Wieczorem Cihan wrócił do rezydencji.

W jadalni panowała cisza, która tylko pozornie przypominała spokój. Stół był już nakryty, a zapach świeżo przygotowanej kolacji unosił się w powietrzu. Jednak gdy Cihan wszedł do środka, wszystkie rozmowy natychmiast ucichły.

Bez słowa zajął swoje miejsce.

Obok niego usiadła Beyza. Naprzeciwko znalazły się Sinem i Mine. Przy ścianie czekały Gulsum oraz Fadime.

Beyza rozejrzała się po wszystkich z wyraźnym zadowoleniem.

— Jak pięknie — powiedziała z szerokim uśmiechem. — Dawno nie siedzieliśmy razem przy jednym stole. Prawdziwa rodzinna kolacja.

Cihan nawet nie podniósł wzroku.

— Jeśli skończyłaś już przemowę, możemy zacząć jeść.

Uśmiech Beyzy nie zniknął z jej twarzy.

— Brakuje tylko cioci Mukadder. Powinniśmy zaprosić ją do stołu.

— Przyjdzie, jeśli będzie chciała — odparł chłodno Cihan.

— Dlaczego miałaby nie chcieć? — ciągnęła Beyza. — Na pewno ucieszy się na widok całej rodziny.

Odwróciła się do pokojówki.

— Gulsum, pomóż cioci zejść do jadalni.

Kilka minut później Mukadder pojawiła się w pomieszczeniu. Po obu stronach podtrzymywały ją Fadime i Gulsum.

Cihan natychmiast wstał. Odsunął krzesło obok siebie i pomógł matce usiąść.

— Jak się czujesz, mamo? — zapytał znacznie łagodniej. — Jest trochę lepiej?

Mukadder spojrzała na niego zmęczonym wzrokiem i lekko skinęła głową.

— Wyzdrowiejesz — powiedział cicho. — Obiecuję. Zrobię wszystko, żeby tak się stało.

Na twarzy kobiety pojawił się słaby uśmiech.

I właśnie ten moment Beyza wybrała na atak.

— A co z Hancer?

Słowa zawisły nad stołem jak ciężka chmura.

Twarz Cihana natychmiast stwardniała. Mięśnie jego szczęki napięły się niebezpiecznie.

— Nie będziemy o niej rozmawiać.

Jego głos był spokojny.

Zbyt spokojny.

— Od tej chwili nikt w tym domu nie wypowie jej imienia. Czy wyraziłem się jasno?

Spojrzał kolejno na wszystkich obecnych.

— Nie zamierzam tego powtarzać.

W jadalni zapadła cisza.

Beyza jednak nie miała zamiaru się wycofać.

— Oczywiście — powiedziała z udawanym współczuciem. — To bardzo bolesny temat. Zwłaszcza dla ciebie. W końcu byłeś najbliżej całego zdarzenia.

Cihan zacisnął dłoń na widelcu.

— Beyzo.

— Tak?

— Zamknij ten temat. Natychmiast.

W jej oczach błysnęło coś triumfalnego.

Widziała, jak drga mu brew. Widziała, że z każdą sekundą coraz trudniej było mu panować nad gniewem.

I właśnie dlatego nie zamierzała przestać.

— Przecież mówię tylko o tym, co wszystkich interesuje — odparła niewinnie. — Hancer potajemnie wróciła do starego domu. Potem zemdlała. Krwawiła. To ty ją znalazłeś i zawiozłeś do szpitala.

Rozejrzała się po zebranych.

— Wszyscy wiemy, że masz dobre serce. Nie zostawiłbyś nikogo w takim stanie.

— Dosyć! — huknął Cihan.

Wszyscy zamarli.

— Hancer mnie nie obchodzi.

Jego głos był tak ostry, że nawet Mine drgnęła na krześle.

— Powiedziałem ci, żebyś zamknęła ten temat.

— Ciebie może nie obchodzi — odparła Beyza spokojnie. — Ale inni mogą chcieć wiedzieć.

Powoli odwróciła się do dziewczynki.

— Kochanie, zakryj na chwilę uszy.

Mine posłusznie przyłożyła dłonie do uszu.

Wtedy Beyza sięgnęła pod stół. Po chwili położyła na blacie niewielkie kartonowe pudełko.

Wszyscy spojrzeli na nie zdezorientowani.

Na ustach Beyzy pojawił się triumfalny uśmiech.

— Wiecie, co znalazłam w starym domu?

Nikt się nie odezwał.

— Opakowanie po teście ciążowym.

Powoli przesunęła pudełko w stronę środka stołu.

— Hancer jest w ciąży.

Przez kilka sekund słychać było tylko tykanie zegara.

Mukadder pobladła. Fadime zakryła usta dłonią. Sinem patrzyła na Beyzę z niedowierzaniem.

Tylko Cihan siedział nieruchomo.

Jego twarz nie zdradzała niczego, ale w oczach pojawił się mrok.

Sinem pochyliła się do córki.

— Mine, kochanie, idź do swojego pokoju.

Dziewczynka natychmiast zeskoczyła z krzesła i opuściła jadalnię.

Beyza odprowadziła ją wzrokiem, a potem znów spojrzała na zebranych.

— A jeśli nadal nie poroniła…

Urwała na moment, jakby chciała nacieszyć się napięciem, które sama wywołała.

— To pozostaje jedno pytanie.

Jej spojrzenie zatrzymało się na Cihanie.

— Kto jest ojcem tego dziecka?

W jadalni zapadła lodowata cisza.

Beyza właśnie rzuciła na stół prawdę, której nikt nie był gotów udźwignąć.

A Cihan wyglądał tak, jakby jedno kolejne słowo mogło doprowadzić do wybuchu.

Related Posts

Barwy szczęścia, odcinek 3398: Karolina nabierze się na podstęp Celiny! Znajdzie jednak jeden haczyk

Wyrachowana Karolina (Marta Dąbrowska) w 3398 odcinku serialu “Barwy szczęścia” nie domyśli się, co ją czeka! Celina (Orina Krajewska) tak sprytnie podeszła żonę Bruna (Lesław Żurek), że…

Engin sięgnął po urządzenie i od razu spojrzał na ekran. Wiadomość przyszła z firmy ochroniarskiej. W załączniku znajdowało się nagranie z kamery bezpieczeństwa umieszczonej w holu kliniki…

Przez chwilę stał nieruchomo przed drzwiami. Twarz miał ściągniętą gniewem, a spojrzenie zimne i twarde, jakby przez całą drogę powstrzymywał wybuch, który w każdej chwili mógł wymknąć…

W 1944. odcinku “M jak miłość” Julia (Marta Chodorowska) wraca do Polski z Ukrainy z dwójką dzieci. Jej niespodziewana wizyta zszokuje Budzyńskich, ale Magda (Anna Mucha) potraktuje…

News

News

Kobieta zostaje sama, bez ochroпy i bez pewпości, czy kiedykolwiek będzie jeszcze mogła powiedzieć Cihaпowi prawdę. Tymczasem Mυkadder wraz ze swoją słυżącą przygotowυje jedzeпie i postaпawia zaпieść…

News

News

Na chwilę zatrzymała się w progυ, jakby пie była pewпa, czy powiппa przerywać mυ pracę. Cihaп siedział za biυrkiem, pochyloпy пad dokυmeпtami, ale Siпem od razυ zaυważyła,…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *