
Witamy, panie Engin. Dziękuję. Czy Cihan jest tutaj? Nie, wyszedł.
Naprawdę? Przyniosłem dokument i muszę też jeden odebrać. Jakoś to załatwię.
Zabrała cię matce bez litości, prawda? Może twoja mama cię sprzedała.
Nie martw się. Nie zostawimy cię samego.

Uczeszę ci tylko włosy. Wyjmę tylko coś z twoich włosów, nic więcej. Dobrze?
Wezmę też mały kawałek twojego paznokcia, tak na wszelki wypadek.
Engin? Co ty tutaj robisz?
Zostawiłaś go tu samego. Zobaczyłem go przypadkiem, płakał. Przestał płakać, gdy zobaczył wujka Engina.
Powiedziałam Fadime, żeby się nim zajęła, ale się uchylała. Dobrze, że go sprawdziłem.
Dzieci uspokajają się, gdy czesze się im włosy. To przydatna metoda.
On tak dużo płacze, że brzmi to dla mnie normalnie. Już tego nie słyszę.
Bycie matką chyba jest trudne. Rodzina Develioglu potrzebowała spadkobiercy.
Spełniłam swój obowiązek. Inaczej posiadanie dzieci to szaleństwo.
Ale oczywiście macierzyństwo to bardzo emocjonalna sprawa.

Tak, oczywiście. Szukasz Cihana? Tak, musiałem zostawić dokument.
Nie zdążyłem go złapać, wyszedł. Mogłeś dać go służącym. Muszę odebrać dokument. Może jest na jego biurku.
Sprawdzę. Może będziesz tego potrzebować.
Do zobaczenia, Beyza. Do zobaczenia.
Zrzęda! Pouczasz mnie o macierzyństwie! Zamknij się.
Przestań płakać. Jesteś jak twoja matka. Zaczynasz płakać, gdy mnie widzisz. Nie będę cię trzymać.
Zrozum to.