
Mandaryna została drugą żoną Michała Wiśniewskiego. Choć przez pewien czas wydawało się, że to właśnie ona będzie stanowić stały element w życiu znanego muzyka, tak się nie stało. A jednak mimo upływu lat ich drogi nadal się przecinają. Wokalista ostatnio wyjawił, że rozstanie z Martą było jego największym błędem. Ona też wprost mówi o relacjach z byłym mężem. Oto szczegóły.
Mandaryna była gwiazdą jednej z tegorocznych imprez sylwestrowych. Miała nawet okazję zaśpiewać ze swoim byłym mężem – Michałem Wiśniewskim, co wzbudziło wiele emocji. W ostatnim wywiadzie przyznała, że choć między nimi bywało różnie, dziś jest znacznie lepiej.
“Jak to się się stało, tego nie wie nikt” – zażartowała już na początku rozmowy z “Super Expressem”.
Wokalistka była bardzo szczęśliwa, że mogła zaprezentować się na scenie.
“Zeszłam ze sceny, zaśpiewałam dwa numery swoje i jeden z Michałem. A nie, dwa z Michałem (…)” – mówiła dalej szczęśliwa i pełna emocji Mandaryna.
Następnie była żona Wiśniewskiego odpowiedziała na pytanie dziennikarza. Ten wprost poruszył temat nieprzyjemnego zachowania Michała podczas nagrywania programu “Jestem jaki jestem” (emitowanego w latach 2003-2004). Uznał, że to ona wypadła wtedy lepiej. Marta co prawda zażartowała, że w tej relacji to ona była “tą fajniejszą”, ale jednocześnie zapewniła:
“Wiesz, byliśmy wtedy młodzi. Dużo adrenaliny, dużo ludzi wokół. Dla nas chyba najważniejsze jest to, że teraz się przyjaźnimy. Teraz jest miło i fajnie i tyle”.
Jak doszło do duetu Mandaryny i Michała Wiśniewskiego? Wokalistka poruszyła i ten temat. Pamięcią powróciła do wydarzenia, które pokazało dawnym małżonkom, że nadal mogą dogadywać się na scenie:
“W 2025 roku zagraliśmy razem na festiwalu Pol’and’Rock i to było naprawdę ogromne widowisko, a dla nas ogromne przeżycie. No i chcieliśmy zrobić to jeszcze raz, tylko w duetach” – przyznała.
Warto podkreślić, że również Michał Wiśniewski szczerze mówi o relacji z Mandaryną. W jednej z ostatnich rozmów zdradził, że rozpad małżeństwa uznaje za jeden z największych błędów swojego życia.
“My nie mieliśmy specjalnie szansy na to, żeby próbować sobie to samemu poukładać, bo ja byłem w trasie, Marta była w trasie – i nagle pojawiła się z tragarzami. To nie było złe, że podjęła decyzję, tylko zawsze warto ratować związek. Tutaj była taka sytuacja, że nie było przestrzeni ani miejsca, ani czasu na ratowanie tego związku” – ujawnił na łamach podcastu “W związku”.
“Podjąłem najgorszą decyzję, ale taką podjąłem” – dodał niedługo potem.