
— Dobrze, że już jesteś… — odzywa się cicho Hançer. — Cihan, poszłam dziś do szpitala odwiedzić brata — tłumaczy pospiesznie, widząc chłód w jego oczach. — Byłam kompletnie załamana. Nawet nie chciał na mnie spojrzeć. Kiedy wyszłam ze szpitala, nagle otoczyli mnie dziennikarze.
— I dlatego postanowiłaś odegrać się na człowieku, który doprowadził cię do tego stanu i skłócił cię z bratem? — pyta Cihan z wyraźną goryczą.
— Jak możesz w ogóle tak o mnie myśleć? — odpowiada zrozpaczona Hançer. — Nie powiedziałam im ani słowa! Ten reporter znał wszystko, nawet rzeczy, o których wiedziało niewiele osób. Przysięgam, ktoś celowo nas wystawił. Nie widzę innego wytłumaczenia. Zrobił to ktoś, komu zależy na naszym nieszczęściu. Jestem o tym przekonana. Mam nawet swoje podejrzenia.
— Kogo masz na myśli?
— Twojego wuja.
— Chcesz powiedzieć, że mój wuj zniszczyłby własną reputację i naraził honor swojej córki tylko po to, żeby się na nas odegrać? — pyta Cihan podniesionym głosem. — Naprawdę w to wierzysz?
— Wiem, że brzmi to niewiarygodnie i że mi nie ufasz — mówi Hançer, bezradnie splatając dłonie. — Nie potrafię tego udowodnić, mam jedynie przeczucie. Ale jeśli spróbujesz spojrzeć na to z mojej perspektywy, może mnie zrozumiesz. Sama zostałam oszukana i wciągnięta w tę pułapkę — dodaje, walcząc ze łzami.
— To dziennikarz podsunął ci tę historię? — rzuca z wyrzutem Cihan.
— Przecież niczego mu nie zdradziłam! — odpowiada drżącym głosem Hançer. — On już wszystko wiedział. Potem przedstawił to tak, jakbym sama mu o tym opowiedziała. Cihan, dlaczego tak trudno ci mi uwierzyć?