”Leonor dziwi się więc zarówno temu, że tak znakomity lekarz znajduje się w tak trudnej sytuacji materialnej, jak i niespodziewanej hojności swojej matki. Na to Ihińio również ma przygotowane wyjaśnienie.

Wykorzystując nadarzającą się sytuację, Ihińio zaczyna urządzać się w nowym miejscu.

Kilka dni później, wieczorową porą, na Akacjowej pojawi się kolejna kobieta. Na pierwszy rzut oka zwyczajna służąca. Ma na imię Maria.

W bramie kamienicy przy Akacjowej 38 przywita ją Kasilda.

I właśnie tutaj zaczyna się właściwa historia.

Ihińio sprzedaje złote spinki, a za część pieniędzy urządza w swoim mieszkaniu kolację. Oficjalnie chce w ten sposób podziękować sąsiadom za serdeczne przyjęcie.

Tyle że ta kolacja okaże się bardzo ważna.

Wśród osób podających tace ze smakołykami matka Leonor zobaczy Marię. Wystarczy jedno spojrzenie.

Rosina oniemieje na jej widok i pospiesznie opuści przyjęcie.

Dla Liberta będzie to zupełnie niezrozumiałe.

Przez dłuższy czas nikt nie będzie wiedział, dlaczego obecność zwyczajnej służącej wywołuje u matki Leonor tak gwałtowne emocje.

Dopiero Suzanna wyjaśni Liberto, dlaczego jego żona tak reaguje na widok Marii.

Maria przywołuje wspomnienia związane z młodością Maksymiliana.

I teraz proszę się skupić, ponieważ od tego momentu poszczególne elementy tej historii zaczynają się ze sobą łączyć.

Ihińio nie pojawił się na Akacjowej przypadkiem.

Nieprzypadkowo również przywłaszczył sobie zasługi za uratowanie Liberta. Potrzebował zaufania rodziny Hidalgo.

Maria natomiast mu pomaga.

Oboje mają wspólny plan, który krok po kroku zamierzają doprowadzić do końca, a stawką jest fortuna.

Zanim jednak mieszkańcy Akacjowej odkryją całą prawdę, zaczną zauważać pierwsze niepokojące szczegóły.

Inigo ze swojej cukierni dostrzeże, że Maria zbyt poufale zachowuje się wobec Ihińio, jak na zwykłą pokojówkę.

A za chwilę pojawi się również Liberto, który pospiesznie wraca ze szpitala i informuje zainteresowanych, że w szpitalu nikt nie zna doktora Ihińio Baezy.

Ihińio jest zaskoczony takim obrotem spraw i próbuje znaleźć dla całej sytuacji wytłumaczenie, ale podejrzenia zostały już zasiane.

Inigo natomiast bierze sobie za cel dowiedzenie się prawdy o Ihińio Baezie.

Doprowadza do tego, że publicznie, w cukierni, przy sąsiadach opowiada o swoim dochodzeniu i oznajmia, że Ihińio Baeza nie jest lekarzem.

Ale i z tej opresji Ihińio wychodzi z twarzą, a mieszkańcy Akacjowej wierzą w jego wersję wydarzeń.

Mężczyzna zasłania się tajnymi badaniami medycznymi i klauzulą poufności, która miała zobowiązywać cały personel szpitala, nawet do kłamstwa, w celu ochrony prowadzonych badań.

Pewnie głowią się państwo: po co te wszystkie kłamstwa?

Spieszę z odpowiedzią.

Maria jest matką Kasildy i właśnie za jej sprawą wydarzenia pójdą w zupełnie innym kierunku.

Tym razem w samym centrum znajdzie się Kasilda, której codzienność w jednej chwili się zmieni. Przede wszystkim zweryfikuje to, co do tej pory wiedziała o własnym pochodzeniu.

Ale o tym opowiem państwu w drugiej części.

Serdecznie zapraszam już jutro na kolejną część.

Specjalnie podzieliłam ten materiał na dwa filmy, żeby łatwiej było prześledzić całą intrygę i nie pogubić się w kolejnych wydarzeniach.

Tym bardziej że mówimy tutaj o niemal czterdziestu odcinkach „Akacjowej 38”, które skondensowałam dla państwa do zaledwie kilkunastu minut opowieści.”

Related Posts

“Barwy szczęścia”: streszczenie odcinka 3409

W 3409. odcinku „Barw szczęścia” Hubert nabierze pewności, że Lucyna coś przed nim ukrywa. Postanowi zajrzeć do jej sypialni, choć Asia stanowczo sprzeciwi się temu pomysłowi. Czy…

W jej oczach nie ma już ostrożności wobec obcej kobiety stojącej w drzwiach. Pojawia się niedowierzanie, potem radość, a na końcu coś znacznie silniejszego. Starsza kobieta wypowiada…

Panna młoda odc. 210: Policja puka do Deryi! Kobieta jest pewna, że trafi do więzienia!

Wieczorem w domu Cemila i Deryi zjawiła się policja. Derya, która od kilku godzin chodziła po mieszkaniu jak kot po gorącym dachu, natychmiast była pewna, że przyszli…

“Kasilda idzie do domu Hidalgo i pokazuje oblicze, którego mieszkańcy Akacjowej raczej u niej nie widywali. Jest zdecydowana i zacięta, bo tym razem nie walczy o siebie….

Panna młoda odc. 211: Beyza przykuta do rury! Cihan zamyka ją w kotłowni!

– Wujku, nie próbuj udawać sprytniejszego, niż jesteś. Wiem, co robię. Beyza zostanie w rezydencji do czasu ogłoszenia wyników. Później sędzia zdecyduje, gdzie trafi. – Kiedy tylko…

Nusret i Beyza odzyskali wolność. Wyszli z budynku komisariatu razem, ale nie było w tym ani ulgi, ani spokoju. Za ich plecami wciąż kręcili się policjanci, a przed wejściem stały radiowozy z niebieskimi pasami. Szary gmach posterunku, chłodne powietrze i puste spojrzenia mijanych funkcjonariuszy przypominały im, że nie wyszli stamtąd jako niewinni ludzie, lecz jako ci, którym jedynie na chwilę poluzowano kajdany. Beyza szła obok ojca spięta i blada. W dłoni ściskała niewielką torebkę, jakby to była ostatnia rzecz, nad którą miała jeszcze jakąkolwiek kontrolę. Nusret mówił szybko, półgłosem, nie przestając rozglądać się na boki. – Nasze walizki są już w samochodzie. Możemy od razu jechać – oznajmił. – Prawnik wyczarterował samolot na fałszywe nazwisko. Wystarczy, że przekroczymy granicę, a potem wszystko pójdzie gładko. Przeszli przez plac przed komisariatem. Beyza dopiero po chwili dostrzegła samochód zaparkowany nieopodal. A obok niego Cihana. Stał spokojnie, w czarnym płaszczu, z twarzą tak zimną i nieprzeniknioną, że Beyzie na moment zabrakło tchu. Nie wyglądał jak mąż, który przyszedł po żonę. Wyglądał jak człowiek, który sam wydał już wyrok. – Wypuścili was, więc przyszedłem was powitać – powiedział bez cienia uśmiechu. Potem przeniósł wzrok na Beyzę. – Wsiadaj do samochodu. Jego głos był twardy, suchy, nieznoszący sprzeciwu. Beyza patrzyła na niego z niedowierzaniem. – Co? – Od tej chwili trafisz do nowego więzienia – oznajmił Cihan. – A ja będę twoim strażnikiem. Nusret natychmiast zrobił krok do przodu. – O czym ty mówisz? – warknął. – Najpierw wsadziłeś nas do aresztu, a teraz chcesz zabrać moją córkę do swojego domu? Nie tak szybko, panie Cihanie. Nie oddam ci jej. Chodź, Beyza. Idziemy. – Nigdzie nie idziecie. Cihan chwycił Beyzę za ramię i zatrzymał ją przy sobie. Dziewczyna zamarła, a Nusret spojrzał na niego z narastającą wściekłością. – Co się stało, wujku? – zapytał Cihan chłodno. – Myślałeś, że uciekniesz z Beyzą, zanim zostaną ogłoszone wyniki badań? – Nie jesteśmy winni. Dlaczego mielibyśmy uciekać? – odparł Nusret, natychmiast przybierając ton człowieka skrzywdzonego i niesłusznie oskarżonego. – Posłuchaj mnie. Hancer wymyśliła to wszystko tylko po to, żeby do ciebie wrócić. Oczerniła nas, wciągnęła w to nawet Engina. Chce zniszczyć dom mojej córki swoimi kłamstwami. Jesteś mądrym człowiekiem, nie wpadaj w jej pułapkę. Cihan nawet nie drgnął. W jego oczach pojawiło się jedynie zmęczenie i pogarda. – Wujku, nie próbuj udawać sprytniejszego, niż jesteś. Wiem, co robię. Beyza zostanie w rezydencji do czasu ogłoszenia wyników. Później sędzia zdecyduje, gdzie trafi. – Kiedy tylko przyjdą wyniki, zapłacisz mi za wszystko! – zagroził Nusret, unosząc palec. – Jeszcze nic ci nie zrobiłem – odparł Cihan. – Wyszliście na wolność tylko dlatego, że wpłaciłem za was kaucję. Nusret zamilkł na sekundę. Na jego twarzy pojawiło się szczere zaskoczenie. – Co ty wygadujesz? Mój prawnik się tym zajął. – Twój prawnik nie zrobił nic. Gdybym nie zapłacił, nadal gnilibyście w środku. Beyza zamarła. W spojrzeniu Cihana nie było ani troski, ani współczucia. Była tylko zimna pewność człowieka, który postanowił od tej chwili kontrolować każdy jej krok. – Powiedziałem sobie, że na moją żonę czeka dziecko, którym musi się zająć. Niedawno urodziłaś, prawda? – Jego głos stał się jeszcze ostrzejszy. – Czy w ogóle o nim pomyślałaś? Yonca przewróciła cały komisariat do góry nogami z powodu dziecka. Ty nawet o nie nie zapytałaś. Beyza nie odpowiedziała. Jej milczenie było głośniejsze niż każde kłamstwo, które mogłaby teraz wymyślić. – Komu mam wierzyć? – ciągnął Cihan. – Kto jest jego prawdziwą matką? Ty czy Yonca? Przez chwilę nikt się nie odezwał. W oddali policjanci rozmawiali przy radiowozie, ktoś przechodził przez plac, ale dla nich czas jakby stanął w miejscu….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *