
— Mówisz teraz o morderstwie? Skąd niby to wiesz, Engin? Na jakiej podstawie tak mówisz? Powiedz, żebym też wiedział. Jeśli pozwolisz mi mówić, wszystko wyjaśnię.
— Dobrze, mów, słucham.
— A jeśli to wszystko jest kłamstwem? Jeśli Eza nie jest w ciąży i moja siostra to odkryła? Jak myślisz, co Beyza mogłaby zrobić po tym wszystkim, żeby cię nie stracić? Oboje wiemy, do czego jest zdolna, prawda?
— Engin, rozumiem twój ból, bracie, naprawdę rozumiem. Ale to, co mówisz, nie trafia ani do mojego rozumu, ani do logiki. Nie mogę zaprzeczyć obsesji Beyzy na moim punkcie, ale oskarżanie jej o morderstwo… do tego potrzeba poważnych dowodów. Jako prawnik mogę ci wyjaśnić sytuację.
Przeprowadziłem śledztwo, żeby znaleźć właścicielkę anonimowych wyników badań. Poza tym, że była to jedyna analiza, którą moja siostra chciała utrzymać w tajemnicy, nie znalazłem niczego. Żadnych śladów, żadnych wskazówek, żadnego nazwiska. Potem sprawdziłem nagrania z kamer bezpieczeństwa w klinice i porównałem je z listą osób, które przyszły na badania. Poza osobami z listy była tam jeszcze jedna osoba. Rozumiesz? Tylko jedna osoba.
— Kto?
— Beyza.
— Beyza powiedziała mi, że Yasemin chciała zrobić test, żeby sprawdzić, czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. Yasemin ukrywała to przede mną, dopóki nie pojawiły się wyniki. I tak Beyza nie mogła być przy niej. Wiesz też, że Yasemin nie chciała zostawiać matki samej z taką decyzją. Zresztą Yasemin zmarła jeszcze przed wynikami badań.
— A dlaczego Beyza nie śledziła wyników badań? Już ci powiem. Bez względu na wszystko chciała urodzić to dziecko. Dla kobiety w ciąży takie zachowanie jest normalne. To ja nalegałem, żeby Beyza poszła do Yasemin. Ja ją zmusiłem. Nie widzę w tym nic dziwnego.
— Naprawdę w to wierzysz? Nie masz ani cienia podejrzeń wobec kobiety, która tyle razy cię okłamała? Mówimy o kobiecie, która będąc w ciąży zepchnęła samochód do prepaści! Przed chwilą mówiłeś, że dla ciężarnej kobiety to nic niezwykłego. A to jest normalne?