
Nie cichną komentarze po tym, co wydarzyło się na skoczni w Predazzo podczas zimowych igrzysk olimpijskich. Najwięcej emocji wzbudził premierowy w historii konkurs duetów. Rywalizacja została przerwana w trakcie trzeciej serii, tuż po skoku Kacpra Tomasiaka w bardzo trudnych, śnieżnych warunkach. Ostatecznie zawody zakończono, a Polacy sięgnęli po srebrny medal.
Choć od tamtych wydarzeń minęło już trochę czasu, temat wciąż wraca w zagranicznych mediach, szczególnie w Niemczech. Tamtejsi kibice i eksperci nie mogą pogodzić się z decyzją jury o anulowaniu trzeciej rundy. W jej trakcie świetny skok oddał Philipp Raimund, uzyskując 136 metrów, co dawało Niemcom realną szansę na miejsce w czołowej trójce. Po unieważnieniu serii reprezentacja prowadzona przez trenera Stefana Horngachera zakończyła konkurs tuż za podium, przegrywając z Norwegami zaledwie o 0,3 punktu.
Bezkonkurencyjni okazali się Austriacy, którzy zdobyli złoto. Srebro przypadło duetowi z Polski – Kacprowi Tomasiakowi i Pawłowi Wąskowi – natomiast brąz wywalczyli Norwegowie. Dla Niemców czwarte miejsce było wyjątkowo bolesne, zwłaszcza że medal był w ich zasięgu.
Do sprawy odniósł się również legendarny niemiecki skoczek Jens Weissflog, mistrz olimpijski z lat 80. Jego zdaniem jury zareagowało zbyt pochopnie. W rozmowie z niemieckimi mediami stwierdził, że w zawodach Pucharu Świata przy podobnych warunkach zwykle przerywa się konkurs na kilkadziesiąt minut, czekając na poprawę pogody, zamiast całkowicie go kończyć. W jego ocenie decyzja o przerwaniu rywalizacji była błędem.
Weissflog podsumował też występ niemieckiej reprezentacji na igrzyskach. Choć Philipp Raimund zdobył złoto na skoczni normalnej, w konkursach mikstów i duetów drużyna była bardzo blisko podium. Były mistrz podkreślił jednak, że mimo niedosytu nie należy mówić o całkowitym rozczarowaniu – w takich zawodach wiele zależy od warunków i jednego dnia forma może nie wystarczyć.
Kontrowersje wokół konkursu w Predazzo pokazują, jak cienka bywa granica między medalem a miejscem tuż za podium. Dla jednych decyzja jury była koniecznością w obliczu pogody, dla innych – przedwczesnym zakończeniem rywalizacji, które odebrało szansę na sportowe rozstrzygnięcie do samego końca.