
Pinar zabiera Nanę do swojego znajomego – lekarza weterynarii. To jedyna osoba, która może pomóc, nie zadając pytań. Mężczyzna robi wszystko, co w jego mocy, by zatamować krwawienie i uratować Nanę, ale jej stan gwałtownie się pogarsza. Yusuf siedzi przy niej, trzymając jej dłoń w swoich drobnych palcach.
– Nana, proszę, nie zostawiaj mnie… – szepcze, a po jego policzkach spływają łzy.
Nana nie reaguje. Jej skóra staje się lodowata, a oddech – coraz płytszy. Yusuf nie rozumie, co się dzieje. Nie może tego zrozumieć. To przecież niemożliwe!
Z rozpaczy pochyla się i całuje ją w policzek, jakby tym jednym gestem mógł przywrócić jej życie.
Nagle Nana gwałtownie nabiera powietrza, jakby wynurzyła się z głębokiej wody. Jej oczy, choć zmęczone, otwierają się i od razu napotykają spojrzenie przerażonego chłopca. Yusuf wydaje z siebie zduszony okrzyk radości.
– Wiedziałem! – mówi, wtulając się w nią. – Wiedziałem, że mnie nie zostawisz!
Nana delikatnie dotyka jego policzka.
– Co się stało? Dlaczego się śmiejesz?
Yusuf uśmiecha się przez łzy.
– Pocałowałem cię i obudziłaś się jak w bajce.
Nana słabo się uśmiecha.
– Oczywiście, kochanie. Przecież jesteś moim przystojnym księciem.
Chłopiec mocniej wtula się w nią.
– Teraz już wiem, że nigdy mnie nie zostawisz.
– Nie martw się – Nana gładzi jego włosy. – Będę silniejsza niż wcześniej.
Pinar wraca, trzymając w dłoniach dwa kebaby, które Yusuf tak bardzo chciał zjeść.
– Proszę, mały książę – mówi, podając mu jedzenie.
Chłopiec rozpromienia się i od razu bierze pierwszy kęs.
Gdy zostają same, Pinar siada obok Nany i przygląda jej się uważnie.
– Kto wie, przez co przeszliście – mówi cicho, z troską w głosie.
Nana spogląda na nią zmęczonym wzrokiem.
– Trucizna szuka nas od miesięcy – szepcze. – Każdy, kto próbował nam pomóc, zginąłby z jego ręki. Ulica była naszym jedynym schronieniem, ale on znowu nas znalazł. A jeśli coś by mi się stało… co z Yusufem?
Jej oczy nabierają blasku, gdy myśli o chłopcu.
– Dziękuję, Pinar – kontynuuje, ściskając dłoń przyjaciółki. – Uratowałaś nas. Ryzykowałaś własne życie, by nam pomóc.
Pinar uśmiecha się smutno.
– Ty zrobiłabyś to samo dla mnie.
Nana odwraca wzrok.
– Nie możemy cię dłużej narażać. Musimy iść.
Pinar gwałtownie się prostuje.
– Oszalałaś?! Nie możesz wrócić na ulicę!
Nana spuszcza wzrok.
– Nie mam wyboru.
Pinar sięga po kartkę i zapisuje coś na niej.
– Masz – mówi, podając Nanie adres. – Znajdziesz tam Hamdiego. On pomoże wam uciec za granicę.
Nana patrzy na nią w osłupieniu.
– Jak? Nie mam pieniędzy.
– Nie martw się, wszystko załatwiłam.
– Nie mogę tego przyjąć…
– Możesz i musisz. Jeśli nie dla siebie, to dla Yusufa – Pinar patrzy jej prosto w oczy. – Obiecałaś Yamanowi, że go ochronisz.
Kilka godzin później Nana czuje się na tyle dobrze, by wstać. Dziękuje lekarzowi, a on życzy jej powodzenia.
Pinar wpatruje się w nią z niepokojem.
– Nano… może już się nie zobaczymy – mówi nagle.
Nana kręci głową.
– Nie mów tak. Oczywiście, że się zobaczymy. Przyjedziesz nas odwiedzić.
Pinar uśmiecha się smutno.
– Stałaś się częścią mojego życia – Nana ściska jej dłonie. – Byłaś moim ramieniem, na którym mogłam się wypłakać. Moim wsparciem, moją siostrą. Nigdy cię nie zapomnę.
Przytulają się mocno, obie z trudem powstrzymując łzy.
Nana bierze Yusufa za rękę i odchodzi. Po kilkunastu metrach odwraca się i zamiera. Na końcu ulicy stoi czarne auto.
Wilk.
– Uciekaj! – krzyczy Pinar.
Nana łapie Yusufa i rzuca się do biegu. Skręca w boczną uliczkę, przyciska chłopca do siebie i chowa się za parawanem pobliskiego sklepu.
Z bijącym sercem obserwuje, co dzieje się przed kliniką weterynaryjną.
– Gdzie oni są?! – Wilk dopada do Pinar.
– Kto? – odpowiada, wzruszając ramionami.
Wilk zaciska dłoń na jej gardle.
– Nie mam czasu na zabawy!
Pinar chwyta go za nadgarstek, próbując się uwolnić.
– Dobrze, powiem ci – mówi z trudem. – Ale puść mnie.
Wilk rozluźnia uścisk.
– Odeszli. Gdzieś, gdzie nigdy ich nie znajdziesz.
Wilk patrzy na nią przez chwilę.
A potem jednym ruchem skręca jej kark.
Nana dławi się własnym szlochem. Zaciska usta dłonią, by nie wydać żadnego dźwięku. Yusuf wpatruje się w nią z przerażeniem, nie rozumiejąc, dlaczego jej ramiona drżą.
Wilk rozmawia przez telefon.
– Złapałeś ich? – pyta Trucizna.
– Nie, ale czuję ich zapach. Mały jest twój. A tę kobietę wykończę.
Po chwili dodaje:
– Wilki nikomu nie darują. Rozszarpują ofiarę.
Trucizna chichocze.
– Dlatego cię wybrałem.
Wilk rozłącza się i odchodzi.
Nana obejmuje Yusufa i wracają do swojej kryjówki. Chłopiec wtula się w nią mocno, ale czuje, że coś się zmieniło. Że Nana nie jest już taka sama.
Ona wie, że to jej wina. Pinar zginęła przez nią. Drży, ale nie pozwala sobie na łzy. Nie ma czasu na rozpacz.
Bo Wilk wciąż depcze im po piętach.
Volkan w ostatniej chwili ostrzega Ferita przed zastawioną przez Ayse pułapką. Brakowało bardzo niewiele, a komisarz wpadłby w jej sidła.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 625. Bölüm i Emanet 626. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.