
Nie szukał matki ani lekarzy. Szukał tylko jej.
Daleko od szpitala Hanser stała przy ścianie starej chaty. Drżała ze strachu, a przed nią stała Mukader z pistoletem w dłoni.
— Patrz na mnie — syknęła kobieta. — Chcę, żebyś patrzyła mi w twarz, kiedy odpowiesz za to, co zrobiłaś mojemu synowi.
Hanser zaprzeczała, płacząc:
— Nigdy bym go nie skrzywdziła. Kocham go bardziej niż siebie.
Mukader oskarżała ją o zniszczenie życia Ciana. Twierdziła, że odkąd Hanser pojawiła się w jego życiu, przyniosła jedynie ból i chaos.
Wtedy Hanser zrobiła krok naprzód, mimo że lufa pistoletu była wycelowana prosto w jej serce.
— Jeśli Cian umrze, ja też będę martwa. Jeśli naprawdę uważasz mnie za winną, strzel.
Mukader była wstrząśnięta spokojem dziewczyny. Hanser nie błagała o życie. Wyglądała jak ktoś, kto stracił już wszystko.
W tym samym czasie Nuśre czekał przed chatą. Gdy zadzwonił telefon ze szpitala, odebrał z drżeniem.
Usłyszał wiadomość:
Cian odzyskał przytomność.
Ulga pojawiła się na jego twarzy, ale zaraz spojrzał w stronę chaty, wiedząc, że Hanser nadal jest w niebezpieczeństwie.
W szpitalu Cian otworzył oczy. Był słaby, ale uporczywie pytał:
— Gdzie jest Hanser?
Wyszła z chaty, a Hanser osunęła się na podłogę, płacząc z bólu i bezsilności.
Na zewnątrz Nuśre przekazał Mukader wiadomość:
— Cian żyje.
Kobieta rozpłakała się z ulgi. Jednak nawet wtedy nie potrafiła całkowicie porzucić nienawiści do Hanser.
Później pojawił się tajemniczy mężczyzna w czarnym garniturze. Ostrzegł ich, że od chwili przebudzenia Ciana wszystko się zmieniło.
— Jeśli zażąda obecności Hanser, nie możecie mu odmówić — powiedział chłodno.
W chacie Hanser nie wiedziała jeszcze, że Cian odzyskał przytomność. Siedziała na podłodze i szeptała:
— Jeśli żyjesz, wróć do mnie… bo sama nie umiem już wrócić do siebie.
Tamtej nocy nikt nie zginął. Ale między nimi pozostała tajemnica i miłość tak silna, że mogła ocalić albo zniszczyć wszystko.