
Przez chwilę stał nieruchomo przed drzwiami. Twarz miał ściągniętą gniewem, a spojrzenie zimne i twarde, jakby przez całą drogę powstrzymywał wybuch, który w każdej chwili mógł wymknąć mu się spod kontroli.
Gdy Engin otworzył drzwi, nie wyglądał na zaskoczonego.
Przez moment patrzyli na siebie w milczeniu.
— Spodziewałem się ciebie — powiedział prawnik spokojnie.
Odsunął się i gestem zaprosił Cihana do środka.
Przeszli do salonu. Niewielkie mieszkanie, błękitne ściany, kuchnia widoczna zza progu i cisza, która zawisła między nimi, sprawiały, że napięcie stawało się niemal namacalne.
Sila zrozumiała, że nie powinna im przeszkadzać.
Wycofała się do swojego pokoju, ale nie zamknęła drzwi do końca. Zatrzymała się tuż za nimi, uchyliła je odrobinę i z bijącym sercem zaczęła nasłuchiwać.
Cihan stanął naprzeciwko Engina.
Szczękę miał zaciśniętą, a w oczach płonął gniew człowieka, który czuł się zdradzony przez kogoś bardzo bliskiego.
— Gdyby chodziło o kogoś innego, nie potrafiłbym się powstrzymać — powiedział niskim, napiętym głosem. — Zburzyłbym ten dom i zrzucił go na głowę temu, kto odważył się rzucić takie oszczerstwo.
Engin nie cofnął się ani o krok.
— Naprawdę uważasz, że twój przyjaciel byłby zdolny do oszczerstwa?
Cihan uniósł głos:
— A co mam myśleć? Prowadzicie za moimi plecami jakieś śledztwo, rzucacie oskarżeniami, nie mając żadnego dowodu. Co miało znaczyć wejście do pokoju Beyzy i zabranie jej włosa?
Spojrzał na niego z furią.
— Oskarżyłeś matkę mojego syna o coś tak niemoralnego!
Engin zachował spokój, choć w jego twarzy również pojawiło się napięcie.
— Zabrałem ten włos właśnie po to, żeby uniknąć takiej rozmowy — odparł. — Chciałem stanąć przed tobą z dowodami, nie z samymi podejrzeniami.
Zrobił krótką pauzę.
— Próbowałem też zdobyć włos Cihana Gurura, ale Beyza weszła do pokoju, zanim zdążyłem to zrobić.
Cihan zrobił krok w jego stronę.
W jego spojrzeniu niedowierzanie mieszało się z wściekłością.
— Czy ty w ogóle słyszysz, co mówisz? Patrzysz mi prosto w oczy i przyznajesz się do czegoś takiego?
— Wyjaśnię ci wszystko, jeśli pozwolisz.
— Co ty możesz mi jeszcze wyjaśnić? — warknął Cihan. — Działałeś za moimi plecami. Wciągnąłeś w to męża Hancer. Współpracujesz z nim i z kobietą, która zniszczyła mi życie.
Jego głos stał się jeszcze ostrzejszy.
— Razem depczecie mój honor, moją rodzinę i moją dumę. Tak wygląda twoja przyjaźń?
Engin spoważniał.
Tym razem w jego oczach nie było już miejsca na ustępstwa.
— Moim jedynym celem jest odnalezienie zabójcy mojej siostry — powiedział wyraźnie. — Nic więcej. Czy teraz mnie rozumiesz, Cihanie?
Cihan zmrużył oczy.
— Przestań chować się za bólem po śmierci Yasemin — syknął. — Co ona ma wspólnego z tymi oskarżeniami?
Engin zbliżył się do niego.
Jego głos stracił łagodność. Stał się twardy, ciężki i przepełniony bólem, którego nie dało się już ukryć.
— Beyza może być morderczynią mojej siostry — oświadczył, patrząc Cihanowi prosto w oczy. — Teraz rozumiesz, co próbuję zrobić?
Cihan zamilkł.
Przez kilka sekund w mieszkaniu nie padło ani jedno słowo.
Gniew nie zniknął z jego twarzy, ale nagle został przykryty czymś znacznie silniejszym.
Wstrząsem.
Cihan stał nieruchomo, jakby dopiero teraz dotarło do niego, że ta sprawa nie dotyczyła już tylko Hancer, dziecka, Beyzy i jego zranionej dumy.
Dotyczyła Yasemin.
Jej śmierci.
Tajemniczych wyników badań.
Fałszywej ciąży.
I prawdy, przed którą być może wszyscy uciekali zbyt długo.
Sila za uchylonymi drzwiami wstrzymała oddech.
A Engin nie spuścił wzroku.
Wiedział, że właśnie przekroczył granicę, po której Cihan nie będzie już mógł udawać, że nic się nie stało.
Bo jeśli Beyza naprawdę miała związek ze śmiercią Yasemin, wtedy całe życie Cihana mogło opierać się na kłamstwie.
I właśnie to kłamstwo zaczynało pękać na jego oczach.