
Dziękuję wam, że jesteście dziś z nami i dzielicie ten moment naszego szczęścia — mówi Cihan, zwracając się do Engina i Yasemin. — Chyba po raz pierwszy w życiu mam prawdziwe marzenie. Chcę stworzyć miejsce, w którym będziemy tylko ja i Hançer. Wczoraj wykonaliśmy pierwszy krok w stronę tego celu. Zaczynamy budowę domu. Kiedyś kupiłem działkę, nie wiedząc nawet, po co. Teraz mam wrażenie, że przez wszystkie te lata czekała właśnie na nią. Tak samo jak ja.
— Cihan… Jeśli mam być szczera, nie wychodziłam za ciebie z głową pełną romantycznych wyobrażeń — przyznaje Hançer. — Wręcz przeciwnie. Na początku bardzo się bałam. Myślałam sobie: jak mam żyć z człowiekiem, który wydaje się tak porywczy i nieprzystępny?
Uśmiecha się lekko.
— Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać prawdziwego ciebie. Tego, którego ukrywałeś przed światem. Poznałam twoją dobroć, troskę i czułość. Zobaczyłam człowieka, przy którym można czuć się bezpiecznie.
Spogląda na niego z uczuciem.
— Dlatego nie ma dla mnie znaczenia, czy będzie to wielka rezydencja, czy niewielki dom. Mogłabym mieszkać z tobą nawet w najbardziej skromnym miejscu. Bo dom to nie ściany ani dach. Dla mnie dom jest wszędzie tam, gdzie jesteś ty.