
Serce Hanser zaczęło bić szybciej.
Odruchowo wybrała numer Engina, ale zanim połączenie zostało nawiązane, zatrzymała palec nad ekranem.
Przypomniała sobie dziwne telefony, informacje, które zbyt szybko trafiały do Nusreta, oraz sytuacje, w których ktoś znał rodzinne plany, choć nie powinien ich znać.
Rozłączyła się.
Wtedy usłyszała za sobą cichy ruch.
Odwróciła się.
W drzwiach stała Siła.
W ręku trzymała pistolet.
Hanser pobladła, ale nie zaczęła krzyczeć.
Przez ostatnie tygodnie wiele rzeczy dotyczących Siły wydawało jej się podejrzanych. Kobieta pojawiła się w ich życiu po wypadku. Sprawiała wrażenie zagubionej i bezbronnej, a jednocześnie zadawała zbyt precyzyjne pytania o Nusreta, fundację i rodzinne relacje.
„Kim jesteś?” — zapytała Hanser. „I po co naprawdę przyszłaś do mojego domu?”
Siła przez chwilę milczała. Następnie odłożyła broń na stół, sięgnęła pod podszewkę płaszcza i wyjęła legitymację.
Hanser spojrzała na nią z niedowierzaniem.
Siła nie była bezdomną kobietą, która przypadkiem znalazła się pod kołami samochodu Cihana.
Była funkcjonariuszką pracującą pod przykryciem.
Od miesięcy prowadziła śledztwo dotyczące działalności Nusreta, prania pieniędzy, nielegalnego pośrednictwa pracy oraz transferów środków przez organizacje, które oficjalnie miały pomagać potrzebującym.
Sam wypadek był prawdziwy. Siła uciekała z jednej z placówek należących do sieci Nusreta, wybiegła na drogę i została potrącona przez samochód Cihana.
To, co wydarzyło się później, nie było już przypadkiem.
Siła świadomie pozostała blisko Hanser, aby sprawdzić, czy ona również jest częścią całego układu.
„Już wiem, że nie jesteś” — powiedziała. „I właśnie dlatego mogę powiedzieć ci więcej”.
W jednej z klinik Nusret od miesięcy opłacał pobyt kobiety utrzymywanej w stanie głębokiego otępienia.
Nikt nie mógł wejść do jej pokoju bez specjalnej zgody.
Hanser poczuła chłód.
„Myślisz, że to Jasemin?”
Siła nie widziała dokładnie jej twarzy, td4729 ale kwoty zgadzały się z przelewami, które Hanser właśnie znalazła.
Hanser nie potrzebowała więcej dowodów. Chciała natychmiast pojechać do kliniki.

Kilka dni później ona i Siła pojawiły się w prywatnej placówce jako przedstawicielki organizacji dobroczynnej. Miały przygotowane dokumenty, identyfikatory oraz wiarygodną historię o finansowaniu długoterminowej rehabilitacji.
Pierwsza część wizyty przebiegała spokojnie. Dopiero gdy Siła odwróciła uwagę pracownika recepcji, Hanser zniknęła w bocznym korytarzu.
Na jego końcu znajdowały się drzwi zabezpieczone elektronicznym zamkiem.
Przez niewielkie okienko Hanser zobaczyła łóżko.
Leżała na nim bardzo szczupła kobieta z krótko obciętymi włosami. Na jej ręce znajdowała się kroplówka.
Twarz była częściowo odwrócona.
Hanser przyłożyła dłoń do szyby.
W pewnym momencie pacjentka poruszyła głową i spojrzała w stronę światła.
Hanser omal nie krzyknęła.
To była Jasemin.
Żyła.
Nie był to jednak cud, który można było od razu ogłosić rodzinie.
Jasemin przez wiele miesięcy otrzymywała silne środki uspokajające. W dokumentacji figurowała pod innym nazwiskiem, a jej oficjalny akt zgonu został wystawiony przez lekarza opłaconego przez ludzi Nusreta.
Siła zaczęła fotografować dokumenty. td4729
Hanser sfotografowała opaskę pacjentki, kartę leków oraz fragment wpisu z datą przyjęcia.
Miały już dowody, których nie można było łatwo wyjaśnić.
Wtedy na korytarzu rozległy się głosy.
Siła chwyciła Hanser za rękę i wciągnęła ją do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego.
Kilka sekund później usłyszały Nusreta.
„Przenieście ją jeszcze dzisiaj” — rozkazał komuś za drzwiami.
„Hanser zaczęła sprawdzać przelewy fundacji. Jeśli znajdzie to miejsce, będziemy mieli problem”.
Hanser spojrzała na Siłę.
Teraz wiedziały już dwie rzeczy.
Jasemin żyje.
I Nusret wie, że Hanser jest coraz bliżej prawdy.
Od tej chwili nie było już czasu na ostrożne analizowanie dokumentów. Trzeba było wyciągnąć Jasemin z kliniki, zanim Nusret ją przeniesie albo zrobi coś jeszcze gorszego.
Hanser i Siła nie mogły jednak po prostu wyprowadzić Jasemin z kliniki na oczach personelu.
Najpierw musiały ustalić, którzy pracownicy są lojalni wobec Nusreta, a którzy wykonują jego polecenia ze strachu.
Zauważyły, że pielęgniarka dyżurująca przy zamkniętym korytarzu za każdym razem podpisywała odbiór leków innym kodem.
To właśnie dzięki tym zapisom udało się później wykazać, że Jasemin otrzymywała środki uspokajające w dawkach, których nie uzasadniał jej stan zdrowia.
Hanser chciała natychmiast wejść do pokoju i powiedzieć Jasemin, że nie jest sama.
Siła ją powstrzymała.
„Jeśli teraz ją obudzimy albo zmienimy rutynę leczenia, ktoś zgłosi to Nusretowi”.
„Mam udawać, że jej nie widzę?”
„Masz zrobić wszystko, żebyśmy mogły zabrać ją stąd żywą”.
Te słowa były dla Hanser okrutne, ale prawdziwe.
Stała zaledwie kilka metrów od kobiety, którą cała rodzina opłakiwała, i musiała odejść bez jednego słowa.
Jeszcze tego samego wieczoru Siła przekazała prokuratorowi zdjęcia oraz numery dokumentów.
Rozpoczęto przygotowania do dyskretnego przeniesienia Jasemin. Oficjalny nalot nie wchodził w grę, ponieważ wciąż nie było wiadomo, kto przekazuje Nusretowi informacje.
Zbyt głośna akcja mogła sprawić, że pacjentka zniknie, zanim policja dotrze na miejsce.
Dlatego Hanser zgodziła się na plan, który wymagał od niej jeszcze większego ryzyka.
Miała nadal zachowywać się tak, jakby prowadziła śledztwo sama. Nusret musiał wierzyć, że zna jej ruchy i że wciąż ma nad nią przewagę.
Hanser zwróciła się o pomoc do Melicha. Nie mogła powiedzieć wszystkiego Cihanowi, ponieważ służby podejrzewały, że ktoś z jego otoczenia przekazuje Nusretowi informacje.
Każdy telefon i każda nieprzemyślana rozmowa mogły zniszczyć całą operację.
Melich początkowo nie dowierzał.
„Chcesz mi powiedzieć, że Jasemin żyje, a przez cały ten czas wszyscy byliśmy oszukiwani?”
„Tak. I jeśli teraz popełnimy błąd, może naprawdę zginąć”.
Melich zgodził się pomóc.
Wspólnie z Siłą i prokuratorem przygotował fałszywy trop. Plan zakładał, że Nusret otrzyma informację o lokalizacji kryjówki Hanser.
Urządzenie miało jednak zostać podmienione, a miejsce odpowiednio zabezpieczone.
Wieczorem Cihan zobaczył coś, czego nie powinien był zobaczyć.
Na parkingu Melich spotkał się z Nusretem. Podał mu telefon oraz kartkę z adresem.
Z perspektywy Cihana wszystko wyglądało jednoznacznie.
Melich właśnie zdradził Hanser.
Cihan nie czekał na wyjaśnienia. td4729 Ruszył pod wskazany adres.
Drzwi były uchylone. W pokoju leżało przewrócone krzesło, a na podłodze znajdował się szalik Hanser.
Jej samej nie było.
Cihan zadzwonił do Melicha, ale ten nie mógł powiedzieć mu prawdy.
„Jeśli ją skrzywdziłeś, przysięgam, że ci tego nie wybaczę” — powiedział Cihan.
Melich odpowiedział tylko:
„Pewnego dnia zrozumiesz, dlaczego nie mogłem ci nic powiedzieć”.
Problem polegał na tym, że fałszywa lokalizacja wcale nie doprowadziła Nusreta do Hanser.
Odnalazł ją inną drogą i zrobił to szybciej, niż ktokolwiek przewidział.
Tej nocy Hanser została uprowadzona i przewieziona na niewielki statek płynący po Bosforze.
Wokół była tylko czarna woda i światła miasta odbijające się na falach.
Nusret stanął naprzeciwko niej.
„Gdzie jest Jasemin?”
Hanser milczała.
„Kto ma kopię dokumentów z kliniki?”
Znów nie odpowiedziała.
Nusret zbliżył się do niej.
„Wiesz, dlaczego zawsze byłaś problemem? Bo Cihan przy tobie przestaje myśleć rozsądnie. Jesteś jego słabością. Kiedy znikniesz, nie będzie już w stanie ze mną walczyć”.
Hanser cofnęła się w stronę relingu.
Nusret próbował wyrwać jej telefon.
Doszło do szarpaniny.
Jeden krok, drugi, nagły ruch statku…
Hanser straciła równowagę i wpadła do Bosforu.
Ludzie Nusreta przeszukali wodę. Znaleźli jedynie telefon oraz czerwony szalik unoszący się przy burcie.
Nusret był przekonany, że Hanser nie przeżyła.
Nie wiedział jednak, że w pewnej odległości statek obserwowała policyjna jednostka dowodzona przez Siłę.
Funkcjonariusze nie mogli wkroczyć zbyt wcześnie. Potrzebowali dowodów i chcieli ustalić, kto jeszcze pracuje dla Nusreta.
Gdy Hanser znalazła się w wodzie, ruszyli natychmiast.
Wyciągnięto ją z Bosforu żywą.
W bezpiecznym miejscu lekarz zbadał Hanser i dziecko. td4729
Oboje byli cali.
Dla Hanser najtrudniejsza wiadomość nadeszła jednak dopiero później.
Prokurator zakazał informowania rodziny, że przeżyła.
W policji był przeciek.
Ktoś przekazywał Nusretowi informacje.
Gdyby dowiedział się, że Hanser żyje, natychmiast zrozumiałby, że operacja wciąż trwa. A wtedy Jasemin mogłaby nie doczekać momentu składania zeznań.
Nawet Cihan nie mógł poznać prawdy.
Tymczasem on naprawdę uwierzył, że Hanser nie żyje.
Przez wiele godzin szukał jej na nabrzeżu, wypytywał policjantów, jeździł między posterunkiem a Starym Domem.
Nie potrafił zaakceptować, że nie ma ciała, którego mógłby dotknąć, ani żadnej pewności poza chłodnymi słowami funkcjonariuszy.
Przez kolejne dni Cihan zachowywał się tak, jakby każda godzina mogła jeszcze coś zmienić.
Jeździł nad Bosfor o świcie i późnym wieczorem. Rozmawiał z rybakami, patrolami oraz ludźmi pracującymi przy nabrzeżu.
Kiedy ktoś mówił, że prąd mógł znieść ciało daleko od miejsca wypadku, Cihan reagował gniewem.
Nie chciał słyszeć słowa „ciało”.
Mukader próbowała namówić go, żeby wrócił do rezydencji.

„W tym domu każdy miał dla Hanser radę, osąd albo rozkaz. A kiedy naprawdę mnie potrzebowała, nie umiałem jej słuchać”.
Po raz pierwszy Mukader nie znalazła odpowiedzi.
Najgorsze były dla Cihana noce. Wtedy cisza nie pozwalała mu uciec od wspomnień.
Przypominał sobie drobne rzeczy, które wcześniej uważał za nieważne: sposób, w jaki Hanser poprawiała włosy, kiedy była zdenerwowana, jej milczenie po niesprawiedliwych uwagach oraz chwile, gdy próbowała coś powiedzieć, lecz on kończył rozmowę, przekonany, że wie lepiej.
Po odsłuchaniu nagrania o ciąży wrócił do niego również dzień, w którym Hanser położyła dłoń na brzuchu i szybko ją cofnęła, gdy wszedł do pokoju.
Wtedy niczego nie zauważył.
Teraz ten obraz nie dawał mu spokoju.
Zdjęcie USG zaczął nosić przy sobie.
Nie po to, by wzbudzać współczucie. Było jed”