
Skolim jest na szczycie popularności. O takiej pozycji marzy każdy wokalista
Obecnie Skolim jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych twórców w kraju nad Wisłą. Choć wokalista poświęcił się muzyce dopiero kilka lat temu, już zdążył wdrapać się na sam szczyt.
Ów szczyt mierzony jest przede wszystkim w imponującej ilości (bo doprawdy trudno je zliczyć) koncertów, jakie daje 29-latek (czasami jest ich nawet kilka dziennie), szerokiej rozpoznawalności utworów czy wreszcie absurdalnie dużych liczbach wyświetleń teledysków w serwisach muzycznych.
Mogłoby się wydawać, że taki sukces sprawia, że Konrad Skolimowski swobodnie czuje się w każdej aktywności związanej z jego pracą. Ale nic bardziej mylnego. Oto co właśnie wyszło o nim na jaw.
Skolim osiągnął niebagatelny sukces, a tu takie wieści. Nagle wyszło na jaw, jak jest naprawdę
Niedawno Skolim zaprezentował światu swój kolejny kawałek stworzony w duecie z Blanką. Na potrzeby piosenki, którą w ciągu niespełna tygodnia odtworzono na YouTubie ponad 26 mln razy, gwiazdy nakręciły klip w dość popularnym miejscu w stolicy.
“Godziny były bardzo korzystne dla nas, bo to był wieczór, to była północ czy druga w nocy” – zdradził kulisy mężczyzna w rozmowie z Eską.
W znanym Warszawiakom “spocie” nie kręciło się więc wówczas zbyt wiele osób. Ale co innego, jeśli chodzi o kręcenie scen we wnętrzach. Kiedy gwiazdor pojawił się na planie, zgromadzony tam tłum wręcz go przytłoczył.
“Przychodzimy na plan. Ja na początku kręciłam ujęcia w samochodzie osobno ze Skolimem. Kręciliśmy, ale byliśmy obok. No i wchodzimy do apartamentu, w którym kręciliśmy główną akcję. (…) Cała ekipa jest, (…) masa ludzi, (…) i czekamy na Skolima. Skolim wchodzi. Mówię: ‘Jak tam?’. A on: ‘Dużo tu tych ludzi’. Ja mówię: ‘Stary, myślałam, że to dobrze’. (…) Faktycznie było tak, że musieliśmy się po prostu wyluzować” – wyjawiła Blanka.
Nagle Skolim zdobył się na szczere wyznanie. “Czuję powagę sytuacji”
Skolim przyznał, że zwykle na początku rzeczywiście jest dość wycofany. Pomimo tego, że jest otwarty na ludzi i uwielbia swoją pracę, to jednak teledyski są dla niego dość wymagającym jej elementem.
“Ja się potem rozkręcam. Czuję po prostu stresik. Ja mam takie coś, że: ‘Jeju, ja robię teledysk’. (…) Mam świadomość tego, że to będzie oglądane, że to będzie słuchane, że sam będę to oglądał. Raczej bym powiedział, że to wynika z tego, że mi zależy” – wyjaśnił.
Skolimowski zdaje sobie sprawę ze swojej popularności i faktu, że każdy jego utwór trafi do masowej, bardzo zróżnicowanej pod kątem wieku czy gustu muzycznego publiki.
“To nie jest tak, że ja przychodzę tam (…) [z nastawieniem – przyp. aut.] co będzie, to będzie. Tego słuchają wszyscy: starsi, młodsi (…). Pomimo tego, że się bawię, mam wielką frajdę z tego, to też czuję powagę sytuacji” – tłumaczył swoje podejście.