
Engin sięgnął po urządzenie i od razu spojrzał na ekran. Wiadomość przyszła z firmy ochroniarskiej. W załączniku znajdowało się nagranie z kamery bezpieczeństwa umieszczonej w holu kliniki Yasemin.
Mężczyzna natychmiast pobrał plik.
Odłożył sztućce, przysunął telefon bliżej i razem z Silą pochylił się nad niewielkim ekranem. Oboje w napięciu zaczęli śledzić obraz.
— Dobrze, ale jak mamy w ten sposób znaleźć tę anonimową pacjentkę? — zapytała Sila, nie odrywając wzroku od nagrania. — Jak połączymy kobiety wchodzące do kliniki z nazwiskami z listy?
Engin przesunął palcem po ekranie.
— Znamy liczbę pacjentek zapisanych tego dnia. Najpierw policzymy, ile kobiet naprawdę pojawiło się w klinice. Jeśli będzie ich więcej niż na liście, dostaniemy pierwszy trop.
Sila zmarszczyła brwi.
— A jeśli któraś przyszła tylko z przyjaciółką albo kimś z rodziny?
— Dlatego musimy patrzeć na wszystko — wyjaśnił Engin. — Godziny wejścia, zachowanie, reakcję przy recepcji, kierunek, w którym poszły po rozmowie z recepcjonistką. Potem sprawdzimy to dokładniej. W razie potrzeby pokażemy nagranie recepcjonistce. Ona powinna kojarzyć stałe pacjentki i osoby, które tego dnia zwróciły jej uwagę.
Engin przyspieszył odtwarzanie.
Na ekranie zaczęły przesuwać się kolejne sylwetki. Kobiety wchodziły do holu, zatrzymywały się przy recepcji, znikały w korytarzach kliniki. Wszystko wyglądało zwyczajnie.
Aż nagle palec Engina zastygł nad ekranem.
Zatrzymał nagranie.
Wpatrzył się w jeden kadr tak intensywnie, jakby nie był pewien, czy naprawdę widzi to, co widzi.
Sila pochyliła się bliżej.
— Czy to nie ta wariatka? — zapytała, również rozpoznając kobietę na nagraniu.
Twarz Engina natychmiast spoważniała.
— Beyza… — powiedział cicho. — Co ona robiła wtedy w klinice?
Sila wzruszyła ramionami.
— A co miała robić? Przecież była w ciąży. Może przyszła na kontrolę.
— Możliwe — odparł Engin, ale w jego głosie nie było przekonania. — Tylko że moja siostra i Beyza nigdy się nie dogadywały. Mówiąc wprost, spotykały się tylko wtedy, gdy naprawdę musiały.
Sila spojrzała na niego uważniej.
— Dobrze, ale my szukamy kobiety, która nie była w ciąży. Tak wynikało z anonimowego badania.
Engin zamilkł.
Wciąż patrzył na zatrzymany obraz. Na twarz Beyzy uchwyconą przez kamerę. Na kobietę, która według wszystkich miała wtedy nosić pod sercem dziecko Cihana.
I właśnie wtedy w jego głowie zaczęły łączyć się fakty, których wcześniej nie chciał zestawiać ze sobą zbyt odważnie.
— Przez lata wszyscy myśleliśmy, że Beyza nie może mieć dzieci — powiedział powoli. — Potwierdzało to wielu lekarzy. A potem nagle okazało się, że jest w ciąży.
Sila znieruchomiała.
Dopiero teraz zrozumiała, w którą stronę zaczęły biec jego myśli.
Engin opuścił telefon na stół.
— Beyza to najbardziej obsesyjna osoba, jaką kiedykolwiek poznałem — dodał ciszej. — Dla Cihana byłaby gotowa zrobić wszystko. Dosłownie wszystko.
Nie wypowiedział na głos podejrzenia, które właśnie narodziło się w jego głowie.
Nie musiał.
Sila widziała je w jego spojrzeniu.
Anonimowy wynik badania.
Usunięty mail Yasemin.
Wizyta Beyzy w klinice.
I ciąża, która od początku wydawała się niemożliwa.
Wszystko nagle zaczęło układać się w obraz znacznie bardziej przerażający, niż którekolwiek z nich było gotowe przyjąć.
Jeśli Beyza naprawdę nie była w ciąży, Yasemin mogła odkryć jej największe kłamstwo tuż przed śmiercią.
A wtedy pytanie nie brzmiało już tylko, kim była anonimowa pacjentka.
Pytanie brzmiało, czy właśnie znaleźli trop prowadzący prosto do prawdy o śmierci Yasemin.