Panna młoda / Gelin odcinek 65. Emisja 08.04.2026, TVP2, godz. 17:20. Yonca pojawia się w rezydencji bez zapowiedzi. Jej obecność od razu wprowadza niepokój — jakby przyniosła ze sobą coś ciężkiego, niewypowiedzianego. Beyza nie chce rozmawiać w domu, więc bez słowa prowadzi ją na zewnątrz. Siadają przy eleganckim, drewnianym stole obok basenu.

Powietrze jest spokojne, niemal idylliczne — w ostrym kontraście do napięcia, które narasta między nimi. Beyza splata dłonie na blacie i patrzy na nią chłodno. — Więc przyszłaś, bo tata cię o to poprosił? — rzuca bez ogródek. — Ciekawe, co tym razem kombinujesz. Yonca wzdycha, jakby naprawdę zabolały ją te słowa. — Wstydź się, Beyzo. Naprawdę łamiesz mi serce. — Nie jestem w nastroju — ucina ostro Beyza. — Mów, po co przyszłaś. Na moment zapada cisza. — Przyszłam, bo twój ojciec się o ciebie martwi — mówi Yonca spokojniej. — Ja też. Jesteś w końcu moją wieloletnią przyjaciółką. Beyza uśmiecha się krzywo. — Mój ojciec się o mnie martwi?
— prycha. — Jest takim samym oportunistą jak ty. — Gdybyś mnie tylko wysłuchała… Drzwi tarasu otwierają się cicho. Aysu wychodzi z tacą i stawia przed nimi filiżanki kawy. Aromat unosi się w powietrzu, ale żadna z kobiet nawet na nią nie patrzy. Aysu zostaje przez chwilę, spięta. — Co tak stoisz? — pyta Beyza zniecierpliwiona. — Chciałam zapytać, czy życzysz sobie czegoś jeszcze. — Niczego. Idź. Dziewczyna szybko odchodzi. Beyza natychmiast wraca spojrzeniem do Yoncy. — Nie potrzebuję przyjaciółki, która szantażuje mnie dla pieniędzy. Yonca przyjmuje te słowa bez sprzeciwu. — Masz rację — mówi cicho. — Były między nami… rzeczy, których nie powinnam była robić. Ale przyszłam to naprawić. Beyza mruży oczy. — Dlaczego mam ci wierzyć? Yonca nie odpowiada od razu. Zamiast tego sięga powoli do torebki. Wyciąga kilka fotografii i kładzie je na stole. Cisza nagle staje się ciężka. Na zdjęciach — Beyza i doktor Fusun Kaba. Ich sekretna rozmowa na ulicy. Beyza nieruchomieje. — Oddaję ci je — mówi Yonca spokojnie. — Nie będę cię już szantażować. Palce Beyzy zaciskają się na krawędzi stołu. — Myślisz, że jestem głupia? — syczy.
— Na pewno masz kopie. — Przysięgam, że nie — odpowiada Yonca, patrząc jej prosto w oczy. — Dlaczego to robisz? Chwila ciszy. — Bo się zmieniłam. Beyza parska cicho. — Ty? — Tak. — W głosie Yoncy pojawia się coś, czego wcześniej nie było — szczerość. — Twój ojciec mi pomógł. Dał mi pracę… szansę. Po raz pierwszy ktoś zrobił coś dla mnie bezinteresownie. Beyza słucha, choć nie chce tego okazać. — Pokazał mi, że można żyć inaczej — kontynuuje Yonca. — Bez manipulacji. Bez kłamstw. Przesuwa zdjęcia bliżej niej.— Nie mogę zdradzić człowieka, który wyciągnął do mnie rękę. Dlatego teraz ja wyciągam ją do ciebie. Cisza. — Skończmy z tym — dodaje cicho. — Zapomnijmy o wszystkim. Beyza patrzy na fotografie. Potem na Yoncę. Jej twarz pozostaje nieodgadniona. Ale w jej oczach pojawia się błysk — nie wiadomo, czy to wątpliwość… …czy początek nowej gry. Całe streszczenie w komentarzu.