
– To nie twoja wina, synu! – krzyczy załamany Nusret. – Wina nie leży po twojej stronie! Cała wina jest po stronie mojej córki! Mówiłem jej! Powtarzałem, żeby nikomu nie rozgłaszała, że to dziecko Cihana! Powinniście usunąć to dziecko! Powinniście byli dokonać aborcji! Trzeba było to usunąć! Nie dopuścilibyśmy do takiego poniżenia! W tym domu, do którego weszłaś jako panna młoda, twoje imię nie zostałoby zapisane jako druga żona!
– Tatusiu! Błagam cię, wybacz mi… Tak bardzo cię przepraszam, nie potrafiłam skrzywdzić mojego dziecka… Czy ja sama chciałabym skazać je na usunięcie? Wybacz mi, tak strasznie przepraszam…
– Chodź, porozmawiajmy na górze…
Nikt nie zdaje sobie sprawy, że cała ta rozmowa to tylko cyniczna gra, aby wzbudzić litość w pozostałych domownikach.